Największy cios dla Messiego. Nigdy nie poniósł większej klęski. "Zdewastowany"

Luis Suarez i Leo Messi tworzyli w Barcelonie jeden z najlepszych ataków wszech czasów. Do dziś są bliskimi przyjaciółmi. Razem przeżywali wiele pięknych i smutnych chwil, śmiali się i płakali. O tych trudniejszych momentach Urugwajczyk opowiedział w najnowszym wywiadzie.

Rok 2020 FC Barcelona mogła uznać za koszmarny. Skończyła sezon 2019/2020 bez jakiegokolwiek trofeum, a ostatni mecz w tej pandemicznej kampanii to był istny blamaż. Bayern Monachium rozniósł "Blaugranę" w ćwierćfinale Ligi Mistrzów aż 8:2. To był sygnał, że na Camp Nou są potrzebne wielkie zmiany. Jedną z ofiar był rewolucji był Luis Suarez. Urugwajczyk w ostatnim wywiadzie wspominał tamten okres. Najbardziej w oczy się rzucają jego słowa o Leo Messim.

Zobacz wideo Robert Lewandowski ocenia reprezentację Polski: Powinniśmy się zastanowić

Suarez nigdy nie widział Messiego w takim stanie

Suarez przez lata tworzył z Messim i Neymarem jeden z najlepszych tercetów ofensywnych w historii futbolu. Brazylijczyk wolał jednak zostać postacią pierwszoplanową, dlatego odszedł do Paris Saint-Germain. Urugwajczyk z Argentyńczykiem zostali sami, a koniec ich wspólnej przygody w Barcelonie był bolesnym doświadczeniem.

Cały świat był w szoku, gdy zobaczył wynik starcia "Dumy Katalonii" z Bayernem. Piłkarze byli w szatni całkowicie rozbici psychicznie i emocjonalnie. Suarez do dziś pamięta widok zapłakanego Messiego.

- W tamtym czasie widziałem Messiego płaczącego jak nigdy. Był zdewastowany, widząc, co się dzieje z klubem, w którym dorastał - mówił w rozmowie z telewizją Star+.

Barcelona była na skraju upadku

Po tym meczu Suarez poszedł za niewielkie pieniądze do Atletico Madryt, a Messi poprosił o transfer. Ostatecznie został na Camp Nou jeszcze jeden sezon. Jednak wszyscy obserwowali, jak klub powoli upada przez nieodpowiedzialną politykę finansową prezesa Josepa Marii Bartomeu. Kosmicznie wielkie pensje dla piłkarzy, przepłacane transfery, które potem się nie zwracały, kilka innych przekrętów finansowych, za które Bartomeu może trafić do więzienia - to wszystko doprowadziło do powstania długu w wysokości ponad miliarda euro.

Nowy prezes, Joan Laporta, odbudowuje Barcelonę już bez Messiego. Sytuacja finansowa klubu latem 2021 r. nie dawała szans na to, by pozwolić mu zostać. Laporta rok później ściągnął kilku nowych piłkarzy, m.in. Roberta Lewandowskiego, utrzymał płynność finansową klubu i częściowo spłacił powstały dług. Przekonywał nie raz, że FC Barcelona jest na dobrej drodze, by wyjść z dołka, w jakim znalazła się przez poprzednie władze.

Ostatnio pojawiały się doniesienia o powrocie Messiego na Camp Nou w 2023 r., ale żadna ze stron nie potwierdza tych plotek. Za to na powrót Suareza nie ma co liczyć. Jego forma w Atletico spadała, aż przeszedł do urugwajskiego Club Nacional. Nieuchronnie zbliża się do końca kariery.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.