Cristiano Ronaldo od 22 listopada pozostawał bez klubu, kiedy to za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z Manchesterem United. W zeszły piątek wszelkie wątpliwości co do przyszłości pięciokrotnego zdobywcy Złotej Piłki zostały całkowicie rozwiane. Portugalski gwiazdor podpisał kontrakt z Al-Nassr, stając się najlepiej zarabiającym piłkarzem świata. Transfer ten ma jednak drugie dno.
Ronaldo będzie zarabiał 200 mln dolarów rocznie, czyli przez 2,5 roku, jakie ma spędzić w Arabii Saudyjskiej, powinien zgromadzić aż pół miliarda dolarów. Taka kwota za grę w piłkę wydaje się sporą przesadą. A co jeśli te pieniądze dostanie w zamian za coś jeszcze? Jak twierdzi hiszpańska "Marca", piłkarz ma zostać także ambasadorem Arabii Saudyjskiej w jej staraniach o organizację mistrzostw świata w 2030 r. Kraj ma zgłosić swoją kandydaturę wspólnie z Grecją i Egiptem.
Kraj liczy, że z pomocą słynnego gracza uda mu się poprawić fatalny PR, jaki ma obecnie na arenie międzynarodowej. Saudyjczykom zarzuca się przede wszystkim liczne naruszenia praw człowieka, penalizację homoseksualizmu, stosowanie kar cielesnych w więzieniach czy dyskryminację kobiet. Władze tego państwa zostały także uznane za odpowiedzialne za brutalne zabójstwo dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w październiku 2018 r.
Ocieplając wizerunek Arabii, Ronaldo popadnie jednak w konflikt interesów. Mundial w 2030 r. zamierza również zorganizować jego własna ojczyzna. Portugalia ubiega się o to wspólnie z Hiszpanią. Być może właśnie dlatego kolejnym celem transferowym Al-Nassr, jak twierdzi "Marki", jest Hiszpan - Sergio Ramos.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Kolejne mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2026 r. odbędą się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku. Z kolei o organizację mundialu w 2030 oprócz Hiszpanii z Portugalią oraz Arabii Saudyjskiej z Grecją i Egiptem mają także wspólnie rywalizować cztery kraje z Ameryki Południowej: Urugwaj, Argentyna, Chile i Paragwaj.