Grał m.in. w Wiśle Kraków, Legii i Polonii. Na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce wystąpił ponad 200 razy. Przełożyło się to na kilka powołań do kadry narodowej i pięciokrotny występ w seniorskich "Biało-Czerwonych". Karierę kontynuował za granicą, trafił do Hiszpanii, gdzie reprezentował CD Logrones. Grzegorz Lewandowski nie miał nudnego życia ani kariery.
Na pozycji pomocnika nie było łatwo o gole, ale w Hiszpanii został pierwszym Lewandowskim z trafieniem na koncie w La Liga. W późniejszym czasie przenosił się także do Francji oraz Australii, a piłka do dziś jest jego pasją. 53-latek jeszcze niedawno występował w niższych polskich ligach. Zdarzyło mu się także grać przeciwko... Robertowi Lewandowskiemu.
- My z Robertem graliśmy przeciwko sobie w 2007 r. Jego Znicz ograł moją ŁKS Łomżę 4:2 w starej drugiej lidze. Kryłem go! On był napastnikiem, ja stoperem. Było widać w nim siłę. Pomyślałem, ze to fajny chłopak. Dziś pewnie, gdybym nadepnął mu na piętę, toby mi coś powiedział. Wtedy był grzeczny, wręcz miły - powiedział 53-letni Grzegorz Lewandowski dla "Sportowych Faktów".
Jak przyznał pięciokrotny reprezentant Polski, zdarzyło mu się wykorzystać zbieżność nazwisk. Było tak podczas kontroli policji. Funkcjonariusz zapytał, go, czy "Robert to rodzina". Grzegorz potwierdził, skłamał i brnął dalej. Dzięki dialogowi uniknął mandatu, ale nigdy nie zrobił tego ponownie. - Ja takiej kariery nie zrobiłem, ale przynajmniej nazwiska mamy podobne - zakończył rozmowę z Mateuszem Skwierawskim.