- Nigdy w siebie nie zwątpiłem. Zawsze wierzyłem, że mogę dojść do tego miejsca. Nigdy nie uważałem, że warunki fizyczne były dla mnie przeszkodą. Bardziej była to dla mnie motywacja do cięższych treningów. Nie musisz być bardzo silny, żeby grać w piłkę nożną - w 2018 r. mówił Luka Modrić.
Gwiazdor Realu Madryt i reprezentacji Chorwacji odniósł się w ten sposób do sytuacji z początku lat 90., kiedy miał zaledwie osiem lat. To wtedy Modrić został odrzucony przez wymarzony klub - Hajduk Split. Władze jego akademii nie przyjęły Modricia, bo uznały, że ten jest za chudy i za niski.
Była to jedna z wielu przeszkód na drodze Chorwata do wielkiej kariery. Pierwszą, znacznie trudniejszą, spotkał kilka lat wcześniej w związku z wojną na Bałkanach. Historię Modricia przypomniał hiszpański dziennik "AS".
- Luka na własne oczy widział, jak zamordowano jego dziadka. Żeby nie podzielić jego losu, wraz z rodzicami musiał uciec do Zadaru, gdzie żył wśród lasów i gór - powiedział dyrektor sportowy NK Zadar - pierwszego klubu Modricia - Josip Bajlo.
Modrić wraz z rodzicami zamieszkał w hotelu dla uchodźców. Zdobywca Złotej Piłki z 2018 r. trenował w Zadarze, mimo że w okolicy dziennie wybuchało około 500 granatów. - Przez ponad dwa lata trenował bez regularnego dostępu do prądu i ciepłej wody. Naprawdę trudno było uwierzyć, że osiągnie coś w futbolu - powiedział właściciel hotelu.
W 2000 r., kiedy Modrić miał 16 lat, podpisał kontrakt z Dinamem Zagrzeb. To tam wypromował się i osiem lat później trafił do Tottenhamu. W 2012 r. za 30 mln euro przeniósł się do Realu Madryt, gdzie wszedł na najwyższy poziom.
Modrić jest 154-krotnym reprezentantem Chorwacji, z którą w 2018 r. zdobył srebrny medal mistrzostw świata. Z Realem zdobył m.in. trzy mistrzostwa Hiszpanii i aż pięciokrotnie wygrywał Ligę Mistrzów. Na mundialu w Katarze będzie liderem Chorwatów, którzy marzą o powtórce sukcesu sprzed czterech lat.