Zabawę sylwestrową zapamięta do końca życia. "Wszystko było czarne"

Omar Elabdellaoui po dwuletniej przerwie wrócił do reprezentacji Norwegii. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie powód tak długiej absencji. Kariera i zdrowie 30-latka były zagrożone po feralnym sylwestrze w 2020 roku, gdy jedna z petard eksplodowała mu w twarz.

- Kiedy próbowałem ją zapalić, wszystko od razu eksplodowało. Poczułem silny cios w twarz, prawie natychmiast zrobiła się czarna. Po kilku minutach czuję, że twarz mnie trawi, że pali. To duży ból i jednocześnie szok. Nie można zarejestrować wszystkiego na raz - wspominał Elabdellaoui w rozmowie z norweską telewizją NRK o sytuacji, która mogła go pozbawić nie tylko piłkarską karierę, ale też zdrowie, a być może nawet życie.

Zobacz wideo Szczęsny jest maniakiem, siedzi z tabletem i analizuje

- Słyszałem coraz głośniejsze krzyki mojej żony. Wtedy zaczynałem rozumieć, że dzieje się ze mną coś naprawdę, naprawdę złego. Moja kurtka zapaliła się, ale jej nie widziałem - kontynuował 49-krotny reprezentant Norwegii.

Chciał "zrobić coś fajnego dla dzieci", omal nie stracił wzroku i kariery. "Miałem mroczne myśli"

Jesienią 2020 roku Elabdellaoui był piłkarzem tureckiego Galatasaray i etatowym reprezentantem Norwegii. Wcześniej występował m.in. w Feyenoordzie, Olympiakosie Pireus czy Hull City. Jak sam przyznaje, izolacja spowodowana szalejąca pandemią koronawirusa sprawiła, że nie mógł wrócić z Turcji do Norwegii, w związku z tym w sylwestrową noc chciał zrobić "coś fajnego dla dzieci". Wybór padł, jak w wielu przypadkach tego dnia, na fajerwerki.

Skończyło się to niemalże tragedią. Piłkarz został przewieziony do szpitala w Stambule, a wieść o tym błyskawicznie przedostała się do mediów wraz z przerażającymi zdjęciami. Lewe oko Omara było pełne szlamu i prochu, prawa powieka była spalona, a rogówka uszkodzona. Przed Norwegiem nastała ciemność. 

- Wszystko było czarne. Leżąc na szpitalnym łóżku bardzo wiele myślałem i były to naprawdę mroczne myśli. To było wręcz przerażające - relacjonował zawodnik, który po rozwiązaniu kontraktu z Galatasaray 1 września jest obecnie bez klubu.

Takesure Chinyama cieszy się z gola udając pływaka w wodzie, uradowany Choto skacze za nim na główkę...Rywal Lewandowskiego, który marnował na potęgę. "Leniwy Drogba". Nikt w Polsce go nie przebił

Najgorsze informacje i tak były przed Elabdellaouim ukrywane. Czynił to jego przyjaciel z dzieciństwa oraz agent Mikail Adampour. - Lekarz w USA powiedział, że to najgorsza rzecz, jaką kiedykolwiek widział - opowiadał Adampour. Starał się przy tym, by jego przyjaciel za wszelką cenę wrócił do zdrowia. 

- Zadbał o wszystko, o najlepszych lekarzy. Niewielu było w stanie przywrócić mi wzrok, więc to dla mnie znaczy bardzo wiele - przyznawał piłkarz. 

Elabdellaoui stopniowo odzyskiwał wzrok, pobrał też komórki macierzyste od siostry. Musiał przejść aż 22 operacje, zanim po 14 miesiącach wrócił na boisko. W lutym 2022 roku ponownie występował w barwach Galatasaray.

Cała historia zakończyła się szczęśliwie, bo Elabdellaoui odzyskał wzrok w stu procentach (mimo to występuje w specjalnych okularach ochronnych), a we wrześniu, pomimo braku klubu, został powołany po dwuletniej przerwie do reprezentacji Norwegii. W meczach Ligi Narodów nie wystąpił, ale i tak był pełen emocji. - To niesamowite, że mogłem tu wrócić po tylu przejściach - podsumował.

Więcej o: