Burza po wpisie Casillasa. Bezmyślne zachowanie. "To odrażające"

W niedzielę w mediach społecznościowych Ikera Casillasa pojawił się sensacyjny wpis. "Mam nadzieję, że będziesz mnie szanować: jestem gejem" - napisał były bramkarz. Potem tweet został usunięty. Publicyści z Wielkiej Brytanii są oburzeni i zarzucają piłkarzowi przyczynianie się do ataków na osoby LGBT+.

Iker Casillas wywołał burzę w sieci. Były bramkarz reprezentacji Hiszpanii i Realu Madryt opublikował wpis o treści: "Jestem gejem". Później post zniknął z Twittera. Media spekulują, że mógł to być atak hakerski lub próba zniechęcenia mediów do plotkowania na temat życia prywatnego golkipera. Sam bramkarz potwierdził później, że padł ofiarą hakerów.

Zobacz wideo Robert Lewandowski zaczyna się denerwować. Barcelona drży

Casillas krytykowany za wpis: "Jestem gejem"

"Zhakowano mi konto. Na szczęście wszystko w porządku. Przepraszam wszystkich moich obserwujących. I oczywiście ogromne przeprosiny dla społeczności LGBT" - oświadczył 41-latek.

Jeśli piłkarz myślał, że takim komunikatem zamknie burzę medialną, to gorzko musiał się rozczarować. A to między innymi przez to, że pod jego pierwotnym tweetem odezwał się kolega z boiska - Carles Puyol. "Czas opowiedzieć naszą historię, Iker". Niedługo potem Puyol przeprosił za "głupi żart, który nie miał złych intencji".

Pozostał jednak niesmak, zwłaszcza w ocenie Amal Fashanu, aktywistki, która w 2010 roku założyła fundację imienia Justina Fashanu, swojego słynnego wujka. To właśnie Fashanu w 1990 roku jako pierwszy zawodowy piłkarz otwarcie przyznał, że jest gejem. Osiem lat później, były gracz m.in. Norwich City i Nottingham Forest, popełnił samobójstwo, załamany fałszywymi oskarżeniami o napaść na tle seksualnym.

- To nie jest coś, z czego można żartować, aby przyciągnąć uwagę i tweety. Jeśli Casillas został zhakowany, ważne jest, aby znaleźć osobę, która to zrobiła. To odrażające, ponieważ seksualność nie jest sprawą nikogo innego poza zainteresowaną osobą - powiedziała Fashanu w rozmowie z "The Sun". - Nadal widzimy wiele homofobicznych nadużyć w Internecie i musi się to skończyć. Jako fundacja, zachęcamy gracza do okazania dowodów włamania - dodała.

Za jej słowami idą inni. "Wymiana na Twitterze między byłymi reprezentantami Hiszpanii daje amunicję tym, którzy mając na uwadze nadchodzące Mistrzostwa Świata w Katarze, czują, że piłka nożna nie myśli poważnie o tym, aby społeczność LGBTQ+ czuła się mile widziana" - pisze w swoim artykule dziennikarz BBC, Jack Murley. "I wywołało to najgorsze cechy użytkowników mediów społecznościowych, którzy spędzili ostatnie 24 godziny rzucając homofobiczne obelgi na tych – łącznie ze mną – którzy zwracają uwagę, że słowa Casillasa i Puyola mają realne konsekwencje" - dodał jeszcze Murley.

Swoje zdanie w tekście dla "The Guardian" wyraził także Jonathan Liew, który nawiązał to wspomnianego wyżej Fashanu, opisując, jak w programie telewizyjnym był ofiarą żartu jednego z prezenterów. "Prawdziwy problem tutaj, naturalnie, nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem cybernetycznym, a bardziej z próżnością mediów społecznościowych, o których niektórzy mówią, że nie przypominają prawdziwego życia, tak jakby ból i krzywda, którą powodują, była jakoś mniej namacalna lub ważna. Gejowski piłkarz z 1995 roku widział sposób, w jaki Clough mówił o Fashanu, tak samo jak gejowski kibic z 2014 roku widział język używany przez Venablesa, tak samo jak gejowski nastolatek z 2022 roku był w weekend na Twitterze i widział sposób, w jaki zdobywca Pucharu Świata był gotów wydobyć ten najbardziej osobisty z momentów dla jednorazowych treści" - napisał Liew.

Autor artykułu podkreśla, że zbyt często pojawiają się tego typu żarty, które tak naprawdę nigdy nie znikają, bo ostatecznie kogoś dotykają. A im ich więcej, tym bardziej zanikają granice i wytwarzają się nowe normy. "Warto więc zastanowić się, jaki rodzaj żartu może być uznany za dopuszczalny w garderobie, w której panują tego typu postawy. Jeśli jesteś młodym piłkarzem-gejem, jakie są szanse, że odepchniesz homofobiczny żart, który rozśmieszy cały pokój? Jakie są szanse, że po prostu będziesz trzymał język za zębami, śmiał się razem z innymi, a na koniec dnia zabierzesz swój ból ze sobą do domu?" - zastanawia się Jonathan Liew. I dodaje, że tego typu wpisy tylko pozwalają zachować ciszę w sytuacjach, kiedy osoby odmiennej orientacji są szykanowane w sporcie. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.