Multimilioner, bankrut i "człowiek tysiąca żyć". "Do polityki wszedłem bogaty, wyszedłem biedny"

Konrad Ferszter
Milioner, który stał się bankrutem, choć i tak kończył w dostatku. Piosenkarz, kierowca Formuły 3, biznesmen, właściciel klubu piłkarskiego i drużyny kolarskiej, polityk, aktor, prezenter telewizyjny, pisarz. Ale i oszust, przestępca i więzień. Bernard Tapie, który zmarł równo rok temu, nazywany był człowiekiem tysiąca żyć. Choć może i to za mało.

Tekst ukazał się na Sport.pl przed rokiem. Przypominamy go z okazji 1. rocznicy śmierci Bernarda Tapiego, który zmarł 3 października 2021 r.

"Dominique Tapie wraz z dziećmi z wielkim smutkiem zawiadamiają o śmierci męża i ojca, Bernarda Tapiego, do której doszło w wyniku poważnej choroby nowotworowej. Bernard wyraził wolę, by pochowano go w Marsylii, jego rodzinnym, ukochanym mieście" - poinformowały równo rok temu francuskie media.

Ta wiadomość poruszyła cały kraj. Choć Tapie był postacią kontrowersyjną, to w wielu miejscach, a szczególnie w Marsylii, kochano go bezgranicznie. O człowieku, który zbudował potęgę Olympique Marsylia, jedynego francuskiego triumfatora Ligi Mistrzów, można napisać dziesiątki książek, nakręcić tyle samo filmów czy wielosezonowe seriale. Chociaż jednoznaczny osąd działalności Tapiego jest niemożliwy, to jedno jest pewne: obok niego nie dało się przejść obojętnie.

Zobacz wideo Robert Lewandowski czy Sadio Mane? Kibice w Monachium wybrali

Sport, muzyka, telewizory i medyczna rewolucja

Tapie już jako dziecko zapowiadał się na człowieka wielu talentów. Wolny czas poświęcał największym pasjom: sportowi i muzyce. Jako nastolatek Tapie grał na skrzypcach, trenował piłkę nożną i ręczną. 

Muzyka była jego pierwszym źródłem dochodu. Tapie przybrał nawet pseudonim "Bernard Tapy", by jego nazwisko było łatwiej wymawiane i lepiej rozpoznawalne na rynku amerykańskim. Chociaż niewiele ponad 20-letni Tapie wydał kilka płyt, to ostatecznie wielkiego sukcesu nie odniósł. Z kariery zawodowego muzyka zrezygnował m.in. przez wypadek, jaki przydarzył mu się w Formule 3, w której jeździł w wolnym czasie.

 

Pod koniec lat 60. Tapie pracował w sklepie, sprzedając telewizory. W ten sposób osiągnął pierwszy biznesowy sukces. Kilka lat później założył firmę Coeur Assistance, która miała zrewolucjonizować ówczesny rynek medyczny. Tapie stworzył urządzenia dla pacjentów chorych na serce. Urządzenia te miały służyć do natychmiastowego wzywania karetki do domu. W założeniu wystarczyło, że chorzy nacisną jedynie czerwony przycisk.

Pomysł był chwalony, do momentu, w którym zmarł jeden z użytkowników wynalazku Tapiego. Francuska rada medyczna złożyła skargę na jego firmę, a po siedmiu latach procesu Tapie został skazany za fałszywą reklamę. Właściciel firmy twierdził, że w jego posiadaniu jest pięć karetek, choć w rzeczywistości miał tylko dwie. Gdy w 1981 r. prezydentem Francji został Francois Mitterrand, jedną z jego pierwszych decyzji, było ułaskawienie Tapiego. To wtedy zaczęła się znajomość, która kilka lat później zaprowadziła młodego biznesmena na polityczne salony.

Za zarobione pieniądze odbudował kolarską legendę

Zanim jednak Tapie został politykiem, najpierw stał się milionerem. Francuz dorobił się fortuny w latach 80., dzięki skupowaniu upadłych firm i spółek. Jego pierwszym nabytkiem był producent broni i rowerów z Saint-Etienne. Od tamtej pory w krótkim czasie jego własnością stało się wiele firm, m.in. Terraillon, Look, La Vie Claire, Testut, Wonder czy Donnay.

Błyskawiczna kariera Tapiego-biznesmena sprawiła, że stał się on jednym z najpopularniejszych Francuzów. Młodzi ludzie widzieli w nim idola. Tapie był dla nich przykładem, że można dorobić się fortuny, pochodząc nawet z bardzo biednej rodziny. Tapie pojawiał się w programach telewizyjnych, z czasem sam zaczął prowadzić jeden, w którym instruował młodych ludzi, jak założyć własny biznes. Tapie pisał też książki, w których radził, jak odnieść sukces. W 1984 r. francuskie media przyznały mu nawet tytuł człowieka roku.

Tapiemu jednak wciąż było mało. Nie tylko pieniędzy i sławy, ale też, a może przede wszystkim, sprawdzania się i odnoszenia sukcesów na różnych polach. Tapie postanowił skoncentrować się na jednej z dziecięcych miłości: sporcie. W 1984 roku, używając marki La Vie Claire, założył drużynę kolarską, do której ściągnął legendę tego sportu we Francji - Bernarda Hinaulta.

Czterokrotny triumfator Tour de France został wyrzucony z drużyny Renault, która nie mogła doczekać się momentu, w którym Hinault wyleczy kontuzjowane kolano. Zawodnikowi zaufał Tapie, który ściągnął go do drużyny, zainwestował w niego, odbudował go i zaledwie rok później świętował z nim sukces na Tour de France. Tapie potrzebował jednak nowych wyzwań i większego uznania. To dlatego sprzedał La Vie Claire po zaledwie dwóch latach i zainwestował w Olympique Marsylia.

Jedyny francuski zwycięzca Ligi Mistrzów

Tapie, tak samo jak w przeszłości robił z firmami, kupił klub za symbolicznego franka. Jeden z najbogatszych i najbardziej znanych Francuzów przejął zasłużony klub, który chylił się ku upadkowi. Dla Tapiego to było wystarczające wyzwanie.

Francuz rozpoczął budowę potęgi. W ciągu kilku lat do Marsylii trafiły gwiazdy: Jean-Pierre Papin, Chris Waddle, Klaus Allofs, Enzo Francescoli, Abedi Pele, Didier Deschamps, Basile Boli, Marcel Desailly, Rudi Völler, Tony Cascarino czy Eric Cantona.

Na pierwszy sukces Tapie czekał raptem trzy lata. W 1989 r.  Olympique Marsylia po 17 latach odzyskał mistrzostwo Francji. Dwa lata później klub zagrał w finale Pucharu Europy (ówczesna Liga Mistrzów). Tam lepsza okazała się jednak Crvena Zvezda. W 1993 r. marsylczycy pokonali w finale Milan (1:0), zostając pierwszą i jak na razie jedyną francuską drużyną, która wygrała Ligę Mistrzów.

Tapiego i jego ludzi oskarżano jednak, że sukces osiągnął po trupach, w niejasnych okolicznościach. O nieczystych zagraniach marsylczyków w 1990 r. boleśnie przekonał się Lech Poznań, który mierzył się z nimi w Pucharze Europy. Po sensacyjnym zwycięstwie u siebie 3:2, poznaniacy przegrali na wyjeździe 1:6. W dniu meczu większość piłkarzy rozchorowała się, narzekała na gorączkę, bóle brzucha i głowy. Chociaż żadnych dowodów na to nie dostarczono, to wiele wskazuje na to, że zawodnicy Lecha zostali we Francji otruci. Później na podobne objawy narzekali też gracze CSKA Moskwa i Rennes.

- To był najgorszy okres w historii francuskiej piłki nożnej. Futbol był skażony od wewnątrz przez wpływy i metody Tapiego - w wywiadzie dla "L'Equipe" mówił Arsene Wenger.

Legendarnemu trenerowi Arsenalu nie chodziło jednak tylko o podtruwanie piłkarzy. Olympique Marsylia oskarżany był o ustawianie meczów we Francji. Klub nie kupował jednak sędziów, a przeciwników, by ci odpuszczali spotkania. Tak było m.in. w 1993 r. przed finałem Ligi Mistrzów z Milanem. Gracze Valenciennes nie ulegli jednak naciskom rywali i nie chcieli dokończyć meczu. Sprawą zajęła się UEFA, która najpierw wyrzuciła Olympique Marsylia z europejskich pucharów, później klub został zdegradowany do 2. ligi, a Tapie w 1995 r. został skazany na dwa lata więzienia.

"Do polityki wszedłem bogaty, wyszedłem biedny"

Sukces Tapiego przykuł uwagę prezydenta Francji Francois Mitterranda, który zapragnął mieć popularnego biznesmena w swoim otoczeniu politycznym w walce o reelekcję w 1988 r. Zaledwie rok później Tapie był już posłem, a za kolejne trzy został mianowany ministrem do spraw miast. W 1993 r. lewica straciła jednak władzę we Francji. 

Polityka doprowadziła Tapiego do ruiny. Z uwagi na pełnione funkcje Francuz został poproszony przez prezydenta o sprzedaż udziałów w Adidasie, którego był właścicielem, a później też Olympique'u Marsylia. Pierwsza transakcja, z uwagi wieloletni spór prawny z Credit Lyonnais, który dotyczył przeprowadzonej przez bank sprzedaży, doprowadził go do bankructwa. Druga, przez korupcję i oszustwa podatkowe, zaprowadziła go do więzienia i przyniosła mu kolejne straty.

- Oba podejścia do polityki były błędem. Wszedłem do niej bogaty, wyszedłem z niej biedny. Jestem skończony - mówił Tapie. - Kłamałem, ale zawsze w dobrej wierze - odpowiadał, gdy pytano go o przekręty w Olympique Marsylia.

"Złota legenda przeplatała się z cieniem ciężkich wyroków"

Tuż po tym, jak Tapie stał się bankrutem, w oddzielnie prowadzonych sprawach został skazany za oszustwa podatkowe i korupcję. Z więzienia wyszedł zrujnowany w 1997 r. - Zniszczę ich wszystkich - zapowiadał.

11 lat później Francuz cieszył się z pierwszej zemsty. W 2008 r. francuski Sąd Arbitrażowy nakazał państwu wypłacić Tapiemu 403 miliony euro odszkodowania za nieprawidłowy wyrok w sprawie sprzedaży Adidasa. Tapie oskarżał państwowy bank Credit Lyonnais o sprzedanie firmy po zaniżonej cenie. Radość Tapiego trwała jednak krótko.

Sprawa przerodziła się w polityczny skandal po tym, jak okazało się, że ówczesny prezydent Francji - Nicolas Skarkozy - i jego otoczenie forsowali ugodę z biznesmenem, a nie bronili interesu państwa. Na wieloletniej sprawie ucierpiały francuskie elity biznesowe i polityczne, a w sprawie skazana została m.in. była francuska minister finansów. W 2015 r. sąd nakazał Tapiemu zwrot przyznanego odszkodowania, jednak ten do dnia śmierci tego nie zrobił, odwołując się do sądów kolejnych instancji. Chociaż sprawa ciążyła na nim do samego końca, to w ostatnich rozprawach Tapie nie brał już udziału z uwagi na bardzo zły stan zdrowia spowodowany nowotworem żołądka.

- Każda osoba musi znaleźć motywację do walki. Nauka rozwija się niezwykle szybko, więc ktoś z rzekomo śmiertelnym rakiem nadal może mieć nadzieję - mówił Tapie w rozmowie z TF1.

Nadzieję mieli też kibice z Marsylii, którzy wspierali byłego właściciela w trakcie meczów. - Jego złota legenda przeplatała się z cieniem sądowych spraw, przegranych procesów i ciężkich wyroków. Jego ambicja, energia i entuzjazm były jednak inspiracją dla pokoleń Francuzów - powiedział po śmierci Tapiego prezydent Francji Emmanuel Macron.

Więcej o: