Argentyńczycy przed finałem wiedzieli, że zostaną mistrzami świata. Jeden potrzebował pomocy

- Odkąd przyjechaliśmy do Kataru, wiedzieliśmy, że zostaniemy mistrzami świata - mówi Alejandro "Papu" Gomez w rozmowie z DSSPORTS. Reprezentant Argentyny tak intensywnie świętował tytuł mistrza świata, że dzień później potrzebował... aloesu.
Alejandro 'Papu' Gomez
Twitter: @_catetopuesto, Instagram: @papugomez_official

Reprezentacja Argentyny wygrała mundial w Katarze, choć po sensacyjnej porażce z Arabią Saudyjską w meczu otwarcia niewiele na to wskazywało. W kolejnych meczach Leo Messi i spółka weszli na zwycięską ścieżkę, na której pozostali aż do finału. Mimo że wygrana nie przyszła im łatwo, to Papu Gomez twierdzi, że cały zespół był pewny tytułu jeszcze zanim zaczął się turniej. 

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska wygrywa rzutem na taśmę! "Ja się nie znam, słucham się mojego trenera"

Papu Gomez: Kiedy Chorwacja wyeliminowała Brazylię, świętowaliśmy tak, jakbyśmy wygrali

Gomez na turnieju rozegrał tylko 50 minut z Australią, mając niewielki wkład w odzyskanie przez Argentynę tytułu po 36 latach. W wywiadzie DSSPORTS grający na co dzień w Sevilli piłkarz przyznał, że wraz z kolegami był pewny triumfu na długo przed finałem. 

- Przed rzutami karnymi zgodnie stwierdziliśmy, że jeśli Brazylia przegra, zostaniemy mistrzami świata. Wiedzieliśmy, że pokonamy Chorwatów i zdobędziemy tytuł. Kiedy Chorwacja wyeliminowała Brazylię, świętowaliśmy tak, jakbyśmy już wygrali - powiedział 34-latek. - Odkąd przyjechaliśmy do Kataru, wiedzieliśmy, że zostaniemy mistrzami świata. Nie wiem dlaczego, ale byliśmy o tym przekonani - dodał. Kto wie, czy taki sposób myślenia nie doprowadził do porażki Argentyńczyków z Arabią Saudyjską, a tamto spotkanie w takim wypadku należałoby uznać za solidny kubeł zimnej wody.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

O Papu Gomezie głośniej niż w trakcie mundialu było po jego zakończeniu. Wszystko za sprawą hucznego świętowania zdobycia tytułu na ulicach Buenos Aires. Początkowo zawodnik śpiewał, tańczył i popijał drinki wraz z kolegami. Rozrzucał też w kierunku świętujących kibiców pieniądze w ramach podziękowania za wsparcie i chętnie prezentował im swój medal mistrzostw świata.

Najpierw ubrany był w koszulę, którą później zdjął i pozostawił na klatce piersiowej jedynie złoto mundialu, co nie skończyło się dla niego najlepiej. "Potrzebuję aloesu" - pisał na swoich mediach społecznościowych piłkarz, prezentując swoją nieplanowaną opaleniznę. 

Więcej o: