Franciszek Smuda przemówił. "Tak łatwo mnie nie pogrzebiecie"

Bartłomiej Kubiak
- Trochę w tym zawodzie przeżyłem. Uodporniłem się przez te wszystkie lata, mam grubą skórę - mówi Franciszek Smuda w swoim pierwszym wywiadzie od zwolnienia z Wieczystej Kraków.

- Na razie nie jestem gotowy - usłyszeliśmy w połowie września od trenera Franciszka Smudy. - A kiedy będę? Nie wiem, ale będę. Proszę dać mi czas. Nawet sam się do pana zgłoszę. Tak łatwo mnie nie pogrzebiecie - śmiał się w połowie września 74-letni szkoleniowiec. Były selekcjoner był wtedy w dobrym nastroju i choć sam się do nas nie zgłosił, w końcu udało się porozmawiać. Nie tylko na temat reprezentacji Polski i zbliżającego się mundialu, ale też - a może przede wszystykim - na temat jego zwolnienia z Wieczystej Kraków.

Zobacz wideo Dramat reprezentanta Polski. Dostał w oko, a potem drugi raz. Bez szans na MŚ 2022

Cmentarz (zdjęcie ilustracyjne)"I co teraz, śmieciu je****?". Sędzia zaatakowany na cmentarzu. To już plaga

- Niełatwo się do pana dodzwonić - zaczynamy rozmowę. - Trochę wyjeżdżałem, odpoczywałem. Poza tym nie zawsze noszę ze sobą telefon. A tym bardziej, kiedy jestem zajęty. A ostatnio trochę byłem - mówi trener. - A to nie było tak, że po prostu bolało pana to zwolnienie z Wieczystej i potrzebował pan czasu? - pytamy. - Wie pan, ja już trochę w tym zawodzie przeżyłem. Uodporniłem się przez te wszystkie lata, mam grubą skórę. Poza tym czasem - a nawet dość często - dzieje się tak, że klub po pewnym czasie ma inny plan. Widocznie teraz też miał. W pełni to akceptuję - mówi Smuda.

"Często w świecie piłki jesteśmy w gorącej wodzie kąpani"

Ten inny plan wszedł w życie pod koniec sierpnia, po pięciu kolejkach sezonu. Pierwszego w trzeciej lidze dla Wieczystej, która okazała się dla niej o wiele większym wyzwaniem, niż zakładano. Krakowski zespół, w który ogromne pieniądze jak na realia niższych lig od kilku lat inwestuje biznesmen Wojciech Kwiecień, sezon zaczął od dwóch zwycięstw, dwóch remisów i porażki.

- O zwolnieniu zadecydowały dwa ostatnie mecze: porażka 1:3 z Orlętami Radzyń Podlaski i remis 1:1 ze Stalową Wolą? - pytamy Smudy. - Nie wiem, być może, ale to trzeba pytać władz klubu. Ja wiem tylko, że to była nasza pierwsza porażka od wielu miesięcy. Na dodatek w momencie, kiedy w zespole mieliśmy sporo kontuzji. No ludzie złoci... Poza tym początki zawsze są trudne - czy to po letniej, czy zimowej przerwie. Pamiętam, że kiedyś w ekstraklasie z Widzewem też słabo zaczęliśmy sezon, nie wygraliśmy kilku pierwszych meczów, a na koniec zdobyliśmy mistrzostwo - mówi Smuda.

I dodaje: - My często w świecie piłki jesteśmy w gorącej wodzie kąpani. Chcemy wszystko na już. Tak się nie da. Choć to jest niestety w futbolu normą, że nigdy nie masz tyle czasu, ile byś chciał. Zawsze go brakuje. Ale nie chcę już teraz się tłumaczyć. Życie toczy się dalej. I kręci się nie tylko wokół piłki - zawiesza głos były selekcjoner.

- Chce pan nam coś powiedzieć? - dopytujemy od razu. - Pyta pan, czy wybieram się na emeryturę? Nie wiem. Na razie odpoczywam, oglądam mecze, staram się chodzić na Wisłę. Z drugiej strony sam już nagrałem się w życiu tych meczów. Kiedy półtora roku temu obejmowałem Wieczystą, zgodziłem się tylko dlatego, że to był zespół z Krakowa. Nie musiałem się nigdzie ruszać, znowu żyć na walizkach. Jeśli teraz znowu miałbym do tego wrócić, by tylko poprowadzić jakiś zespół z niższych lig - jak Wieczystą - to już chyba bym się na to nie zdecydował - mówi Smuda.

Igor SypniewskiNie żyje Igor Sypniewski, były reprezentant Polski. Miał 47 lat

Franciszek Smuda: Mogę się założyć o wszystko, że Wieczysta awansuje do drugiej ligi

Wieczysta to tak naprawdę Wojciech Kwiecień. Krakowski biznesmen, właściciel ponad dwustu aptek zlokalizowanych głównie w południowej Polsce, do tej pory bardziej kojarzony z Wisłą. W pewnej chwili zapragnął mieć własną drużynę piłkarską. Dlatego ponad trzy lata temu zainwestował w Wieczystą, wówczas klub z ligi okręgowej. I szybko zaczął ściągać piłkarzy z ekstraklasową przeszłością - m.in. Sławomira Peszkę, Radosława Majewskiego, Łukasza Burligę, Donalda Guerriera, Macieja Jankowskiego, Thibaulta Moulina czy Błażeja Augustyna.

Ściągnął także Smudę - byłego selekcjonera reprezentacji Polski, który trenerem Wieczystej był od lipca 2021 r. Zwolniony został 29 sierpnia 2022. Dwa dni przed meczem pierwszej rundy Pucharu Polski z drugoligową Radunią Stężyca (0:2). W tym spotkaniu zespół prowadził jeszcze asystent Smudy Rafał Jędrszczyk, ale kilka dni później trenerem Wieczystej został Dariusz Marzec, były szkoleniowiec m.in. Stali Mielec i Arki Gdynia.

Zmiana trenera na razie wiele nie zmieniła. Przynajmniej w tabeli, gdzie Wieczysta wciąż traci pięć punktów do lidera (ŁKS Łagów). Czyli tyle samo, ile traciła, kiedy pod koniec sierpnia odchodził Smuda. - Pięć punktów to wcale nie jest dużo do odrobienia. Jestem przekonany - a nawet mogę założyć się o wszystko - że w tym sezonie Wieczysta awansuje do drugiej ligi. Życzę jej tego z całego serca - kończy Smuda.

Więcej o: