Ale zjazd. Niedawno grali w LE i byli mistrzem kraju. Teraz 0:19

Astra Giurgiu, niedawny mistrz Rumunii i drużyna, która potrafiła ograć w Lidze Europy m.in. West Ham United, sięgnęła dna. Klub niedawno zaliczył kolejny spadek i obecnie występuje w trzeciej lidze. W sobotę doznał natomiast kompromitującej porażki... 0:19.

Takie historie nie zdarzają się w futbolu często. W Polsce byliśmy już nie raz świadkami upadku utytułowanych klubów, które po kilku latach organizacyjnego chaosu i tułaczki po niższych ligach, wracały triumfalnie na salony. Wystarczy wspomnieć Pogoń Szczecin, Lechię Gdańsk, czy Widzew Łódź. To, co stało się z niedawnym mistrzem Rumunii, Astrą Giurgiu, trudno jednak pojąć. 

Zobacz wideo Najlepsze podsumowanie reprezentacji Polski. "Wciąż nie dowierzam"

Astra Giurgiu jeszcze niedawno czarowała w Lidze Europy. Dziś przegrywa 0:19 w trzeciej lidze

Klub jeszcze kilka lat temu bił się o najwyższe cele w rumuńskiej lidze, a w sezonie 2015/2016 sięgnął po historyczne mistrzostwo kraju. Na tym nie koniec, gdyż piłkarze Astry z bardzo dobrej strony pokazali się także w europejskich pucharach. W tym samym roku pokonali w dwumeczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy West Ham United. Byli w stanie wygrać z solidną angielską ekipą 2:1 u siebie i zremisować 2:2 na wyjeździe. W decydującej rundzie przegrali 3-4 dwumecz z AZ Alkmaar, ale znów zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie, wygrywając przed własną publicznością 3:2. 

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Jeszcze lepiej piłkarze Astry spisali się kilka miesięcy później. Po wywalczeniu mistrzostwa Rumunii stanęli do eliminacji Ligi Mistrzów. W nich lepsza okazała się FC Kopenhaga, a Astra "spadła" do ostatniej rundy eliminacji LE. Tutaj ponownie zmierzyła się z West Ham United i ponownie wygrała, tym razem 2:1 w dwumeczu, wygrywając przy okazji 1:0 w Londynie. Zespół zakwalifikował się do fazy grupowej, gdzie czekały już AS Roma, Viktoria Pilzno i Austria Wiedeń.

Grupa ta zdecydowanie nie należała do najłatwiejszych, jednak Astrze udało się kolejny raz pozytywnie zaskoczyć kibiców. Rumuni wywalczyli drugie miejsce w grupie. Zdołali m.in. zremisować u siebie z AS Romą, a także pokonać na wyjeździe zarówno Austrię Wiedeń, jak i Viktorię Pilzno. W 1/32 finału trafili na zespół KRC Genk. Tam wygrać się już nie udało. Po remisie 2:2 u siebie, przyszła porażka 0:1 na wyjeździe. Astra odpadła, ale i tak osiągnęła kolejny historyczny sukces. 

Kolejne lata to jednak już powolny upadek klubu. Astra miała coraz większe problemy finansowe, które pogłębiła jeszcze pandemia koronawirusa. Klub spóźniał się z wypłatami dla piłkarzy. W międzyczasie jej najlepsi zawodnicy - Alexandru Ionita, Seto i Fatai zostali zawieszeni za stosowanie niedozwolonych środków. Właściciel klubu, Ioan Niculae, w lutym 2021 roku został natomiast skazany na pięć lat więzienia za pranie pieniędzy. Na koniec sezonu 2020/2021 zespół spadł do drugiej ligi.

Tam zabawił tylko rok. Dalsze problemy finansowe poskutkowały potężną karą od ligi. -20 punktów i kolejny spadek, do trzeciej ligi. To właśnie tam dziś występuje niedawny mistrz Rumunii. Występuje, bo ciężko powiedzieć, że Astra gra. W sobotę zespół zaliczył piątą porażkę w piątym meczu sezonu. Arsenal Tunari wygrał aż... 19:0!

To nowy rekord dla Astry, a warto dodać, że w ostatnich kilku tygodniach zespół zaliczył porażki dwa razy po 0:3, a także 0:10 i 0:13! Z bilansem bramkowym 0:48 zajmuje ostatnie miejsce w grupie 4 trzeciej ligi rumuńskiej. Jak tak dalej pójdzie, wkrótce zniknie z piłkarskiej mapy Rumunii. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA