Tak żyje Alves w więzieniu. Świadek ujawnia: "Jest przypadkiem wyjątkowym"

Dani Alves cały czas przebywa w więzieniu. Jak donosi jeden ze świadków, Brazylijczyk może liczyć na specjalne traktowanie. - Piłkarzowi towarzyszy na patio aż czterech funkcjonariuszy, którzy eskortują go i odsuwają na bok. (...) Jest przypadkiem wyjątkowym - powiedział.

Dani Alves jest podejrzany o napaść na tle seksualnym. Do zdarzenia miało dojść 30 grudnia w jednym z klubów nocnych w Barcelonie. W trakcie śledztwa okazało się, że piłkarz nie tylko molestował kobietę, ale również uderzył ją i zgwałcił. Dodatkowo kilkukrotnie zmieniał zeznania. Ostatecznie przyznał się, że doszło do zbliżenia, ale za obopólną zgodą. Przeczą temu jednak nagrania z kamer. Grozi mu od 4 do 12 lat więzienia.

Zobacz wideo Rozprawa Lewandowski - Kucharski. Pierwsze spotkanie w sądzie

Tak Dani Alves spędza czas w więzieniu. Może liczyć na specjalne traktowanie

Brazylijczyk trafił do więzienia Brians 2, znajdującego się w Sant Esteve Sesrovires, pod Barceloną. Okazuje się, że piłkarz może liczyć na specjalne traktowanie, o czym w rozmowie z "Europa Press" opowiedział jeden ze świadków przebywających w więzieniu. 

- Daniemu towarzyszy na patio aż czterech funkcjonariuszy, którzy eskortują go i odsuwają na bok. Nie wiem jednak, czy komunikuje się z innymi więźniami. Wiem jedynie, że jest odseparowany, ponieważ jest przypadkiem wyjątkowym. Z racji, że jest znanym sportowcem, to może liczyć na inne traktowanie - podkreślił świadek. Dodał, że według jego informacji, Alves przebywa w pojedynczej celi.

- Jeśli władze chcą go traktować w sposób uprzywilejowany, to piłkarz musiał zostać odseparowany od reszty więźniów. W innym przypadku mogłoby dojść do konfliktu. Inni więźniowie mogliby poczuć się sfrustrowani faktem, że Alves jest lepiej traktowany - zakończył.

Nieco inne informacje przed tygodniem przekazał dziennik "La Vanguardia". Katalończycy twierdzili, że Brazylijczyk rozegrał nawet pierwszy mecz w więzieniu, co oznaczałoby, że miał kontakt z innymi osadzonymi. Od tych doniesień minęło jednak kilka dni, w trakcie których Brazylijczyk mógł zostać odseparowany. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

W minioną niedzielę po raz pierwszy Alvesa odwiedziła żona, Joana Sanz. Kobieta spędziła na widzeniu 50 minut, a po wyjściu z więzienia zdementowała plotki na temat rzekomego rozwodu. - Nie zostawię go samego w najgorszym momencie jego życia - zadeklarowała. 

Dani Alves popadł w wielkie tarapaty. Nie dość, że ciąży na nim zarzut gwałtu, to jeszcze ma duże problemy finansowe. UNAM Pumas rozwiązało z Brazylijczykiem kontrakt, a teraz żąda od niego aż pięciu milionów dolarów odszkodowania. Na dodatek piłkarz jest winny fiskusowi 2,25 miliona euro, a jego mieszkanie w Sant Feliu de Llobregat zostało zajęte na poczet długów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.