Szymon Marciniak jednoznacznie oceniony za Barcelona - Inter. Najtrudniejsza decyzja

- Szymon musiał ten mecz sędziować bardzo dojrzale, żeby nie wyjść na pierwszy plan jakąś pochopną decyzją i tak ten mecz prowadził. To były trudne zawody - ocenia pracę Szymona Marciniaka w meczu Barcelony z Interem Marcin Borski.

Szymon Marciniak praktycznie bezbłędnie i bez kontrowersji prowadził hit Ligi Mistrzów FC Barcelona - Inter Mediolan (3:3). Patrząc na ciężar gatunkowy tego meczu ("Blaugrana" w przypadku porażki nie miałaby już szans na fazę pucharową LM, nawet przy remisie te szanse są już niewielkie), trzeba było sędziować odpowiedzialnie, mieć kontrolę nad wydarzeniami.

Zobacz wideo Robert Lewandowski zaczyna się denerwować. Barcelona drży

Dojrzały mecz Marciniaka

To trzeba powiedzieć wprost - Marciniak i jego zespół podołali trudnemu zadaniu. - Szymon musiał ten mecz sędziować bardzo dojrzale, żeby nie wyjść na pierwszy plan jakąś pochopną decyzją i tak ten mecz prowadził. To były trudne zawody. Szczególnie włoski styl gry w obronie jest dla sędziów bardzo trudny. Było bardzo dużo trzymań za koszulki, przepychanek, walki ciałem w polu karnym. Tutaj można szukać drobnych uchybień u Szymona. Natomiast zbyt pochopne odgwizdywanie fauli mogło spowodować, że mecz byłby rwany i byłaby nadmierna liczba przerw w grze - ocenia w rozmowie ze Sport.pl Marcin Borski, były sędzia międzynarodowy.

Kibice na Spotify Camp Nou i przed telewizorami byli świadkami twardej i nieustępliwej gry. Dla arbitrów takie spotkania są naprawdę wymagające. - W tego typu meczach nigdy tak do końca nie wiadomo, jak ten gwizdek stosować. Myślę, że Szymon dobrze ocenił ten mecz. Nikt mu nie mówił, jak ma sędziować. Na takim poziomie nie daje się wytycznych - mówi Borski.

Jedna newralgiczna sytuacja i najtrudniejsza decyzja Marciniaka

W 78. minucie Ousmane Dembele ostro potraktował Matteo Darmiana. Francuz był zdecydowanie spóźniony. W internecie przewinęły się komentarze, że powinna być czerwona kartka dla gracza FC Barcelony. Marciniak nie zdecydował się na wyrzucenie go z boiska, pozostał przy żółtej kartce. Z tej decyzji można go jednak wybronić.

- Oglądając tę sytuację na zimno, większość specjalistów przychyliłaby się do czerwonej kartki. Atak był dość wysoko, w okolice kolana. Gdyby Szymon wyciągnął czerwoną kartkę, drużyna Barcelony absolutnie nie mogłaby mieć pretensji. Z drugiej strony, że jeżeli zawodnikowi Interu nie stała się wielka krzywda, to była to furtka, żeby nie dać czerwonej kartki i poprzestać na żółtej i żeby sportowo, 11 na 11, oba zespoły rozstrzygnęły te zawody. Przy takich meczach oczekuje się, żeby sędzia nie ingerował za mocno w przebieg zdarzeń. Nie zabrakło tu Szymonowi doświadczenia, wykazał się dojrzałością. Dobrze to ocenił, zastosował dobre środki - komentuje dla nas Borski.

Co czeka teraz Marciniaka?

Należy się spodziewać, że polski arbiter dostanie bardzo wysokie oceny, co powinno zaprocentować jeszcze w fazie grupowej Ligi Mistrzów oraz na mistrzostwach świata w Katarze, bowiem komisja sędziowska FIFA będzie liczyła się z ocenami pracy arbitrów w LM.

- Myślę, że komisja sędziowska UEFA będzie bardzo zadowolona po tym meczu. Żadna z drużyn nie bezie dyskutowała o sędziowaniu, nikt nie będzie czuł się pokrzywdzony. Nie doszło do żadnych poważnych incydentów. Sędzia zdał egzamin i będzie obsadzany w bardzo dobrych zawodach - stwierdza Borski.

Starcie Barcelony z Interem było drugim meczem prowadzonym przez Szymona Marciniaka w tej edycji Ligi Mistrzów.

Więcej o:
Copyright © Agora SA