Maciej Radaszkiewicz w barwach Polonii nie zdążył jeszcze rozegrać żadnego spotkania. 25-letni wychowanek Wigier Suwałki na początku lutego odszedł z ŁKS Łódź, a transfer do "Czarnych Koszul" miał dać mu możliwość rozwoju w drugiej lidze, gdzie może stać się czołową postacią.
Na środowym treningu - o czym za pośrednictwem mediów klubowych poinformowała Polonia - wydarzył się dramat z udziałem Radaszkiewicza. U nowego napastnika warszawskiego klubu doszło do zatrzymania krążenia. Na szczęście dzięki szybkiej reakcji sztabu, a przede wszystkim trenera przygotowania motorycznego Bartosza Jastrzębskiego oraz fizjoterapeuty Wojciecha Milczarka, u zawodnika udało się przywrócić funkcje życiowe. Obecnie piłkarz przebywa pod opieką specjalistów.
Na ten moment nie wiadomo, kiedy 25-letni piłkarz będzie mógł opuścić szpital. Klub wstrzymuje się z komentowaniem stanu zdrowia piłkarza w celu uszanowania prywatności zarówno samego zawodnika, jak i jego rodziny.
W czasie gry w ŁKS Łódź Radaszkiewicz uznawany był za zawodnika zbyt dobrego na grę w rezerwach. Jednocześnie trudno mu było wywalczyć sobie miejsce w pierwszym zespole. Na zapleczu ekstraklasy 25-latek zagrał jedynie trzy mecze, spędzając na boisku 155 minut i notując jedną asystę.