Syn Dziekanowskiego pojawił się na okładce "The Sun". "Mocno to przeżyłem"

- Któregoś dnia przed treningiem wszedłem do szatni i zobaczyłem dziwne poruszenie, zamieszanie. Na okładce gazety widniało zdjęcie mojego syna w koszulce Celtiku z napisem "Where's my Daddy?" Starałem się być jak najlepszym ojcem, ale pewnych spraw nie dało się przeskoczyć - mówił Dariusz Dziekanowski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Dariusz Dziekanowski był profesjonalnym piłkarzem w latach 1973-1996. W tym czasie napastnika zanotował 63 mecze w reprezentacji Polski i grał w takich klubach, jak Polonia Warszawa, Legia Warszawa, Widzew Łódź, Bristol City czy Celtic Glasgow. Dwukrotny mistrz Polski z Legią wrócił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" do ciężkiego momentu, z którym zmagał się w Szkocji.

Zobacz wideo Hit! Wojciech Szczęsny żartuje z Garetha Bale'a: Nie chcę psuć sobie relacji

Dziekanowski mówi o zachowaniu byłej żony. Jego syn był na okładce brukowca. "Bezsilny"

Dariusz Dziekanowski rozmawiał z "Przeglądem Sportowym" tuż przed swoimi 60. urodzinami. Były reprezentant Polski wrócił do czasów gry w Celtiku Glasgow (1989-1992), kiedy dowiedział się, że jego syn pojawił się na okładce dziennika "The Sun". - Rozgrywałem bardzo dobre mecze, a któregoś dnia przed treningiem wszedłem do szatni i zobaczyłem dziwne poruszenie, zamieszanie. Na okładce gazety widniało zdjęcie mojego syna w koszulce Celtiku z napisem "Where’s my Daddy?" Starałem się być jak najlepszym ojcem, ale pewnych spraw nie dało się przeskoczyć. Czułem się bezsilny - powiedział.

- Trenując codziennie, oddając serce piłce, rzadko się zdarza, by 20-letni piłkarz był w stanie taką samą atencją obdarzać sprawy osobiste. W tak młodym wieku człowiek często nie jest jeszcze przygotowany, by być dobrym mężem, tatą. Nie byłem taką kanalią, aby we mnie tak uderzać. Nie miałem jak się bronić. Wiedziałem, że nie mam narzędzi, by komukolwiek wytłumaczyć, jak naprawdę wygląda ta sytuacja. To było bardzo nie fair ze strony mojej byłej żony. W Szkocji zrobiono ze mnie osobę bez serca, to przedostało się też do Polski. Mocno przeżyłem tamtą sytuację - dodał Dziekanowski.

Dziekanowski mówi o relacjach z Włodzimierzem Smolarkiem. "Byliśmy z innych światów"

Dariusz Dziekanowski opowiedział też o relacjach z Włodzimierzem Smolarkiem, z którym był w jednym pokoju podczas zgrupowania Widzewa Łódź w Indiach. - Szanowałem go, ale byliśmy z innych światów. Gdy przychodziłem do Widzewa, spotkałem grupę, która bardzo wiele osiągnęła w Polsce i europejskich pucharach. Nie oczekiwałem specjalnego traktowania. Zdarzyło się, że na śniadanie wstaliśmy o tej samej porze i powiedzieliśmy sobie dzień dobry. Na pewno nie były to długie rozmowy - skwitował.

Więcej o: