Lubański opowiedział o zamachu na niego. "Ludzie z karabinami, zaczęli strzelać"

Włodziemierz Lubański w rozmowie z Tomaszem Smokowskim na Kanale Sportowym podzielił się najbardziej przerażającym przeżyciem z czasów kariery piłkarskiej. W 1978 roku grupa uzbrojonych belgijskich gangsterów próbowała dokonać na niego zamachu. - To nie były żarty - zdradził wybitny reprezentant Polski.

W latach 70. ubiegłego wieku Włodzimierz Lubański był jedną z największych gwiazd polskiego futbolu. Genialnie grał w Górniku Zabrze, jak i reprezentacji Polski. Pytał o niego wielki Real Madryt. Ostatecznie na zachód Europy napastnik wyjechał dopiero w 1975 roku i podpisał kontrakt z belgijskim KSC Lokeren. Tam Lubański nadal zachwycał skutecznością. Strzelał gola za golem i było o nim głośno. 

Zobacz wideo Marcel Desailly wspomina mistrzostwa, w których brał udział. "Pamiętam, że pocałowałem trofeum"

Włodzimierz Lubański opowiedział o próbie zamachu sprzed lat. "Nie mogłem normalnie chodzić po mieście"

Ta sława doprowadziła w pewnym momencie piłkarza do naprawdę mrożącego krew w żyłach zdarzenia. W 1978 roku grupa uzbrojonych bandytów próbowała dokonać zamachu na życie Włodzimierza Lubańskiego. Piłkarz po latach postanowił opowiedzieć, co dokładnie się wówczas wydarzyło. Zdradził wszystko ze szczegółami w rozmowie z Tomaszem Smokowskim, w programie "Hejt Park" na Kanale Sportowym. 

Arkadiusz Milik w swojej restauracjiArkadiusz Milik uprzedził Roberta Lewandowskiego. "To jest biznes"

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

- To nie były żarty. Zaczęło się od tego, że po jednym z meczów ligowych przyszedłem do domu i spokojnie, jak zwykle odpoczywałem. Wieczorem nagle pod moim domem, to była chyba godzina 11, wpół do 12, patrzę, wozy jakieś policyjne, pełno policji, świateł. I nagle dzwonek do drzwi, patrzę, szef policji, którego znałem. I on podchodzi i mówi do mnie: "Włodek, czy już wszystko jest ok? Czy już wszystko jest w porządku?" Ja mówię "w porządku". "Chodź wejdziemy do mieszkania, chcemy z tobą porozmawiać" - powiedział Lubański. 

- Komisarz mówi: "Wiesz Włodek, najprawdopodobniej był zamach na ciebie. Parę miesięcy temu mieszkałeś w innym mieszkaniu". Ja mówię, tak, mieszkałem. "To posłuchaj, tam była dzisiaj taka i taka sytuacja. Tam doszło dzisiaj do włamania, ludzie z karabinami. Czy miałeś jakieś dziwne telefony dzisiaj?" Ja mówię, wiesz, miałem. Co chwilę ktoś dzwonił i pytał "Lubański?" i się rozłączał - wspominał dalej gość programu. 

- Oni się chcieli upewnić, czy jestem w domu i poszli na moje stare mieszkanie, bo nie wiedzieli, że ja zmieniłem mieszkanie, a tam mieszkał czeski trener, który akurat u nas pracował. Oni podeszli do domofonu i powiedzieli tylko jedno słowo, "Lubański". Trener myślał, że ja idę do niego i otworzył im drzwi. Zaczęli strzelać. Jak ich zobaczył to się wystraszył oczywiście. Zaczęli strzelać, ranili go w rękę. Całe szczęście, że to było na parterze. Dzięki temu on zamknął drzwi i przez sypialniane drzwi uciekł w pola - dodał. 

Belgijscy bandyci chcieli porwać Włodzimierza Lubańskiego

Policja szybko wydedukowała, że to nie trener był celem bandytów, a właśnie Włodzimierz Lubański. Dlaczego chcieli zaatakować polskiego piłkarza? - Okazało się, że była jakaś taka faszystowska organizacja i dwóch jej członków przemycało jakieś dziecko z Polski. Zostali złapani na granicy polsko-niemieckiej i wpakowali ich do więzienia. Oni poinformowali swoich ludzi w Belgii, że muszą coś zrobić przeciwko Polsce, żeby ich wydostać z tego więzienia. Wymyślili sobie, żeby porwać piłkarza na wymianę z nimi. To szokujące - zdradził były reprezentant Polski. 

Lubański zdradził, że polska ambasada w Belgii prawdopodobnie wiedziała o planowanym ataku na polskich obywateli. Nie przypuszczano jednak, że gangsterzy na cel wezmą sobie sportowców. Piłkarz gościł jednak regularnie na okładkach gazet, co przyciągnęło ich uwagę. Od tego momentu były gracz Górnika Zabrze nie mógł już żyć normalnie. Jak sam przyznał, było to dla niego niezwykle przykre doświadczenie.

- Ja nie mogłem już normalnie chodzić po mieście. Przez tydzień ze mną wszędzie jeździła policja. Córka do szkoły - obstawa. W pewnym momencie ja przyjechałem na trening i mówię: "Trenerze, finito. Ja jadę do Polski. Jak wy to uregulujecie, ja przyjadę grać". Pojechałem na parę dni do Polski, bo w takich warunkach ja nie mogłem żyć. To było nienormalne - podsumował. 

Crvena zvezda, FK PartizanPięć lat temu byli gorsi od Polski. Piorunujący rozwój i odjechali nam bardzo daleko

Więcej o: