Wydawało się, że kariera Michała Karbownika podąża w złym kierunku. Polak odbił się od Brighton, a następnie został wypożyczony do Olympiakosu Pireus, gdzie występował głównie w rezerwach. Dopiero po sierpniowym transferze do Fortuny Duesseldorf odżył. Zdobył zaufanie trenera i otrzymał szansę regularnych występów. Razem z Dawidem Kownackim przeprowadzili kilka znakomitych akcji, po których padły gole. Wydaje się, że przygoda obu reprezentantów Polski z niemieckim klubem dobiega końca. Fortuny nie stać na wykupienie Karbownika i ten najprawdopodobniej wróci do Brighton.
Głos w sprawie 22-latka zabrał Christian Weber. Dyrektor sportowy Fortuny przekazał, że klub negocjował z macierzystą drużyną Polaka - chciał zbić kwotę zawartą w klauzuli wykupu (3 mln euro) - ale nie osiągnięto porozumienia.
- Rozmawialiśmy z Brighton i pozostawaliśmy z nim w stałym kontakcie przez cały sezon. W międzyczasie próbowaliśmy wypracować opcje, które dałyby nam możliwość zatrzymania Karbownika. Te rozwiązania miały być niezależne od tych, które zostały już wynegocjowane w ramach umowy transferowej. Niemniej jednak nie jesteśmy w stanie przystać na warunki Brighton i nie możemy wykupić piłkarza - powiedział działacz, cytowany przez portal rp-online.de.
Dyrektor sportowy zdradził, że jedną z opcji zaproponowanych angielskiemu klubowi było rozłożenie płatności za Karbownika na okres kilku miesięcy. Brighton nie wyraziło zgody. - Na dzień dzisiejszy drzwi są zamknięte, ponieważ nie mamy pieniędzy, by spełnić oczekiwania finansowe pracodawcy Polaka. Staraliśmy się pokazać Brighton kreatywne opcje, ale klub nie był chętny do ich rozpatrzenia - kontynuował.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl.
W tej sytuacji wydaje się, że Karbownik odejdzie z Fortuny, choć wszystko rozstrzygnie się w kolejnych tygodniach. Już wcześniej "Bild" donosił, że szanse na transfer definitywny drastycznie spadły. Jednym z powodów miał być Dawid Kownacki.
Zimą interesowało się nim Brentford, które oferowało dwa miliony euro. Była to ostatnia szansa dla Niemców na zarobienie na Polaku, a cześć pieniędzy z tego transferu miała zostać przeznaczona na wykup Karbownika. Do sprzedaży Kownackiego ostatecznie nie doszło, co najprawdopodobniej zaważy też na przyszłości jego rodaka.