Napastnik Sheffield United Billy Sharp chyba pomylił dyscypliny sportu. Doświadczony 37-letni piłkarz w meczu Championship z Luton Town wszedł z ławki, ale zamiast pomóc swojej drużynie w zdobyciu bramki, popisał się zamaszystym ciosem bokserskim wymierzonym w jednego z rywali. Jego zachowanie, choć niedorzeczne, i tak stało się tylko tłem przy tym, co zrobili sędziowie.
Do sytuacji doszło pod koniec spotkania. Sheffield przegrywało 0:1 po bramce Carltona Morrisa. Sharp najwyraźniej za wszelką cenę chciał zdobyć bramkę wyrównującą, nawet jeśli szansę były na to niewielkie. Anglik dostał wysokie, długie podanie, a przed sobą miał do pokonania niemal połowę boiska i walkę z dwoma obrońcami rywala.
Sharp wygrał walkę w powietrzu o piłkę z walijskim stoperem Luton Tomem Lockyerem, ale ta poleciała daleko do przodu i mimo najszczerszych chęci nie miał szans dobiec do niej przed kolejnym z rywali. 37-latek pojedynek potraktował za bardzo dosłownie i stojącego na jego drodze Lockyera zaatakował prawym sierpowym w tył głowy. Defensor padł na murawę, a Sharp bez wielkich nadziei popędził dalej.
Koledzy Lockyera nie mogli się temu nadziwić. Rozłożyli ręce w geście protestu, sygnalizując sędziemu, że doszło do przewinienia. Arbiter Leigh Doughty pozostał jednak niewzruszony i nakazał grać dalej. Kibice nie byli zdumieni. Wideo z całego zdarzenia można zobaczyć poniżej.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Internauci szybko zaczęli alarmować, że sędzia w tej sytuacji nie tylko powinien przerwać grę, ale i wyciągnąć czerwoną kartkę. Pomimo małego skandalu nie doszło do awantury, a w samym meczu niewiele się zmieniło. Luton pokonało na wyjeździe Sheffield 1:0 i w tabeli zajmuje czwarte miejsce. Gospodarze są dwie pozycje wyżej, co na ten moment dawałoby im gwarancję awansu do Premier League. Do prowadzącego Burnley tracą jednak aż 13 punktów.