Rozmowa z Jackiem Bąkiem

Bolało mnie z przodu i z tyłu. A lekarze nie wiedzieli, co się dzieje. A ja? Podziwiałem kolegów z kadry, ale byłem wściekły, że w żaden sposób nie mogę im pomóc. Teraz jestem gotowy do gry

Rozmowa z Jackiem Bąkiem

Bolało mnie z przodu i z tyłu. A lekarze nie wiedzieli, co się dzieje. A ja? Podziwiałem kolegów z kadry, ale byłem wściekły, że w żaden sposób nie mogę im pomóc. Teraz jestem gotowy do gry

Na początku 2000 roku wydawało się, że wszystko jest w porządku. Bąk zagrał m.in. bardzo dobry mecz przeciwko Francji na Stade de France. Potem jednak dopadły go problemy zdrowotne. Tym razem z kręgosłupem. Od września ub. roku nie mógł się wyleczyć, nie grał w pierwszych pięciu meczach eliminacji MŚ. W klubie, Olympique Lyon, wchodził na 20-30 minut i następnego dnia znowu czuł ból.

Teraz jest w pełni sił. Wraca do wysokiej formy, nieźle spisał się w sobotnim sparingu z Orlenem, choć widać było jeszcze brak ogrania. Drugiego czerwca w Cardiff ma zastąpić w meczu z Walią kontuzjowanego Jacka Zielińskiego.

Robert Błoński: Dlaczego tak długo trwała rehabilitacja?

Jacek Bąk: Okazało się, że między czwartym a piątym dyskiem mam ucisk na nerw. Tyle że prawidłowej diagnozy nie mogło postawić kilku lekarzy. Ja się błąkałem między nimi, a plecy bolały. Straciłem wiele tygodni, mogłem grać już wcześniej. Na szczęście teraz wszystko jest w porządku.

Kiedy ostatni raz rozegrał Pan cały mecz?

- Dwa i pół tygodnia temu. To był sparing mojej drużyny klubowej. Natomiast nie pamiętam już całego meczu o ligowe punkty. Nasz trener nie chciał zmieniać zwycięskiego składu, a podczas mojej kontuzji dokupiono dwóch Brazylijczyków. I zabrakło miejsca na środku obrony. A ja nie chcę grać w pomocy.

Czy to oznacza, że odchodzi Pan z Lyonu?

- Chyba tak, choć kontrakt obowiązuje jeszcze trzy lata. Właśnie jednak skończył się szósty rok w tym klubie i pora na zmiany. Mam propozycje z Francji, Niemiec i Anglii. Nie ukrywam, że najchętniej trafiłbym do Premier League. Ale tu, przez te urazy, może być problem z uzyskaniem pozwolenia na pracę. Dlatego jakiś czas temu złożyłem wniosek o francuski paszport. Dostanę go za trzy, cztery miesiące i tak jak Piotrek Świerczewski będę miał podwójne obywatelstwo.

Jak Pan oceni swoją obecną formę?

- Nie jest chyba najgorzej, choć stać mnie na więcej. Uważam, że sparing z Orlenem był potrzebny. To niezły zespół, wygrał ostatnio z Wisłą i Legią... Tyle że trochę pokrzyżował nam szyki. W drugiej połowie chcieliśmy grać z kontry, tak jak pewnie będzie w Cardiff. Problem w tym, że i płocczanie chcieli grać z kontry... Z naszych planów nic nie wyszło.

A pod koniec kadra straciła gola...

- Niepotrzebnie. To efekt dekoncentracji. Myślami byliśmy już w szatni. A takie chwile nie powinny się przydarzać nawet w spotkaniach sparingowych. Koncentracji i skupienia trzeba uczyć się w każdym meczu.

Po spotkaniu trener Engel dał kadrowiczom wolne. Nie było pokus?

- Ja byłem w Lublinie, na spotkaniu z rodziną. Jesteśmy profesjonalistami. Zależy nam na awansie i wiemy, kiedy się bawić, a kiedy pracować. Poza tym lepiej pójść całą grupą świętować awans, niż pojedynczo łazić gdzieś, i to jeszcze przed meczami.

Dłużył się Panu okres oczekiwania na powrót do kadry?

- Jasne. I to jak. Bolało mnie z przodu i z tyłu. A lekarze nie wiedzieli, co się dzieje. A ja? Podziwiałem kolegów, ale byłem też wściekły, że w żaden sposób nie mogę im pomóc. Teraz jestem gotowy do gry.

Przed meczem z Ukrainą w Pana miejsce do pierwszej jedenastki "wskoczył" Jacek Zieliński. Teraz sytuacja jest odwrotna. Pan wraca, Jacek jest kontuzjowany. Zerwał ścięgno Achillesa.

- Jest mi strasznie przykro z tego powodu. Żal Jacka, bo wiem, co to znaczy być kontuzjowanym i walczyć o powrót na boisko.

Z kim gra się Panu najlepiej na środku obrony?

- Z Tomkiem Wałdochem. Pokazaliśmy to w meczu z Francją na Stade de France.

Liczby Jacka Bąka

5 - w tylu meczach ligowych tego sezonu grał polski stoper

2 - tyle razy wychodził w podstawowej jedenastce na mecz ligowy

185 - tyle minut przebywał na boisku w meczach ligowych

3 - w tylu spotkaniach Ligi Mistrzów zagrał

4 - w tylu spotkaniach reprezentacji wystąpił w 2000 roku

0 - w tylu spotkaniach reprezentacji wystąpił w 2001 roku