Real Madryt i FC Barcelona nie odpuszczają i razem z Juventusem zabiegają o rozpoczęcie rozgrywek Superligi. Najnowsza propozycja formatu jest rewolucyjna i może zaangażować dużo większą liczbę klubów, niż przewidywano w pierwotnej koncepcji. Wielkim oponentem Superligi jest Javier Tebas. Prezes La Ligi w odwecie postanowił wykluczyć Real i Barcelonę z komisji ds. praw telewizyjnych La Ligi. Dwa największe kluby nie mają zatem prawa głosu w kwestii m.in. podziału pieniędzy od telewizji. Oba kluby pozwały Tebasa do sądu.
Real Madryt i FC Barcelona zostały zawieszone w prawach członków Organu Kontroli Zarządzania Prawami Audiowizualnymi. Nie mogą zatem uczestniczyć w obradach wspomnianej komisji. Członkami tej komisji są też Atletico Madryt i Osasuna Pampeluna (jako wybrane dwa kluby z La Ligi), Ponferradina (jako przedstawiciel drugiej ligi hiszpańskiej) i Tebas, którego głos ma większą wartość i może być przeważający przy decyzjach dotyczących komercjalizacji i praw telewizyjnych w rozgrywkach.
Według hiszpańskich mediów prezes La Ligi mści się za działania ws. powstania i rozwoju Superligi, której dwa największe kluby w Hiszpanii są założycielami. Wszelkie próby działania ws. Superligi Tebas nazywa zamachem stanu.
"Nie dajcie się zwieść. Chodzi o najnowszą próbę porwania europejskiego futbolu przez wielkie kluby. Wykorzystując różne podmioty przez lata, nieustannie brały one jako zakładnika różne organizacje europejskiego futbolu, zapewniając sobie coraz więcej pieniędzy i władzy dla siebie samych. Pan Reichart (Bernd Reichart, dyrektor generalny A22 Sports, agencji wspierającej Superligę - przyp. red.) jest nową twarzą zamachu stanu wielkich klubów, aby przejąć całkowitą kontrolę i przekształcić europejski futbol w sport dla elity, nie dla wszystkich. Rozgrywki wymyślone przez pana Reicharta i jego przyjaciół stanowią zamach stanu na europejski model piłkarski i zakończyłyby rozgrywki krajowe, niezależnie od tego, co będą mówić" - czytamy w felietonie Tebasa na łamach "El Mundo".
Według "VozPópuli" Tebas konsultował decyzję o wykluczeniu z prawnikiem La Ligi. Miał też poparcie pozostałych klubów rozgrywek.
Ale Real i Barcelona nie pozostały mu dłużne. Jak donosi "El Periodico de Espana", oba kluby postanowiły wystąpić na drogę prawną i podały prezesa La Ligi do sądu o naruszenie ich podstawowych praw i bezprawne wykluczenie z obrad. Pozew został przyjęty przez sąd.
Kancelaria Clifford Chance, która reprezentuje Real, Barcelonę i agencję A22, przekonuje, że powodem decyzji Tebasa miał być potencjalny konflikt interesów w związku ze wspieraniem Superligi. Weto prezesa La Ligi ma być nielegalne też z tego względu, że w komisji pozostało Atletico, które wciąż jest wpisane w dokumentach jako jeden z założycieli Superligi, choć dziś czynnie nie bierze udziału w działaniach dot. rozgrywek.
Media informują, że zachowanie Tebasa skrytykowała już hiszpańska federacja piłkarska. W powietrzu też wisi spór między prezesem La ligi a RFEF. Andreu Camps, sekretarz federacji, który bierze udział w spotkaniach komisji, ale bez prawa głosu, określił zachowanie Tebasa jako barbarzyńskie.