Spotkanie pojednawcze z kibicami skończyło się skandalem. "Grozili, że wyłupią mi oczy"

Kibice FK Novi Pazar byli wściekli na piłkarzy po przegranym 0:1 meczu z FK Kolubara i zaczęli obrażać ich już na stadionie. Z tego powodu dyrektor klubu zorganizował "spotkanie pojednawcze" drużyny z kibolami w kawiarni. Tam doszło do skandalicznych scen, gróźb i aktów przemocy fizycznej. Opowiedział o tym kapitan zespołu Filip Kljajić.

FK Novi Pazar od początku sezonu rywalizuje w lidze serbskiej o wejście do europejskich pucharów. Obecnie drużyna zajmuje szóste miejsce w ligowej tabeli i może być pewna gry w grupie mistrzowskiej. Po dotkliwej porażce 1:5 z Crveną zvezdą kibice liczyli na znacznie lepszy wynik w meczu domowym przeciwko FK Kolubara. Pomimo czerwonej kartki i gry w dziesiątkę, to rywale okazali się lepsi i wygrali 1:0 po bramce w 50. minucie spotkania. Taki obrót spraw rozwścieczył kibiców i doszło do skandalicznych sytuacji. 

Zobacz wideo Tak wyglądał trening kadry pod okiem Fernando Santosa

Kibole najpierw obrażali, a później grozili. Skandal w lidze serbskiej

Po spotkaniu piłkarze FK Novi Pazar podeszli pod trybuny podziękować najbardziej fanatycznymi kibicom swojego zespołu. Ci byli niezadowoleni z porażki i chcieli przeprowadzić z zawodnikami "rozmowę wychowawczą". Dyskutował z nimi kapitan drużyny Filip Kljajić, którego spotkały liczne wyzwiska.

- Jako kapitan stanąłem za drużyną i odpowiedziałem, że nie widzę, w czym problem. Gramy dobrze i nadal walczymy o europejskie puchary, a oni mieli do nas żal za jedną porażkę. Jednak wtedy mnie zaatakowali, zaczęli mnie obrażać na tle religijnym i narodowym. Byłoby niesmaczne powiedzieć słowa, które we mnie skierowali - przekonywał kapitan FK Novi Pazar w rozmowie z "Novosti". 

Piłkarze przedstawili sytuację dyrektorowi Fikretowi Mededoviciowi, a ten postanowił pojednać obie strony konfliktu. Zaprosił przedstawicieli kiboli i Filipa Kljajicia do kawiarni i tam niesnaski miały zostać zażegnane. Stało się jednak zupełnie odwrotnie, a kibole przekroczyli granicę przyzwoitości. 

- Doświadczyłem jedynie tragicznego traktowania i dyrektor to widział. Chwycili mnie za głowę, wykręcili mi uszy, zagrozili, że połamią mi ręce i wyłupią oczy - przekonuje Kljajić, który na szczęście wyszedł z tej sytuacji bez szwanku. Zawodnik przekonuje, że na razie nie ma zamiaru wracać do klubu i rozważy swoją przyszłości w przerwie reprezentacyjnej. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kolejny domowy mecz FK Novi Pazar rozegra 5 kwietnia przeciwko Radnikowi Surdulica i tam prawdopodobnie będzie można dostrzec, czy konflikt został zażegnany. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.