Chociaż spotkanie Polski z Walią nie obfitowało w niesamowitą jakość piłkarską i niezwykłą atmosferę na murawie, to na trybunach było naprawdę gorąco za sprawą dopingu kibiców gospodarzy oraz niezwykle głośnej delegacji kibiców Biało-Czerwonych. Niestety, kilku z nich dało się poznać ze złej strony i zostali zatrzymani przez policję.
Brytyjskie ITV poinformowało, że siedmiu kibiców reprezentacji Polski zostało zatrzymanych po niedzielnym spotkaniu. Cztery osoby zatrzymano za wniesienie materiałów pirotechnicznych, a pozostała trójka za pijaństwo, naruszenie porządku publicznego na tle rasowym i wbiegnięcie na boisko. Z trybun wyrzucono także kilkunastu kibiców za spożywanie alkoholu i palenie papierosów.
- Użycie materiału pirotechnicznego na meczu piłki nożnej, lub próba wniesienia go na trybuny, jest przestępstwem. Każdy, kto zostanie uznany za winnego, podlega zakazowi wstępu na stadion - mówił walijski policjant Christian Evans. Dodał, że "większość osób, które odwiedzają stadion Cardiff City, zachowuje się odpowiedzialnie i cieszy się bezpieczeństwem na trybunach".
Media podkreślały, że race zostały odpalone w polskim sektorze w momencie odgrywania hymnu narodowego i po golu Karola Świderskiego w drugiej połowie spotkania.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Dzięki wygranej z Walią reprezentacja Polski zapewniła sobie utrzymanie w dywizji A Ligi Narodów, a Walijczycy musieli pogodzić się ze spadkiem do niższej dywizji. Teraz obie reprezentacje wyczekują na zgrupowanie przed mistrzostwami świata w Katarze, które rozpoczną się 20 listopada. W nich Polska zagra z Meksykiem, Arabią Saudyjską i Argentyną. Kilka dni wcześniej odbędzie się mecz towarzyski Biało-Czerwonych z reprezentacją Chile.