Grał w Juve z Zidanem. Stracił 14 mln i został biedakiem. "Winne są szybkie kobiety"

- Jestem biedny, ale znowu jestem szczęśliwy. Najważniejsze, że rodzina i ja mamy coś do jedzenia - mówił w dniu 49. urodzin Fabian O'Neill. Były piłkarz Juventusu stracił fortunę, ale nie żałuje dawnego życia. - Znalazłem nowych przyjaciół, prawdziwych, a nie fałszywych - wyznał Urugwajczyk.

Historia tego piłkarza dobitnie przekonuje o tym, że łatwiej wdrapać się na szczyt, niż się na nim utrzymać. Fabian O'Neill, który grał dla Juventusu w słynnej erze Zinedine Zidane, Edgar Davids, Del Piero, czy Conte, nie wiedzie dziś wystawnego życia. W swojej karierze zarobił 14 milionów euro, ale konta są dziś puste.

Zobacz wideo KSW 75. "To może być kluczowa rzecz. Pudzianowski ufał mu bezgranicznie"

Były piłkarz Juventusu stracił całą fortunę. "Jestem szczęśliwy"

Kiedy trafił do Juventusu w 2000 roku, uderzyła mu woda sodowa do głowy. Zmienił się nie do poznania. Piłka nożna, która wcześniej była dla niego bardzo ważna, umknęła mu z głowy. Wydawał pieniądze na kobiety i alkohol. Wpadł też w hazard.

Kiedy przestał grać w piłkę nożną, pieniądze wyparowały. Dziś nie ma nic, zarabia na chleb jako kelner. - Nic mi nie zostało. Wydałem 14 milionów euro. Kogo winić? Winne są powolne konie i szybkie kobiety. Jestem biedny, ale znowu jestem szczęśliwy. Najważniejsze, że rodzina i ja mamy coś do jedzenia - opowiada portalowi 24sata.hr były piłkarz, który podkreśla też, że nie żałuje niczego, co wydarzyło się w jego życiu.

- Znalazłem nowych przyjaciół, prawdziwych, a nie fałszywych, którzy byli przy mnie, kiedy byłem bogaty. To moja wina. Kobiety zakochały się w mojej pijanej wersji, a potem próbowały mnie zmienić. Nikt nie mógł mnie zmienić. Zaoferowali mi nawet pomoc psychologa. Moje byłe żony też są bogatsze ode mnie - powiedział O'Neill.

Urugwajczyk nie jest jedynym w historii piłki, któremu pieniądze i sława przysłoniły prawdziwe życie. Ofensywny pomocnik nie wykorzystał swojej szansy w Juventusie. Zagrał w tym klubie tylko 20 meczów z jedną asystą w ciągu dwóch lat. Największy ślad pozostawił w Cagliari, gdzie strzelił 16 bramek z trzema asystami w 136 meczach. Warto jednak powiedzieć, że wówczas wiele spotkań było ustawianych, o czym sam zawodnik mówił.

- Kiedy byłem graczem Cagliari, ustawiłem mecz z Chievo. Obie drużyny zagrały na remis, gdy walczyliśmy o przetrwanie. Otrzymaliśmy również nagrodę od liderów naszych klubów za pozostanie w lidze. Zaaranżowałem remis z kapitanem Chievo, a także z kolegami z drużyny - przyznał Fabian O'Neill.

- Poszliśmy też do punktów bukmacherskich i zainwestowaliśmy pieniądze. W 87. minucie objęliśmy prowadzenie 2:1 przez Diego Lopeza. Podszedłem do niego i powiedziałem: napraw to, bądź winny straconego celu albo nas ukrzyżują. A potem pod koniec meczu straciliśmy bramkę. Byłem kapitanem Perugii. Ustaliłem wynik i wszyscy ponownie obstawialiśmy. Wszystko poszło zgodnie z ustaleniami – wyznał urugwajski piłkarz.

Fabian O'Neill karierę zakończył w 2003 roku. 14 października obchodzi 49. urodziny. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.