Komentator TVP wprowadził w błąd miliony Polaków i przyznał się do błędu. "Emocje"

Emocje mogą każdemu się udzielić. Po golu Arabii Saudyjskiej Maciej Iwański, komentator spotkania, poinformował, że Meksykanom potrzeba dwóch bramek, żeby wyprzedzić Polaków. To okazało się nieprawdą, bo dalej wystarczyło tylko jedno trafienie. Komentator TVP w czwartek przyznał się do błędu. - Nauczka na całe życie - napisał na Twitterze.

Trzecia kolejka fazy grupowej mistrzostw świata niesie ze sobą wielkie emocje. Mieliśmy tego najlepszy przykład przy okazji spotkań Polski z Argentyną i Meksyku z Arabią Saudyjską. Liczenie punktów, bramek; statystyka fair play; co decyduje i dlaczego. Wiele takich pytań pojawiało się w głowie, gdy Polacy przegrywali 0:2, a Meksyk prowadził 2:0. Ważna w takich sytuacjach jest rola komentatorów, którzy na bieżąco powinni przekazywać informacje, co daje awans danej drużynie. Ale i w takich przypadkach zdarzają się pomyłki.

Zobacz wideo Od wiecznego rozczarowania do bohatera kadry. "Ten turniej należy do Szczęsnego"

"Niepotrzebnie trzymałem boisko". Maciej Iwański o źle policzonych bramkach

Mecz reprezentacji Polski z Argentyną zakończył się porażką 0:2. Chwilę po tym cała Polska przełączyła na spotkanie Meksyku z Arabią Saudyjską, w którym drużyna z Ameryki Północnej prowadziła 2:0 i miała jeszcze kilka minut na strzelenie bramki, która eliminuje Polaków z turnieju. W doliczonym czasie gry to jednak Saudyjczycy trafiają na 1:2 za sprawą Salema Al Dawsariego.

Wtedy komentator TVP Sport, Maciej Iwański poinformował, że to świetna wiadomość dla Biało-Czerwonych, ponieważ Meksykanie potrzebują dwóch bramek, żeby awansować. Polacy mieli wtedy bilans bramek 2-2, a Meksyk 2-3. Tyle że to okazała się nieprawda i wprowadzenie w błąd w tak kluczowym momencie, ponieważ Meksykanom dalej wystarczyłby jeden gol. Z bilansem 3-3 mieliby więcej bramek strzelonych od Polaków, co pozwoliłby im wyprzedzić podopiecznych Czesława Michniewicza i zająć drugie miejsce w grupie.

Sam komentator po meczu przyznał się do błędu. - Emocje, niepotrzebnie "trzymałem" boisko, zamiast spojrzeć na rozpiskę. Gdyby padło na 3:1, to bym skorygował. Na szczęście nie musiałem, ale nauczka na całe życie, że najpierw rozum, potem serce... Do końca mi w tym sercu zostanie, że mogłem powiedzieć ludziom, że jest awans Polski - napisał w czwartkowy poranek Maciej Iwański.

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Odnośnie do liczenia punktów, czy bramek, to jeszcze dzisiaj (1 grudnia) i w piątek (2 grudnia) czekają nas mecze fazy grupowej, które będą rozgrywane o tej samej porze. O awans będą grać Niemcy, czy Belgowie, którzy na pewno będą pilnować tego, co dzieje się na innych boiskach.

Liczenia na pewno nie będzie za to w niedzielę, 4 grudnia. Tego dnia o 16:00 Polacy zagrają z Francuzami w 1/8 mistrzostw świata. Relacja na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: