Nie żyje 131 osób. Władze reagują na tragedię. Wskazano i ukarano pierwszych winnych

Trwa badanie okoliczności tragedii, do której doszło w sobotę podczas spotkania piłkarskiego w Indonezji. Sprawa jest na wczesnym etapie, lecz wyciągnięto już konsekwencje wobec policji oraz organizatorów meczu.

W sobotę na jednym z indonezyjskich stadionów doszło do ogromnej tragedii. Po meczu pomiędzy Arema FC a Persebaya FC (2:3), sfrustrowani porażką kibice gospodarzy wtargnęli na murawę. To doprowadziło do zamieszek, w wyniku których życie straciło co najmniej 131 osób. Początkowo mówiło się nawet o znacznie wyższej liczbie, wynoszącej ponad 180 ofiar, lecz później została ona zweryfikowana. 

Zobacz wideo Polska - Holandia. Oceniamy naszych po trudnym meczu.

Tragiczne wydarzenia na meczu w Malang. Winni ponoszą konsekwencje

Po tym, gdy fani wbiegli na boisko, policja użyła wobec nich gazu łzawiącego. To tylko pogorszyło sytuację, bowiem ludzie zaczęli panicznie uciekać z obiektu (wideo oraz szerszą relacja z tego zdarzenia znajduje się ->>> TUTAJ). Liczne obrażenia i zgony były efektem stratowania, bądź duszenia się gazem.

Niedługo potem wszczęto śledztwo, które ma wyjaśnić, co doprowadziło do tej tragedii. Pomimo że nadal jest ono w toku, wskazano już pierwszych winnych. Stanowisko stracił Ferli Hidayat, szef policji w Malang. Dziewięciu funkcjonariuszy zostało zawieszonych, los wielu innych zależy od tego, co wykaże śledztwo. 

Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kary posypały się również na Arema FC. Klub będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 250 milionów rupii. Poza tym do końca tego sezonu nie będzie mógł rozgrywać meczów domowych na własnym obiekcie, będą one odbywać się co najmniej 250 kilometrów od Malang. Ponadto indonezyjska federacja dożywotnio wykluczyła z tamtejszego futbolu dwóch działaczy Aremy, Abdula Harisa oraz Suko Sutrisno.

Tragedia na meczu w Malang. Władze wesprą rodziny ofiar

Brutalność w indonezyjskiej piłce nożnej jest problemem, który występuje od dłuższego czasu. Rywalizacja pomiędzy kibicami zwaśnionych zespołów jest niezwykle zacięta. Świadczyć może o tym choćby to, że lokalne władze zabroniły fanom gości wstępu na sobotni mecz w Malang. Pomimo tego, na liczącym 38 tys. miejsc stadionie zasiadły aż 42 tys. fanów. A gdy wybuchły zamieszki i policja użyła gazu, postąpiono wbrew FIFA, która zakazuje używania tego typu środków wobec kibiców - w Indonezji było to jednak ignorowane.

Indonezyjski rząd będzie teraz wyjaśniać, jakie były przyczyny niedawnych wydarzeń. Pomimo że wskazano już pierwszych winnych, dochodzenie powinno potrwać od dwóch do trzech tygodni. Dodatkowo rząd ma przekazać 50 milionów rupii na rzecz rodzin ofiar tej tragedii.

Więcej o: