- Gdy miałem 20 lat zarobiłem pierwszy milion euro. A dzisiaj? Mam może 500 euro - od tych słów Dawida Janczyka zaczyna się materiał Movistar Plus o historii niespełnionego talentu. Na początku słyszymy, że to ktoś, kto zaczynał karierę w tym samym czasie, co Robert Lewandowski. I choć swego czasu chciał mieć u siebie sam Jose Mourinho, to dziś Janczyk - w porównaniu do Lewandowskiego - nie ma praktycznie nic.
Jak wygląda dziś życie Janczyka? - Pracuję w ogrodzie. Sadzę pomidory, ziemniaki, zbieram jabłka. W pewnym momencie czułem się najlepszym piłkarzem świata, ale straciłem wszystko, dosłownie - opowiada. Dla wielu osób interesujących się piłką to nic zaskakującego. Widzieliśmy, jak kariera piłkarza leci na dno. Jednak sam Janczyk przypomina, że marzył o zupełnie innym życiu.
Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
- Gdy byłem nastolatkiem, na testy zaprosiła mnie Chelsea. Rozmawiałem wtedy z Mourinho. Powiedział, że chce mnie w zespole. W tym samym czasie zmarł Jan Paweł II, dlatego wróciłem do Polski - przypomina 35-latek. Janczykowi udało mu się z niej wyjechać, ale nie na Zachód. W 2007 r. trafił do CSKA Moskwa.
Dużo ważniejsze było jednak to, jak potoczyła się jego kariera. Jego zdaniem był wtedy najlepiej zapowiadającym się piłkarzem z Polski. - Uważam, że byłem lepszy od Roberta Lewandowskiego. Wtedy przyszedł do mnie prezydent klubu, a Robert grał w zespole rezerw. Nie potrzebowali go wtedy w Legii. A ja czułem się wtedy jak najlepszy piłkarz na świecie - mówił.
Interesowały się nim wtedy najlepsze grupy z całej Europy - przypominają hiszpańscy dziennikarze. W tym wiele z Hiszpanii, gdzie dziś występuje Lewandowski. - Atletico Madryt, Real Betis, Sevilla, także Chelsea - wymieniał Janczyk. Wtedy jego świat zaczął się walić.
- Pierwsze, o czym myślałem po treningu, to pójście do sklepu monopolowego. Wracałem do domu i piłem. Whisky, wódkę. Nawet litr dziennie. W przeszłości alkohol był ze mną cały czas. Po prostu byłem chory. W końcu trafiłem do szpitala. Umierałem pięć razy w ciągu nocy. Zostałem na dziesięć dni, a gdy wyszedłem, poszedłem do sklepu po alkohol. Walczyłem o życie, a po wyjściu od razu kupiłem wódkę - opowiedział.
I kontynuował: - Co się stało z moim życiem? Gdzie popełniłem błąd? Nie mam pieniędzy, nie mam żony. Jest mi trudno, gdy córki pytają, kiedy wrócę do domu. Co mam powiedzieć? Nigdy? I złamać im serce? - pyta łamiącym się głosem Janczyk.
Obecnie Dawid Janczyk walczy o powrót do formy. Od sierpnia występuje w Sadowniku Waganiec, klubie z ligi okręgowej, w którym prowadzi też drużyny młodzieżowe. - Przestałem pić, żeby zacząć walkę o życie - mówi z uśmiechem na ustach. W kontekście Roberta Lewandowskiego i tego, jak potoczyła się jego kariera mówi: - Dziś Lewandowski jest dla mnie najlepszym piłkarzem na świecie. Ale jestem też wściekły, bo wiem, że mogłem być w tym samym miejscu.
Dobitnie podsumowują to słowa, które wysłałby do siebie samego sprzed 20 lat. - Trenuj jak Robert Lewandowski, a nie jak Dawid Janczyk - zakończył. Materiał z udziałem 35-latka obejrzycie poniżej: