Chociaż każdy chciałby, żeby te czasy ostatecznie minęły, to w tym tygodniu pojawiły się informacje, że ustawianie meczów w Polsce dalej istnieje i ma się dobrze. Do sprawy błyskawicznie odniósł się Polski Związek Piłki Nożnej, który zapewnił, że przygląda się całej sytuacji. Drużyn, które mają być najbardziej zamieszane w cały proceder to Bałtyk Gdynia, rezerwy Pogoni Szczecin i Błękitni Stargard.
W środę do sprawy odniósł się Bałtyk Gdynia, wystosowując oświadczenie, w którym można przeczytać o tym, że "cała sytuacja ma znamiona celowo wywołanego skandalu, aby wywołać zainteresowanie nadawców tego fake newsa". Teraz sytuację komentuje piłkarze Bałtyku w rozmowie z Weszło.com
- Zostaliśmy pomówieni przez te doniesienia z Twittera, fejk maile i fejk newsy, w których zawarto nasze nazwiska. Nadszarpnięto wizerunek klubu, miasta, sponsorów i nasz, piłkarzy. Czytaliśmy maila, który miał być punktem wyjścia w sprawie. Napisany łamanym angielskim, z pomocą translatora - powiedział Arkadiusz Korpalski.
- Oczywiście, że jestem niewinny. Wszystko w tych screenach jest kłamstwem. Nigdy nie brałem udziału w korupcji i nie zamierzam brać - dodawał pomocnik, Jakub Bach. Bramkarz ekipy, Paweł Rabin, podkreślał, że może tylko się podpisać pod słowami kolegów. - Te "dowody" z uciętym nadawcą wiadomości, z których część jest zamazana, to jakieś nieporozumienie. Trochę mnie dziwi, że coś takiego poszło aż tak mocno w eter - stwierdził i dodał, że być może oskarżenia to zemsta z powodu utraty pieniędzy. Jak przyznał, w jego błędach nie było celowości.
Korpalski i Rabin powiedzieli, że nigdy nie dostali oferty korupcyjnej. Inaczej było w przypadku Bacha. - Dość dawno temu na Instagramie dostałem jakąś dziwną wiadomość w łamanym angielskim, ale nie zagłębiałem się w nią i od razu ją usunąłem. Nawet nie zwróciłem uwagi, kto ją napisał. Osobiście nikt nigdy nie proponował mi tego typu rzeczy.
Piłkarze podkreślali, że tylko w mediach słyszeli informacje o ustawianiu meczów, a osobiście nie słyszeli i nie byli świadkami takich sytuacji. - Jeżeli ktoś jest się w stanie skusić na 500 zł czy 500 euro, to… gratuluję. Głupota totalna - stwierdził Jakub Bach.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Zawodnicy przyznali, że sami nic nie zdziałają, ale zgłosili się do klubu i prawników, żeby zadbać o swoje dobre imię. - Zgłosiliśmy się kancelarii prawnej Lexsport z prośbą o analizę tej sprawy i rozważenie podjęcia ewentualnych kroków prawnych w związku z naruszeniem dóbr osobistych przez ludzi podających do wiadomości publicznej te fejki. Jeżeli nie uda się tego załatwić polubownie, jesteśmy gotowi wejść na drogę sądową - poinformował Koprowiak. Na koniec dodał, że jego zdaniem cała sprawa, to "jednorazowy fejk".