Robert Lewandowski nie ma jeszcze Złotej Piłki w przebogatej kolekcji trofeów, dlatego polscy kibice do końca wierzą, że podczas poniedziałkowej gali nasz napastnik w końcu zdobędzie upragnioną statuetkę. Najbliżej zrealizowania tego celu wydawał się być w 2020 roku, ale wówczas organizator plebiscytu - "France Football" - odwołał głosowanie z powodu pandemii. Rok później nagrodę przyznano Leo Messiemu.
Teraz głównym konkurentem Lewandowskiego jest Francuz Karim Benzema. "Marca" już ogłosiła napastnika Realu zwycięzcą. Gdyby faktycznie tak się stało, to kapitan polskiej reprezentacji wydawałby się naturalnym kandydatem do drugiego miejsca w ostatecznym rankingu. Tymczasem tuż przed rozpoczęciem gali wszystkich swoim wpisem zamurował Zbigniew Boniek. Z jego informacji wynika, że gracza FC Barcelony nie będzie nawet na podium.
- Mój bank informacji mówi mi, że Robert Lewandowski będzie na piątym miejscu… poczekamy, zobaczymy - w krótkich słowach ogłosił Boniek. Cóż, zostaje nam tylko czekać.
Bez względu na to, na którym miejscu ostatecznie zostanie sklasyfikowany, Robert Lewandowski z paryskiego teatru Chatelet nie wróci z pustymi rękoma. Polak ma otrzymać Trofeum im. Gerda Muellera dla najlepszego napastnika świata. Takie samo odebrał także rok temu.