W zeszłorocznym letnim okienku transferowym Jakub Kamiński odszedł z Lecha Poznań do VfL Wolfsburg za równe 10 mln euro. Transakcja z udziałem 20-latka jest na ten moment trzecim najdroższym transferem w Ekstraklasie. Od października ośmiokrotny reprezentant Polski zalicza regularne występy w drużynie Niko Kovaca, jednak na pierwszą bramkę zawodnik musiał poczekać aż do lutego.
W 19. kolejce Bundesligi Wolfsburg na własnym stadionie mierzył się z Bayernem Monachium. Kamiński zaczynał mecz na ławce, jednak kiedy mistrzowie Niemiec w kilkanaście minut strzelili trzy bramki, Polak już w 30. min. pojawił się na murawie. Pod koniec pierwszej połowy Kamiński zdobył debiutanckiego gola w nowej lidze.
- Cieszę się z gola, długo na niego czekałem. Chłopaki z zespołu też mi gratulowali. Widzieli, jak mocno pracuję dla zespołu. Szkoda, że przegraliśmy (2:4). Myślę, że mogliśmy pokusić się o remis, zabrakło wyrachowania - mówił 20-latek dla "WP Sportowe Fakty".
Ponadto 20-letni skrzydłowy odniósł się do nowego selekcjonera reprezentacji, z którym zapewne niedługo przyjdzie mu współpracować. Jakub Kamiński wyznał, że chciałby zobaczyć kadrę, która prezentuje ofensywny styl, a Fernando Santos może uwolnić potencjał naszych zawodników.
- Jestem nastawiony optymistycznie do tej współpracy. Myślę, że trudno było znaleźć na rynku trenera z lepszym CV. Liczę na to, że doświadczenie selekcjonera przełoży się również na reprezentację i będziemy wyglądać bardzo dobrze jako zespół - powiedział Kamiński.
- Chciałbym, żeby styl gry kadry był lepszy, bardziej ofensywny, spełniający oczekiwania. Liczę, że będziemy stwarzać więcej sytuacji i uwolnimy potencjał ofensywny naszych zawodników. Bo mamy super piłkarzy, którzy grają w najlepszych klubach europejskich. Jesteśmy w stanie tworzyć więcej okazji i strzelać więcej goli - dodał ośmiokrotny reprezentant.