Andrzej Juskowiak nowym kapitanem polskiej reprezentacji

Andrzej Juskowiak nowym kapitanem piłkarskiej reprezentacji Polski. Tak postanowiono wczoraj w Barsinghausen, gdzie od poniedziałku zespół Jerzego Engela przygotowuje się do meczów z Walią i Armenią

Andrzej Juskowiak nowym kapitanem polskiej reprezentacji

Andrzej Juskowiak nowym kapitanem piłkarskiej reprezentacji Polski. Tak postanowiono wczoraj w Barsinghausen, gdzie od poniedziałku zespół Jerzego Engela przygotowuje się do meczów z Walią i Armenią

Korespondencja

Robert Błoński

Barsinghausen

- I dlaczego tak nie może być w Polsce. Niech pan powie, no dlaczego? Hotel czterogwiazdkowy, przy nim dwa boiska, w czym jedno ze sztuczną nawierzchnią. Parę kilometrów obok stadion z oświetleniem i kolejnymi trzema znakomitymi boiskami. A w Polsce? Jedna płyta. I jak spadnie deszcz, nie ma gdzie trenować. Dlatego, dopóki w Polsce nie będzie ośrodka z prawdziwego zdarzenia, dopóty będziemy jeździć do Niemiec - mówił trener kadry Jerzy Engel.

Barsinghausen to mała 30-tys. miejscowość, oddalona o 24 km od Hanoweru. - To sypialnia tego miasta. Kto nie lubi tłumu, woli spokój i ciszę, wyprowadza się do Barsinghausen. Autostradą jedzie się do Hanoweru nie dłużej niż 15 minut - opowiadała nam mówiąca po polsku właścicielka hotelu.

Polscy piłkarze mieszkają w czterogwiazdkowym hotelu Das Gilde Sporthotel Fuchsbachtal. Na miejscu mają basen, saunę, odnowę biologiczną. Posiłki spożywają w oddzielnej sali - hotel jest wypełniony do ostatniego miejsca. Mieszkają w nim uczestnicy różnych kursokonferencji organizowanych w Hanowerze lub jego pobliżu.

We wtorek rano operację przepukliny lewej pachwiny miał Tomasz Wałdoch. Zabieg trwał 50 minut. Operacja się udała i od środy kapitan reprezentacji i Schalke rozpocznie przygotowania do powrotu na boisko. Po porannym treningu odbyły się wybory kapitanów reprezentacji Polski. Pierwszym został Andrzej Juskowiak, drugim Tomasz Iwan, trzecim Tomasz Hajto. - Kapitanem jest ten, kto ma najwięcej meczów w kadrze - wyjaśnił trener Engel.

- Niech będzie tak, jak jest - powiedział Hajto, który wciąż jest zachrypnięty po śpiewach na cześć wywalczonego w sobotę Pucharu Niemiec. 29-letni góral z Makowa Podhalańskiego może być pewnym gry w Cardiff. Trener Engel ma sporo kłopotów z zestawieniem składu. Przypomnijmy: Matyska, Zielińskiego, Wałdocha i Karwana wyeliminowały kontuzje. Świerczewskiego i Kałużnego - kartki. - Nie myślę o tych kontuzjach - mówi Engel. - Interesuje mnie tylko Walia i ci zawodnicy, którzy są do mojej dyspozycji.

Wczoraj na treningu lekkiego naciągnięcia mięśnia uda doznał bramkarz Jakub Wierzchowski, na lekki ból narzekał Michał Żewłakow. - Od kwietniowego meczu ze Szkocją nie grałem w lidze - powiedział Michał, zawodnik belgijskiego Excelsior Mouswcron. - Ale za to odpocząłem, nabrałem świeżości. Przerwa wyszła mi na dobre. I teraz na pewno jestem lepiej przygotowany niż rok temu o tej porze, kiedy mieliśmy grać z Holandią.

Słowa Żewłakowa potwierdziły wtorkowe badania wydolnościowe. - Wyniki zawodników są o wiele lepsze niż rok temu - mówi Engel. - Zdarzyły się pojedyncze wypadki słabszych wyników, ale to nieuniknione. Paru reprezentantów nie grało ostatnio w klubach, czy to z powodu kontuzji, czy też po prostu straciło miejsce w składzie.

Do tych ostatnich zalicza się Tomasz Kłos. - Straciłem miejsce w jedenastce Kaiserslautern - opowiada 27-letni obrońca. - W Bundeslidze nie grałem od kwietniowego meczu ze Szkocją. Ma to związek z kadrą. Przed meczem w Bydgoszczy trener Brehme prosił, bym w Bydgoszczy grał pół meczu, a ja grałem cały. Wtedy kontuzji doznali Jacek Zieliński, Michał Żewłakow i zostałem na placu. I to chyba się nie spodobało w klubie. Cóż, ja kiedy jestem na meczu kadry, nie myślę o klubie. I odwrotnie. Będąc w klubie, nie zajmuję się reprezentacją.

- Przed spotkaniem ze Szkocją dzwoniło do mnie pięciu trenerów klubowych z prośbą, by ich zawodnicy grali 45 minut. Wysłuchałem ich, ale zrobiłem po swojemu - wyjaśnił trener Engel.

Kłos, mimo że ostatnio nie grał w lidze niemieckiej, nie stracił formy. Wręcz przeciwnie. O tym, że jest w wysokiej dyspozycji przekonał w sparingowym meczu w Płocku z Orlenem, gdzie miał dwie asysty. - Fizycznie czuję się znakomicie - mówi Kłos. - Nie ma mowy o przemęczeniu. Każde zgrupowanie kadry mobilizuje człowieka. Przyjazd, spotkanie z kolegami, atmosfera dodają adrenaliny. O wszystkich złych rzeczach się zapomina.

- Być może Tomek zagra w Walii na środku obrony. Na tej pozycji występuje w klubie - powiedział trener Engel. - W obronie grałem już wszędzie - stwierdził Kłos. - Z prawej, lewej strony. W środku. Wszystko zależy od koncepcji trenera, ja się dostosuję. Najbardziej lubię grać z prawej strony. Tam mogę czasem robić wypady pod bramkę rywala. Schematy mamy tak dopracowane, że boczni pomocnicy wiedzą, że kiedy obrońca idzie do przodu, muszą zostać z tyłu, by asekurować. Do Walii jedziemy po trzy punkty. Ale najważniejsze jest, by tego meczu nie przegrać. Pamiętajmy, że podopieczni Marka Hughesa doznali w tych eliminacjach tylko jednej porażki w pięciu meczach.

To właśnie z Walią Polska straciła jedyne punkty w tych eliminacjach. W październiku w Warszawie było 0:0. - Graliśmy bez koncepcji. To było bicie głową w mur - wspomina tamto spotkanie Kłos.

"Gazeta" zapytała trener Engela, jakiego błędu z Warszawy nie można powtórzyć w Cardiff. - Nie można dać się sprowokować. W Warszawie doszło w pewnym momencie do walki wręcz. Sędzia nie zareagował, a powinien dać czerwoną kartkę Savage'owi. My graliśmy z pominięciem drugiej linii, wysoka piłka i walka pod polem karnym Walijczyków. I to była woda na ich młyn. Im to pasowało, a my nie potrafiliśmy zmienić niedobrego przyzwyczajenia. To był błąd, jakiego nie można powtórzyć w Cardiff. Musimy postarać się narzucić im swój styl gry - odpowiedział trener Engel. A Tomasz Kłos dodał: - I wygrać. Tak jak na Ukrainie i w Norwegii.

W środę o 19 kadra Jerzego Engela rozegra sparingowy mecz z V-ligowym klubem FC Stadthagen. Aby obejrzeć mecz, trzeba zapłacić sześć marek (ulgowy bilet) lub 12 (dorośli). Na mecz przylatuje wiceprezes PZPN Zbigniew Boniek.

Pytanie o kapitana

Jak wybierano kapitana reprezentacji Polski? Odpowiada JERZY ENGEL, trener kadry.

- Wiadomo, że w Cardiff nie mogą zagrać kontuzjowani Tomek Wałdoch i Jacek Zieliński, a za kartki pauzuje Piotr Świerczewski. W tej sytuacji przed obiadem spotkałem się z sześcioma zawodnikami, którzy mają najwięcej występów w kadrze.

Przyszli Andrzej Juskowiak, Marek Koźmiński, Tomasz Iwan, Tomasz Kłos, Tomasz Hajto i Piotr Świerczewski. Tomek Hajto powiedział, że gdyby było głosowanie, postawiłby na Tomka Iwana, Piotrek Świerczewski z kolei nie widział innego kandydat niż Hajto. Najrozsądniejszym wyborem był więc Andrzej Juskowiak. I to on jest pierwszym kapitanem. Nie oznacza to jednak, że zagra w Cardiff. Na pewno jednak ktoś z tej trójki wybiegnie w podstawowym składzie.

Liczby kapitanów

37 - tyle meczów w pierwszej reprezentacji rozegrał Andrzej Juskowiak

36 - tyle meczów w pierwszej reprezentacji rozegrał Tomasz Iwan

35 - tyle meczów w pierwszej reprezentacji rozegrał Tomasz Hajto

0 - tyle razy Juskowiak, Iwan i Hajto byli kapitanami pierwszej reprezentacji Polski