Rosyjska piłkarka skarży się na niedoszły transfer. Klub odmówił podpisu

- Miałam porozumienie z jednym ze skandynawskich klubów, ale ze względu na sytuację na świecie, powiedzieli, że teraz nie mogą podpisywać umów z zawodnikami z rosyjskim paszportem. Tłumaczyli, że mogą być problemy ze sponsorami - powiedziała Alina Miagkowa, rosyjska piłkarka o swoim niedoszłym transferze.

23-letnia Miagkova zimą, jeszcze przed agresją Rosji na Ukrainę, trafiła i występowała w barwach włoskiego Hellasu Verona. Po zakończeniu sezonu kontrakt Rosjanki wygasł i miała być blisko przejścia do skandynawskiego klubu, ale wojna na Ukrainie przekreśliła ten transfer.

Zobacz wideo To już patologia. Trybuny toną w małpkach

Potencjalne problemy ze sponsorami przekreśliły transfer Aliny Miagkowej do Skandynawii

Rosyjska zawodniczka w rosyjskich mediach odkryła kulisy swojego niedoszłego transferu, który nie wypalił minionego lata. - Było porozumienie z klubem, nie chcę wymieniać drużyny, ani kraju. Rozmawialiśmy o transferze, ale ze względu na wydarzenia polityczne poinformowali, że nie mogą podpisywać kontraktów z zawodnikami z rosyjskim paszportem. Tłumaczyli, że mogą być problemy ze sponsorami, którzy mogą później odmówić współpracy z klubem - wyjaśniała 23-latka.

Miagkowa była pytana o to, jak traktowano ją we Włoszech w ostatnich miesiącach. - Wszystko było w porządku. Trenerzy i dyrektor sportowy pytali, czy jak się czuje moja rodzina, czy wszystko jest w porządku. Zapytali, czy coś mnie niepokoi. Każdy traktował mnie z szacunkiem i wiedział, że sytuacja polityczna jest taka, a nie inna. Nie czułam negatywnego podejścia od zawodniczek i sztabu szkoleniowego - mówiła.

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Reprezentantka Rosji dodawała, że nie została we Włoszech z powodu spadku Hellasu do Serie B. Dostała ofertę przedłużenia kontraktu, ale jak sama mówiła: "Nie chciałam grać w niższej lidze". Ostatecznie wróciła do swojego macierzystego klubu, Lokomotiwu Moskwa.

Więcej o: