Peszko wydmuchał 1,5 promila. "Wielkie g***o, o którym chciałbym zapomnieć"

- Gdybym dostał bilet na lot wehikułem czasu albo szansę od złotej rybki na jedno życzenie, to bez zastanowienia cofnąłbym się do 6 kwietnia 2012 roku. Po prostu nie odebrałbym telefonu od Tomasza Rząsy - napisał Sławomir Peszko w biografii zatytułowanej "Peszkografia", odnosząc się do afery taksówkowej, przez którą nie został powołany na Euro 2012.

Sławomir Peszko występował w reprezentacji Polski w latach 2008-2019. Polski pomocnik dostał okazję debiutu w narodowych barwach od Leo Beenhakkera 19 listopada 2008 roku w meczu z Irlandią (3:2). Zagrał ostatni mecz w kadrze na mistrzostwach świata w Rosji, wchodząc z ławki rezerwowych w meczu z Japonią (0:0). Piłkarz Wieczystej Kraków zakończył karierę reprezentacyjną z 44 meczami i dwoma strzelonymi golami. Peszko poza mundialem w 2018 roku wystąpił na Euro 2016. A mógł być w kadrze Franciszka Smudy na Euro 2012.

Zobacz wideo "Robertowi było ciężko. Poza Europą tego nie ogląda nikt"

Peszko chciałby zmienić jeden moment ze swojego życia. "O tym chciałbym zapomnieć"

Sławomir Peszko wraca w biografii "Peszkografia" do tzw. afery taksówkowej z Kolonii, którą określa "blizną na zawsze". To właśnie dlatego Franciszek Smuda nie powołał go na Euro 2012. "Gdybym dostał bilet na lot wehikułem czasu albo szansę od złotej rybki na jedno życzenie, to bez zastanowienia cofnąłbym się do 6 kwietnia 2012 roku. Po prostu nie odebrałbym telefonu od Tomasza Rząsy. Ale odebrałem. A wszystko, co wydarzyło się później, to wielkie g***o, o którym chciałbym zapomnieć" - czytamy.

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Wtedy Sławomir Peszko (wówczas FC Koeln) wraz z Marcinem Wasilewskim (Anderlecht Bruksela) pokłócili się z marokańskim taksówkarzem, który miał naciągnąć piłkarzy w Kolonii, jeżdżąc naokoło. "On tłumaczył, że pomylił trasę, że nie wiedział, jak jechać, ale ewidentnie kręcił. A do tego w pewnej chwili warknął pod nosem: j****e Polaki. Ze złości zacząłem wyrywać taksometr, który rozpadł się na kawałki" - pisze Peszko. Wtedy polski pomocnik wydmuchał 1,5 promila po tym, jak obu zawodników złapała niemiecka policja.

Peszko mówi o relacjach z Lewandowskim. "Wtedy mogę mu pocisnąć"

Sławomir Peszko został zapytany podczas wieczoru autorskiego o relacje z Robertem Lewandowskim. Czy piłkarz Wieczystej Kraków mógłby go skrytykować po słabszym meczu? - Na razie nie ma ku temu powodu, ale gdyby, odpukać, Lewy nic nie strzelił w dwóch-trzech meczach na mundialu, to na pewno mu pocisnę. Ale, w kontekście relacji, gdy wybierałem się do niego do Monachium, to zawsze do niego, do jego domu, nie do hotelu. Tak samo jest w Barcelonie - mówił Peszko, cytowany przez portal WP SportoweFakty.

Więcej o:
Copyright © Agora SA