Burza w polskim klubie. Trener Motoru nie gryzie się w język. "Dalej nas będą oszukiwać?"

- Jeśli ten klub ma iść do przodu, to w tym mieście musi się wiele zmienić. Ja nie proszę o pomoc, tylko proszę o to, by mi chociaż nie przeszkadzali - powiedział Goncalo Feio. Trener Motoru Lublin był wściekły zarówno na władze klubu, jak i pracowników MOSiR-u Bystrzyca, że utrudniają drużynie przygotowania do rundy wiosennej. Podkreślił, że wokół zespołu znajduje się wiele nieżyczliwych osób.

Goncalo Feio został trenerem Motoru Lublin we wrześniu 2022 roku. Wówczas drugoligowy klub znajdował się w głębokim kryzysie - zajmował ostatnie, 18. miejsce w tabeli. Za jego kadencji drużyna odniosła cztery zwycięstwa, trzy remisy i jedną porażkę, co po 19. kolejkach pozwoliło jej awansować na 13. lokatę. Teraz zespół przygotowuje się do drugiej części sezonu, ale prace nie przebiegają zgodnie z planem. Jak przekonuje Feio, na drodze stanęła nie tylko pogoda, ale również zła atmosfera wokół Motoru.

Zobacz wideo Lewandowski, Michniewicz i kulisy mundialu. Co dalej z kadrą?

Feio nie gryzł się w język. "W tym mieście jest bardzo dużo ludzi nieżyczliwych Motorowi"

W piątek na głównej płycie Areny Lublin drużyna Feio rozegrała sparing z Górnikiem Łęczna (0:3). Dzień później na tym samym obiekcie miał odbyć się mecz towarzyski ze Stalą Rzeszów (1:1). Tylko że z powodu obfitych opadów śniegu spotkanie zostało przeniesione na sztuczną nawierzchnię - piłkarze rywalizowali na wybudowanym niedawno boisku treningowym Lubelskiej Akademii Futbolu.

Ta decyzja wywołała złość u szkoleniowca Motoru. Portugalczyk opublikował w mediach społecznościowych wideo, na którym skrytykował nie tylko postawę władz klubu, ale i MOSiR-u Bystrzyca. Dziwił się, dlaczego zaśnieżonego boiska nie można było przygotować do gry. Stwierdził, że działacze nie tylko nie pomagają w przygotowaniach do rundy wiosennej, ale wręcz przeszkadzają.

"Klub bał się opublikować, więc robię to ja - w obronie tego klubu i mojej drużyny" - napisał Portugalczyk na Twitterze, a poniżej zamieścił nagranie swojej wypowiedzi. - Jestem osobą szczerą i chcę, żeby kibice wiedzieli, co się dzieje. Wokół Motoru jest wiele osób nieżyczliwych, byłych pracowników, którzy ingerują w pracę klubu i ludzi z MOSiR-u, którzy wolą gości na tym stadionie inne eventy i kadry, niż Motor Lublin. Ja, jako człowiek odpowiedzialny za ten projekt sportowy, bronię swojej drużyny - zakomunikował.

Okazuje się, że klub miał obiecane dwa mecze kontrolne na płycie głównej w okresie przygotowawczym. Ostatecznie jednak zorganizowano tylko jeden sparing. - Wczoraj graliśmy, a dzisiaj nie mogliśmy, bo padał śnieg. W innych miastach mogą odśnieżyć boisko, u nas nie. Nie będzie mojej zgody na to. Jeśli ten klub ma iść do przodu, to w tym mieście musi się wiele zmienić. Ja nie proszę o pomoc, tylko proszę o to, by mi chociaż nie przeszkadzali - podkreślił. - Niech kibice Motoru są świadomi, że w tym mieście jest bardzo dużo ludzi nieżyczliwych Motorowi - dodał. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Na koniec Feio nie gryzł się w język i uderzył również w prezesa klubu z Lublina, Pawła Tomczyka. Podkreślił, że działacz nie tylko nie pomaga, ale i utrudnia drużynie powrót do I ligi. "Uściślając, moją wypowiedź zablokował P. Tomczyk, za moimi plecami. Prezes, swoją bojaźliwą postawą utrudnia rozwój klubu i drużyny. Mosir, M.Wątróbka lenistwem i kombinatorstwem szkodzą Motorowi Lublin. Cała Polska odśnieża boiska, Lublin nie. Dalej Nas i Właściciela będą oszukiwać?" - dopytywał się trener.

Drużyna Feio wróci do rywalizacji 24 lutego. Tego dnia zmierzy się z ósmym w tabeli KS Polkowice. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.