Karim Benzema i Alexia Putellas - to oni zgarnęli Złote Piłki dla najlepszego piłkarza i najlepszej piłkarki w plebiscycie tygodnika "France Football". Robert Lewandowski zajął czwarte miejsce w zestawieniu, ale dostał też Trofeum Gerda Muellera dla najskuteczniejszego zawodnika. Gavi został najlepszym młodym graczem, a Manchester City otrzymał wyróżnienie dla najlepszego klubu. Niemiecki dziennikarz Mathias Bruegelsmann nie zgadza się z większością tych wyborów. W swoim felietonie podsumowującym galę nie przebierał w słowach.
Zdaniem dziennikarza "Bilda" tylko wygrana Benzemy jest słuszna i sprawiedliwa. Reszta laureatów oraz piłkarzy na niższych pozycjach to dla niego nieporozumienie, przez co Złota Piłka przestaje być poważną nagrodą.
"Szkoda patrzeć, jak to, co kiedyś było najcenniejszą nagrodą piłkarską, coraz bardziej przeradza się w żartobliwe wydarzenie" - pisał na łamach "Bilda".
Niemiec jest przekonany, że gala z roku na rok będzie tracić na wartości kosztem nagród FIFA, które jego zdaniem zyskają na prestiżu. "Ballon szrot" - ostro podsumował, wykorzystując francuską nazwę "Ballon d'Or" (tłum. Złota Piłka).
Bruegelsmann grzmiał najbardziej przy dwóch kwestiach - nagrody dla Manchesteru City i braku Kevina Trappa w najlepszej piątce bramkarzy świata (był szósty). Uważa, że inny klub powinien zostać wyróżniony, a Niemiec zasługuje na wyższe miejsce.
"Manchester City został uhonorowany tytułem Drużyny Roku. Czy to jest możliwe?! Drużyna, która nie wygrała niczego poza Premier League?!" Na podium powinny się znaleźć Real Madryt, Eintracht Frankfurt i Liverpool" - czytamy w jego opiniotwórczym tekście.
Stwierdził, że to wstyd dla organizatorów i zdarza im się to nie pierwszy raz. Uznaje za ogromną niesprawiedliwość, że Robert Lewandowski nie wygrał Złotej Piłki rok temu.
Przypomnijmy, że w głosowaniu Złotej Piłki udział biorą przedstawiciele państw, które są w pierwszej setce rankingu FIFA. W przypadku głosowania w plebiscycie pań jest to najlepsza 50.