Luis Suarez komentuje żądania Messiego. Króciutko. "Bawi mnie to"

W mediach pojawiły się doniesienia o żądaniach Messiego wobec FC Barcelony podczas negocjacji dotyczących przedłużenia kontraktu. Jedno z żądań dotyczyło loży, która miała być przeznaczona dla rodzin Messiego i Suareza. Były napastnik Barcelony i Atletico skomentował te informacje. - Bawi mnie to - przyznał Urugwajczyk.

Wieloletnia kariera Messiego w Barcelonie zakończyła się z powodu problemów finansowych klubu, związanych z pandemią COVID-19. Kilka dni temu pojawiły się nowe informacje na temat rozmów pomiędzy stronami odnośnie przedłużenia kontraktu. Ujawnił je hiszpański dziennik "El Mundo". Miały one się rozpocząć 11 czerwca 2020 roku. Według dziennikarzy przedstawiciel prawny Messiego zażądał podpisania nowego kontraktu na okres trzech sezonów z możliwością jednostronnego przedłużenia dla zawodnika.

Zobacz wideo Akcja Polaków była fenomenalna, ale to tylko wybryk

Jorge VildaKonflikt w kadrze Hiszpanii. Selekcjoner rezygnuje z 15 piłkarek. "Istny kabaret"

Suarez zabrał głos ws. żądań Messiego

Jak się okazuje, Argentyńczyk miał znacznie więcej oczekiwań. Do najważniejszych należały prywatna loża na Camp Nou dla jego rodziny i rodziny Luisa Suareza. Było to szeroko komentowane, aż głos zabrał sam Suarez w rozmowie z "Marcą". - Bawi mnie to. To coś  normalnego w każdym klubie. Jeśli sprawdzisz kontrakty dowolnego elitarnego piłkarza, to zobaczysz, że wszyscy mają swoje loże. Ja na przykład miałem w Atlético, w Nacional też. Dlatego te wszystkie spekulacje mnie bawią. Właściwie to Leo starał się ułatwić życie klubowi, ponieważ loża miała być wspólna dla dwóch rodzin. Barcy było trudniej, gdyby Suárez miał jedną, a Messi drugą – wytłumaczył Suarez, który aktualnie jest zawodnikiem wspomnianego wyżej Nacional w urugwajskiej ekstraklasie.

Messi oczekiwał też dla całej rodziny prywatnego lotu samolotem w celu odwiedzenia Argentyny podczas Świąt Bożego Narodzenia, premii za podpisanie umowy w wysokości 10 milionów euro, odzyskania cięć na wypadek pandemii w kolejnych latach z odsetkami w wysokości 3 proc. oraz możliwość opuszczenia Barcelony w dowolnym momencie, dzięki symbolicznej klauzuli zwolnienia w wysokości 10 000 euro.

Omar ElabdellaouiZabawę sylwestrową zapamięta do końca życia. "Wszystko było czarne"

Ówczesny prezes katalońskiego klubu, Josep Maria Bartomeu, miał zaakceptować większość z tych warunków. Włodarz nie chciał się zgodzić jedynie na obniżenie klauzuli transferowej z 700 mln do 10 tys. euro. Wypłatę premii za podpisanie nowego kontraktu uzależnił z kolei od kondycji finansowej klubu. 

W sezonie 2020/21 argentyński napastnik zgodził się na obniżkę pensji o 20 proc. Zażądał jednak odzyskania 10 proc. w sezonie 2021/22 i kolejnych 10 proc. w sezonie 22/23, z odsetkami w wysokości 3 proc. rocznie. Sporne kwestie doprowadziły finalnie do zerwania rozmów, a transfer Messiego do PSG był jednym z najgłośniejszych w historii.

Więcej o: