Transfer Ronaldo miał przynieść kokosy. Dziś okazuje się, że zniszczył finanse klubu

Ostatnie dni nie są najłatwiejsze dla kibiców Juventusu. Po rezygnacjach w zarządzie i rozpoczęciu postępowania prawnego przeciwko klubowi, na jaw wychodzą nowe fakty. Wiele wskazuje na to, że kłopoty klubu rozpoczęły się w momencie ściągnięcia Cristiano Ronaldo.

Ostatnia dekada była dla Juventusu bardzo dobra. "Stara dama" dwukrotnie otarła się o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a także dziewięć razy sięgnęła po mistrzostwo kraju. Niestety coraz więcej wskazuje na to, że klub zapłacił za to zbyt dużo, czego efektem są obecne problemy.

Zobacz wideo Katarskie metro - przepych, bogactwo i śpiewający kibice, a motorniczego nie ma!

Prokuratura spogląda na Turyn

Zaraz po rezygnacji z piastowanych funkcji w zarządzie klubu przez Andreę Agnellego i Pavla Nedveda, na jaw zaczęły wychodzić niepokojące fakty. Wiele wskazuje na to, że klub notowany na giełdzie, zataił kilkaset milionów euro strat, jakie poniósł w ostatnich kilku latach. Sprawą zajęła się już prokuratura, a tematowi dokładnie przygląda się także UEFA.

Jakby tego było mało, z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić kolejni działacze związani z włoskim klubem, którzy przedstawiają wcześniej niepublikowane fakty. Wśród nich jest m.in. Cobolli Gigli, były prezydent klubu, który przyczynił się do powrotu Juve na międzynarodową arenę po aferze Calciopoli.

Niemieccy kibice opuszczający Al Bayt Stadium"F**k you Taliban". Zupełny brak klasy niemieckich kibiców na pożegnanie MŚ [WIDEO]

Ronaldo był głównym problemem

Początek finansowych kłopotów Juventusu zbiega się w czasie z przyjściem do zespołu Cristiano Ronaldo. Gdy Portugalczyk dołączał do Juve latem 2018 roku, działacze "Starej Damy" różnie zapatrywali się na ten ruch. Miał on bowiem przybliżyć zespół do zwycięstwa w Lidze Mistrzów i przynieść duże zyski marketingowe, a ostatecznie wyszło zupełnie inaczej. Na łamach Il Messaggero powiedział o tym Gigli, który przybliżył sytuację kibicom.

Juventus praktycznie na pewno wplątał się w niepotrzebne kłopoty. Agnelli niepotrzebnie dał się namówić na transfer, na który naciskał też Fabio Paratici (były dyrektor sportowy Juve, obecnie pracujący w Tottenhamie). Innego zdania był Beppe Marotta, dlatego też wycofał się i odszedł. Na koniec okazało się, że inwestycja w Ronaldo była zbyt kosztowna, a w celu ratowania finansów klubu Paratici dokonał kilku innych transakcji, które tylko napędziły wzrost kłopotów. Nie jest przypadkiem, że klub musiał wspomóc się dodatkowymi 700 milionami euro

- powiedział były prezydent "Bianconerich".

Kontrowersyjny gest Roberta Lewandowskiego w meczu Barcelona - OsasunaDecyzja w sprawie Lewandowskiego odroczona. Polaka czeka jeszcze wiele dni niepewności

Na ten moment nie wiadomo, jak długo będzie trwało dochodzenie prokuratury w sprawie jednego z najlepszych włoskich klubów. Ze względu na szerokie działania prawnicze obu stron, sprawa może się ciągnąć bardzo długo. Po mistrzostwach świata dowiemy się, czy będzie to miało jakikolwiek wpływ na grę podopiecznych Massimiliano Allegriego, którzy mają za sobą przeciętną rundę jesienną.

Więcej o: