Biznes Garetha Bale'a to prawdziwa żyła złota. Zajrzeliśmy do środka. "Szaleństwo"

Dominik Wardzichowski
Sobota, dzień przed meczem Walia - Polska w Cardiff, pora obiadowa. Na Saint Mary Street słychać głośną muzykę. To pub Garetha Bale'a, jeden z dwóch w stolicy Walii. Wchodzimy do środka i przecieramy oczy ze zdziwienia.

W Par59 trwa imprezowe szaleństwo. Barmani i barmanki nalewają kolejne szklanki piwa i robią kolejne drinki. Niemal wszystkie stoliki zajęte: trwają urodziny, wieczory panieńskie i kawalerskie. Choć Walijczycy nie potrzebują specjalnych okazji, po prostu rozpoczęli weekend. - Na razie i tak jest spokojnie, przyjdźcie za 2-3 godziny, to zobaczycie prawdziwą walijską imprezę - mówi nam jeden z barmanów.

Ale Par59 to nie tylko imprezy, to jeszcze, a może przede wszystkim golf. Tu w wersji mini. Atrakcja nieprzypadkowa, bo przecież nie tylko złośliwi twierdzą, że Gareth Bale kocha grę w golfa bardziej niż w piłkę nożną. A, że Walijczycy kochają Bale'a, to jego imprezowo-restauracyjne biznesy w Cardiff to prawdziwa żyła złota. Zresztą zobaczcie sami:

Zobacz wideo Gareth Bale i jego królestwo. Zajrzeliśmy do środka. Żyła złota

Par59 to miejsce dla ludzi rozrywkowych: lubiących głośną muzykę i zabawę przy minigolfie.  Nie ma w nim żadnych elementów nawiązującej do piłkarskiej kariery Bale'a. Co innego w Elevens Bar And Grill - drugim miejscu, którego właścicielem jest kapitan reprezentacji Walii. Koszulki Pelego, Alana Shearea,Thierry'ego Henry'ego, Erica Cantony czy Stevena Gerarda. A to nie koniec, bo w lokalu są też buty, w których Bale strzelił kosmicznego gola w finale Ligi Mistrzów, a także replika pucharu. Nie brakuje telebimów i mniejszych telewizorów do oglądania meczów. Jest też autorskie menu i pozycje, które zaskoczą niejednego kibica, jak np. hot-dog z makaronem. Jest też specjalne piwo o nazwie: Bale Ale - kraftowe z dedykowanymi butelkami i kuflami z twarzą byłego piłkarza Realu Madryt. Nic tylko jeść, pić i podziwiać.

Więcej o: