Mariusz Piekarski od dawna współpracuje z Michałem Karbownikiem. Zarówno piłkarz jak i jego agent jeszcze niedawno przekonywali, że 22-latek zamiast na boku obrony, powinien grać w środku pola. Teraz Piekarski wycofuje się z tego zdania.
Reprezentant Polski zdecydowanie odżył po wypożyczeniu do 2. Bundesligi. W pewnym momencie mogło się wydawać, że ta kariera nie wygląda tak, jak powinna. Polak odbił się od Brighton i najpierw został wypożyczony do Olympiakosu Pireus, gdzie występował głównie w rezerwach. Później przyszedł transfer do Fortuny Duesseldorf, po którym Karbownik odbudował się piłkarsko.
W tym sezonie Polak wystąpił w 22 meczach ligowych, zdobywając jedną bramkę i notując pięć asyst. Jego dobre występy w Niemczech poskutkowały tym, że po dłuższej przerwie ponownie pojawił się wśród powołanych do reprezentacji Polski. Podczas pierwszego zgrupowania Fernando Santosa Karbownik rozegrał 45 minut w przegranym 1:3 meczu z Czechami.
Przez większość dorosłej kariery Michał Karbownik występował na boku obrony. Tak grał w Legii Warszawa, Olympiakosie i tak jest też teraz, w Fortunie Duesseldorf. Mimo tego jego menadżer, Mariusz Piekarski, wielokrotnie w mediach przekonywał, że sam piłkarz najlepiej czuje się jako "ósemka", gdzie często grał w drużynach młodzieżowych. Ostatnio podczas wywiadu na kanale "Po Gwizdku" agent przyznał, że na razie porzucają jednak ten pomysł, aby Karbownik mógł rozwijać się jako boczny obrońca
- Michał będzie grał na boku obrony, pomysł z "ósemką" zostawiamy. Może jak będzie doświadczony, to jakiś trener go tam spróbuje. Kończąc temat: "Karbo" poszedł na boki obrony do Fortuny i tam zostanie. I jeśli będzie zmieniał klub, to też jako boczny obrońca - przyznał Piekarski w rozmowie z Sebastianem Staszewskim.
Przy okazji agent zdradził historię, gdy Michałem Karbownikiem na bardzo wczesnym etapie kariery zainteresowany był Marek Papszun, który ostatnio ogłosił swoje odejście z Rakowa Częstochowa.
- Michał w Legii grał na "ósemce", naprawdę grał dobrze. Marek Papszun przed jego debiutem z ŁKS-em pojechał na mecz drugiej drużyny i po zobaczeniu tam Michała chciał wrócić na kolejny, więc też coś musiał zauważyć, że ten chłopak fajnie wygląda na środku. Wtedy Raków szukał właśnie "ósemki" i Marek Papszun zadzwonił do mnie i wypytywał, jak wygląda sprawa z Karbownikiem, ale powiedziałem mu, że nie ma tematu odejścia, bo niedługo będzie debiutował - opowiedział.
Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie Gazeta.pl
Wypożyczenie Karbownika do Fortuny dobiega końca 30 czerwca 2023 roku, po czym piłkarz wróci do Brighton. Jeśli niemiecki klub chciałby wykupić reprezentanta Polski, musiałby wyłożyć około trzy miliony euro. Gdyby do tego doszło, 22-latek byłby drugim najdroższym transferem w historii Fortuny. Pierwsze miejsce należy do innego Polaka, Dawida Kownackiego, za którego w 2019 roku zapłacono 6,75 miliona euro.