– Zawsze trzeba marzyć, bo za marzenia nikt nie karze – mówi Sport.pl prezes Jarosław Pieprzyca. – Skłamałbym mówiąc, że będąc na drugim miejscu nie myślimy o awansie. Chcemy walczyć, a boisko zweryfikuje, czy nas na to stać – dodaje.
W tej chwili klub z Niepołomic zajmuje na zapleczu ekstraklasy drugie miejsce – do ŁKS traci trzy punkty, a nad GKS Katowice, pierwszym zespołem, który w tej chwili nie ma miejsca nawet w barażach, ma siedem punktów przewagi.
Spora, ale taka zaliczka na półmetku rozgrywek niczego nie gwarantuje. – Mamy dobrą, odpowiednio zbudowaną drużynę, która po trudnym sezonie okrzepła, została dodatkowo uzupełniona. To efekt długoletniej pracy trenera Tomasza Tułacza – dodaje Pieprzyca.
To też ewenement w skali polskiego futbolu – Tułacz w Puszczy pracuje od 2015 r. W pierwszym sezonie zajął solidne, siódme miejsce w II lidze. Ale rok później Puszcza wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy, tuż za plecami Rakowa. Na początku rozgrywek Tułacz dostał pamiątkową koszulkę z napisem "trener stulecia". Za sobą ma 2500 dni pracy w klubie i nie wygląda na to, by się zatrzymywał.
Starsi kibice mogą kojarzyć go jako olimpijczyka w kadrze Janusza Wójcika, ale prawdziwą karierę robi jako trener. W hierarchii – po pracy w rodzinnym Mielcu, Rzeszowie i Tarnobrzegu – pnie się tak, jak Puszcza – metodycznie, krok po kroku.
– Gdy Tułacz prowadził Siarkę, zapanowała najlepsza atmosfera od lat. W sezonie 2013/14 drużyna osiągnęła najlepszy wynik w tym stuleciu, wróciła moda na piłkę. W Tarnobrzegu wzrosły apetyty, że po parszywych czasach klub może wrócić na zaplecze ekstraklasy – mówi Sport.pl Jan Rusinek, dziennikarz i redaktor naczelny "Calcio Merito" oraz fan i obserwator Siarki. Podobny scenariusz do tego, co dzieje się w Niepołomicach? Jak najbardziej, z tą różnicą, że Puszcza bije się już o ekstraklasę.
- Niepołomice to nieduże, ale urokliwe miasto. Klub jest mocno z nim powiązany, bo dzięki niemu, dzięki wsparciu osób zarządzających, jesteśmy tu, gdzie jesteśmy – mówił Sport.pl w sierpniu Tułacz.
Klub – w porównaniu np. do Termaliki, która również rozwija się w niewielkiej miejscowości – nie jest zależny od jednego, potężnego inwestora, a od lokalnych sponsorów i dotacji gminy. Działacze robią wszystko, by zmieścić się w limitach.
A one są mocno ograniczone. Jej roczny budżet, według nieoficjalnych informacji, to 4,5 mln zł. Jeden z najniższych w I lidze. Dla porównania – budżet Wisły Kraków to, również nieoficjalnie, ok. 15 mln zł.
Mimo znakomitych wyników – zwłaszcza w stosunku do wydatków na drużynę – sukcesy Puszczy bywają deprecjonowane. Do kanonu polskiego futbolu przeszły już słowa Piotra Stokowca, który jeszcze jako trener Zagłębia Lubin mówił lubińskim kibicom, że gdyby nie on i sztab szkoleniowy, to by fani "zapierdzielali do Niepołomic", sugerując, że Puszcza to synonim pierwszoligowej szarzyzny.
– Daleki jestem od potępiania trenera Stokowca, tym bardziej że szanuję go jako człowieka i trenera z umiejętnościami. Przede wszystkim miał na myśli sytuację Zagłębia, które było już blisko spadku. Być może jesteśmy postrzegani jako mniejszy klub, ale nie zawsze pieniądze są kluczowe dla wyniku i tym bardziej się cieszę, że jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy – tłumaczy prezes Jarosław Pieprzyca.
Zawodnicy, którzy trafiają do Niepołomic, mają świadomość, że dobra gra w Puszczy jest trampoliną do ekstraklasy. Ostatniego lata pierwszoligowy klub dostarczył elicie trzech piłkarzy. Kto wyróżnia się w tym sezonie? Siedem goli na koncie ma Piotr Mroziński, grający na pozycji prawego obrońcy lub środkowego pomocnika. Świetnym ruchem okazało się także wypożyczenie wycenianego na pół miliona euro Romana Yakuby z łotewskiego FK Valmiera. Wyraźnie do góry poszybowały też akcje rozgrywającego Emile'a Thiakane, który wcześniej nie do końca sprawdzał się w GKS Bełchatów i Koronie Kielce.
Puszcza rozwija się i na boisku, i strukturalnie. Do lipca 2021 r. klubem rządziło stowarzyszenie "MKS Puszcza", które było bardzo zależne od wsparcia mniejszych sponsorów i gminy. Nieco ponad półtora roku temu do życia powołana została spółka "Niepołomicki Sport", która stała się odpowiedzialna za klub. Tego typu zmiana organizacyjna nie jest niczym nowym. Kluby dają możliwość zainwestowania zewnętrznym inwestorom, którzy mają później wpływ na działanie spółki. W Niepołomicach wygląda to ciut inaczej. Wszystkie udziały, warte w sumie 200 tysięcy złotych, są własnością gminy, która ma całkowitą kontrolę nad pierwszoligowym zespołem.
– Kluczowa jest skromność i pokora, wsparcie i praca ludzi, którym na klubie zależy – tłumaczy Pieprzyca. – Mowa o burmistrzu Romanie Ptaku, który był zawodnikiem, prezesie Januszu Karasińskim, który także był zawodnikiem, czy prezesie Marku Bartoszku. Dla nas to nie jest praca, a pasja – dodaje.
Tę pasję czuć też na trybunach obiektu, który jest bodaj najbardziej klimatycznym w I lidze. Stadion jest kameralny, może pomieścić nieco ponad dwa tysiące widzów, ale atmosfera w Niepołomicach jest niepowtarzalna. Czy kolejnym krokiem będzie ekstraklasa?
Pierwszoligowcy wracają do gry 10 lutego. Na starcie Puszcza zagra w Rzeszowie ze Stalą. A potem czeka ją kilkanaście schodków do raju. – Jeśli miałbym wybierać między awansem na stulecie i wielką imprezą a bezpiecznym utrzymaniem i kontynuacją rozwoju, wybieram to pierwsze – kończy Pieprzyca.