Dramat Macieja Rybusa. Tak źle jeszcze nie było. Odstawiony

Maciej Rybus nie może liczyć na regularną grę w Spartaku Moskwa. Po raz ostatni w barwach rosyjskiej drużyny wystąpił przed trzema miesiącami. Jego sytuacji nie zmieniła nawet przerwa w rozgrywkach. Rundę wiosenną znów rozpoczął poza składem.

Maciej Rybus trafił do Spartaka Moskwa latem 2022 roku, ale w jego barwach całkowicie zawodzi. Już w debiucie zobaczył czerwoną kartkę - w 10 sekund dopuścił się dwóch przewinień i sędzia wyrzucił go z boiska. Później nabawił się kilku kontuzji, ale nawet po powrocie do pełnej sprawności nie imponował formą. Na dodatek spadła na niego fala krytyki. - Który zawodnik był dla mnie największym rozczarowaniem w tym roku? Rybus, bo klub oczekiwał od niego pomocy na lewym skrzydle obrony. To było problematyczne miejsce po odejściu Ayrtona Lucasa. Rybus trafił do wyjściowego składu, ale nie pomógł - mówił w grudniu Eduard Mor.

Zobacz wideo Kluczowe spotkanie Santosa. O czym rozmawiał z Lewandowskim?

Problemy Macieja Rybusa. Polak poza składem już od trzech miesięcy

Po raz ostatni Rybus zagrał 27 listopada 2022 roku. Wówczas rozegrał pełne 90 minut w spotkaniu z Zenitem Sankt Petersburg w Pucharze Rosji. Z kolei w lidze nie gra od 23 października. Tego dnia pojawił się tylko na pięć ostatnich minut w meczu z FK Khimki, wygranym przez Spartak aż 5:0. 

Ekspert przedstawił szokującą teorię nt. sędziego Frankowskiego. Później tłumaczył, że to ironia Ekspert przedstawił szokującą teorię nt. sędziego Frankowskiego. Później tłumaczył, że to ironia

Rybus stracił zaufanie trenera. Zabrakło go w kadrze na cztery ostatnie spotkania ligowe. W sobotę 4 marca moskiewska drużyna rozpoczęła rundę wiosenną od meczu z Urałem Jekaterynburg (2:2), a Polak nie pojawił się nawet na ławce rezerwowych. I jak na razie nie zanosi się na poprawę jego sytuacji.

W sumie wystąpił w siedmiu spotkaniach Premjer-Ligi w tym sezonie, zdobywając jedną bramkę i jedną asystę. Na boisku spędził zaledwie 240 minut. Nieco więcej szans do gry miał w Pucharze Rosji, gdzie rozegrał trzy mecze, a na murawie przebywał przez 252 minuty.

Z postawy Rybusa nie są zadowoleni także kibice oraz byli piłkarze Spartaka. Wiktor Bułatow nie bał się gorzko ocenić polskiego zawodnika. Jego zdaniem zawodnicy prezentujący podobny poziom do Rybusa nie są w stanie zagwarantować nawet walki o krajowe mistrzostwo, dlatego należy poszukać lepszych piłkarzy.

I choć kontrakt Rybusa obowiązuje do końca czerwca 2024 roku, to wydaje się, że już tego lata może zostać sprzedany. Portal Transfermarkt wycenia go obecnie na 700 tysięcy euro. Media donosiły nawet, że klub rozważał rozwiązanie umowy w styczniu tego roku, ale ostatecznie dano szansę Polakowi.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

ArturJędrzejczyk Burza wokół sędziego Frankowskiego. Jędrzejczyk nie wytrzymał. "Czerwona kartka"

Rybus prawie całą zagraniczną karierę spędził w Rosji. W 2012 roku przeszedł z Legii Warszawa do Tereka Grozny, gdzie występował przez cztery lata. Później trafił do Olympique'u Lyon. Tam grał jedynie przez rok, ale nie był znaczącą postacią. Odnalazł się za to w Lokomotiwie Moskwa, z którego odszedł latem 2022 roku i na zasadzie wolnego transferu przeszedł do Spartaka. Po inwazji Rosji na Ukrainę Rybus miał możliwość wyjechać z kraju, ale pozostał w państwie najeźdźcy. Swoją decyzję argumentował troską o bezpieczeństwo rodziny. 

Więcej o: