Czarne chmury nad Michniewiczem. Piłkarze już nie chcą z nim współpracować

Ostatnie wydarzenia wokół reprezentacji Polski mają coraz bardziej skłaniać Cezarego Kuleszę do tego, żeby zrezygnować z dalszej współpracy z Czesławem Michniewiczem. Do afery premiowej dochodzi spór z Jakubem Kwiatkowskim, po którym piłkarze nie widzą perspektyw na kontynuację pracy z obecnym selekcjonerem.

Umowa Czesława Michniewicza z PZPN-em obowiązuje do końca tego roku. Kilka dni temu związek poinformował, że nie skorzysta z jednostronnej klauzuli przedłużenia umowy, ale wciąż pozostaje w kontakcie z selekcjonerem. Ostatecznej decyzji co do jego przyszłości jeszcze nie ma, ale coraz więcej wskazuje na to, że Michniewicz nie dostanie kolejnej szansy od prezesa Cezarego Kuleszy.

Zobacz wideo Czy Michniewicz powinien dalej prowadzić kadrę?

Kulesza coraz bliżej ostatecznej decyzji ws. Michniewicza

Afera premiowa bardzo mocno nadszarpnęła wizerunek PZPN-u, Michniewicza i reprezentacji. Trener i piłkarze chcieli dzielić się pieniędzmi, których nie fizycznie nie mieli i nigdy nie będą mieć. Premier Mateusz Morawiecki najpierw obiecał nagrodę finansową za wyjście z grupy na MŚ, ale po medialnej burzy wycofał się z tego pomysłu. Zaczęły na jaw wychodzić kolejne kulisy ws. rozmów i podziału i budziły one niesmak.

W sobotę Roman Kołtoń informował o konflikcie Michniewicza z Jakubem Kwiatkowskim, rzecznikiem PZPN i team managerem reprezentacji Polski. Podczas spotkania selekcjonera z zarządem trener oskarżył go o brak współpracy i niezorganizowanie odpowiedniej komunikacji ws. premii. Wówczas Kwiatkowski miał się zdenerwować i powiedzieć:

- O wpół do trzeciej nad ranem w Katarze po meczu Argentyna - Polska doszło do wezwania przez Czesława Michniewicza liderów drużyny. Miałem wrażenie, że kapitan zespołu Robert Lewandowski był zażenowany tą sytuacją. To właśnie w tym momencie asystent Michniewicza, Kamil Potrykus został zobowiązany do zbierania numerów kont piłkarzy, aby przelew premii nastąpił jak najszybciej - cytował jego słowa Kołtoń na łamach Interii.

Spór Michniewicza z Kwiatkowskim odbił się na całej reprezentacji i związku. Tak naprawdę wszyscy byli w niego zamieszani. Piłkarze mieli o tym dyskutować między sobą, m.in. na WhatsAppie. Jak informuje Tomasz Włodarczyk z portalu meczyki.pl, mieli też rozmawiać telefonicznie z Kuleszą i dać mu jasno do zrozumienia, że nie widzą dalszej możliwości współpracy z Michniewiczem. Zachowanie selekcjonera mieli wprost określić, że "atak na Kwiatkowskiego jest atakiem na całą drużynę".

Sprawa rozwinęła się do tego stopnia, że Kulesza ma zrezygnować z Michniewicza i nie oferować mu nowego kontraktu. Jeszcze kilka dni temu nie był przekonany, żeby mu podziękować. Jednak głosy piłkarzy i pozostałych członków zarządu dały mu do zrozumienia, że należy poszukać nowego selekcjonera.

- Większość zawodników nie chce współpracować z Czesławem Michniewiczem. Z tych wszystkich informacji wynika, a rozmawiałem z kilkunastoma ludźmi z PZPN, że Czesław Michniewicz nie będzie już selekcjonerem. To jest niemożliwe, Cezary Kulesza musiałby być wariatem, żeby pójść w to i zostawić selekcjonera - mówił w programie "Pogadajmy o piłce".

Kulesza ma spotkać się z Michniewiczem w najbliższą środę lub czwartek. Wtedy przekaże mu informację o zakończeniu współpracy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.