140-tysięczna Zielona Góra to największe miasto w Polsce, które nigdy nie miało klubu w piłkarskiej ekstraklasie. Tamtejsi piłkarze mogą cieszyć się ze świetnej bazy treningowej, ale kibice narzekają na lekkoatletyczny stadion, na którym w środowe popołudnie będą mogli zasmakować najwyższego poziomu w Polsce - do ich Lechii na mecz 1/16 finału Pucharu Polski przyjedzie Jagiellonia Białystok. - Nikt nie zabroni nam marzyć - mówi Sport.pl prezes Lechii, Maciej Murawski. O wyniku, ale też o planach rozwoju.
Trzecioligowa Lechia Zielona Góra już teraz swój występ w Pucharze Polski może zaliczyć do udanych. Po wygraniu pucharowych rozgrywek na szczeblu okręgowym w województwie lubuskim, w pierwszej rundzie centralnej rywalizacji zespół Andrzeja Sawickiego pokonał po dogrywce pierwszoligowe Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Nagrodą za ten wyczyn będzie dla Lechii wizyta w Zielonej Górze zespołu z ekstraklasy – Jagiellonii Białystok.
- Wszyscy jesteśmy podekscytowani tym, że przyjeżdża do nas Jagiellonia, drużyna będąca ostatnio w niezłej formie. Czekamy z niecierpliwością na ten mecz – przyznaje w rozmowie ze Sport.pl Maciej Murawski, były reprezentant Polski i ekspert telewizyjny, obecnie także prezes Lechii, który wierzy, że środowy mecz będzie w Zielonej Górze piłkarskim świętem.