Kompromitacja Manchesteru United w sparingu. "Ten Hag ma ten sam ból głowy"

Manchester United przegrał 2:4 w sparingu z hiszpańskim Cadiz, który zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli La Liga. W zespole zagrało kilku zawodników z podstawowego składu, a media piszą, że "Ten Hag znów ma ten sam ból głowy".

Część europejskich klubów powoli wraca do treningów po przerwie spowodowanej mistrzostwami świata w Katarze. Manchester United zaplanował dwa sparingi z hiszpańskimi zespołami i już w pierwszym zdążył się skompromitować. 

Zobacz wideo Dziennikarze z Maroka oszaleli ze szczęścia po wygranej nad Hiszpanią

Manchester United przegrał z outsiderem La Liga. Gwiazd nie zabrakło

Przedostatnio w tabeli La Liga Cadiz wygrał 4:2. Erik ten Hag postanowił zabrać na to spotkanie piłkarzy, którzy nie pojechali na mistrzostwa świata w Katarze oraz zawodników klubowej akademii. Gra kontrolna miała dać szkoleniowcowi odpowiedź, w jakiej formie są jego zawodnicy oraz kto z juniorów mógłby stać się wzmocnieniem składu w przyszłości.

Na pierwszą połowę spotkania wybiegli m.in. etatowi rezerwowi: Martin Dubravka, Aaron wan Bissaka, Donny van de Beek i Anthony Elanga oraz zawodnicy, którzy dostawali w tym sezonie więcej szans: Anthony Martial, Scott McTominay i Victor Lindelof. Uwagę kibiców przede wszystkim mógł przyciągać Martial, który wraca po kontuzji, ale na początku sezon wygrywał rywalizację o miejsce w pierwszym składzie z Cristiano Ronaldo. Francuz w tym sezonie zagrał siedem meczów, w których zdołał strzelić cztery gole i zaliczyć dwie asysty. 

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Już na początku spotkania stało się jasne, że United nie prezentują najlepszej formy. W 14. minucie gry Cadiz prowadziło już 2:0 po bramkach Carlosa Carcii i Choco Lozano. Siedem minut później z rzutu karnego trafił Martial, ale na przerwę obie drużyny udały się przy wyniku 2:1 dla gospodarzy. W drugiej części meczu trenerzy postanowili wymienić prawie całe zespoły i już trzy minuty po jej wznowieniu wyrównał 17-letni Kobbie Mainoo. To był ostatni pozytywny akcent w grze angielskiego klubu. W 57. minucie dla Cadiz trafił Ruben Sobrino, a 20 minut później wynik meczu na 4:2 ustalił Tomas Alarcon. 

Dziennikarze "The Sun" określają ten wynik jako "koszmarem Erika ten Haga w erze post-Cristiano Ronaldo". "Manchester rozpoczął krótką rundę po Hiszpanii od dotkliwej porażki, pozostawiając Erikowi ten Hagowi wiele do przemyśleń przed zakończeniem mistrzostw świata" - czytamy w "Daily Mirror", które zwróciło uwagę na koszmarny występ Aarona wan Bissaki. Dziennik pisze, że porażka oznacza ból głowy dla Ten Haga.

Pomimo że Erik ten Hag chętnie korzystał z klubowej młodzieży, to cały mecz na ławce rezerwowych spędził Maxi Oyedele, zawodnik reprezentacji Polski U19. 

Szansę na poprawę gry po fatalnym wyniku przeciwko Cadiz, drużyna Manchesteru dostanie już w sobotę, kiedy to zmierzy się z hiszpańskim Realem Betis. Biorąc pod uwagę, że piłkarze z Sewilli zajmują szóste miejsce w La Liga, może to nie być łatwe spotkanie dla drużyny ten Haga. 

Więcej o: