Media: Anna Lewandowska: Zamieszanie transferem sprawiło, że zdarzyły się nieprzespane noce

Po transferze Roberta Lewandowskiego do Barcelony na rozmowę z WP Sportowe Fakty zgodziła się Anna Lewandowska, żona piłkarza. Jak przyznała, zostali bardzo mile przywitani w Barcelonie, ale rozstanie z Monachium było trudnym doświadczeniem. - Popłynęły łzy - opowiedziała.

Robert Lewandowski po wielomiesięcznej sadze transferowej dopiął swego i został graczem FC Barcelony. Polak ma już za sobą pierwszy mecz ligowy w nowych barwach, bezbramkowy remis z Rayo Vallecano.

Zobacz wideo Nowy dom Lewandowskiego robi piorunujące wrażenie. Chodź, patrz i podziwiaj

Jak przyznała Anna Lewandowska, od początku popierała pomysł wyjazdu do Barcelony. Opowiedziała o tym w rozmowie z WP Sportowe Fakty. - Kiedy Robert pytał, co myślę o wyjeździe, popierałam ten pomysł w stu procentach. Zawsze rozmawialiśmy, że gdy założymy rodzinę, będziemy chcieli skorzystać z szansy, którą daje kariera Roberta, uczyć dzieci mówić w wielu językach. To dla nas priorytet. Ważne, aby Klara uczyła się hiszpańskiego i angielskiego, ale też kontynuowała niemiecki - powiedziała

Lewandowska: Marzyliśmy, aby Robert zagrał kiedyś w La Liga

Jak dodaje, oboje i od dawna marzyli o wyjeździe do Hiszpanii. - W Niemczech mieszkaliśmy bardzo długo i były to dobre lata, ale marzyliśmy, aby Robert zagrał kiedyś w La Liga. Ważnym krokiem był zakup domu na Majorce. Mocno to przemyśleliśmy. Chcieliśmy mieć miejsce, w którym fajnie spędzimy czas z dziećmi. Wiedzieliśmy, że odnajdziemy się w tym kraju, a Robert potrzebował czegoś nowego - dodała Lewandowska.

Jak jednak przyznała, nie miałaby problemu z przeprowadzką do Paryża, gdyby nie udało się porozumieć z Barceloną. Lewandowskim interesowali się też działacze PSG. - Rozmawialiśmy o różnych możliwościach, bo nie mogliśmy być pewni, jak to się skończy. Gdyby było trzeba, bez problemu odnalazłabym się także w Paryżu. Natomiast od początku wiedzieliśmy, czego chcemy najbardziej. (...) Wiedziałam, jakie jest moje zadanie - wprowadzić Roberta w stan spokoju. W domowy rytm. Wtedy czuje się najlepiej. Robert w kwestii transferu patrzył nie tylko na aspekty piłkarskie, lecz także na to, gdzie będzie się żyć najlepiej całej rodzinie. Ostateczna decyzja należała do niego. Wiedział, że cokolwiek postanowi, będę go wspierała - powiedziała.

Tym samym Lewandowska zdementowała plotki "L'Équipe", że była przeciwna wyprowadzce do Paryża.

Zamieszanie wokół transferu Roberta Lewandowskiego odbiło się na atmosferze w rodzinie. - To był trudny okres i zdarzały się nieprzespane noce. Podskórnie czuliśmy jednak, że się uda. Dom na Majorce też nam pomógł w przygotowaniach do zmiany, choćby dzięki temu, że w wakacje dzieci chodziły tam do publicznego przedszkola. Oswoiły się trochę z innym językiem i zwyczajami. To ważne, bo zmiana miejsca zamieszkania wiąże się z intensywnymi emocjami, zwłaszcza w przypadku starszej córki - opisała żona Lewandowskiego.

Robert Lewandowski złapany na ulicach BarcelonyRobert Lewandowski okradziony w Barcelonie. "Ruszył w pościg za złodziejami"

"Robert Lewandowski zrobił furorę, ale show skradła Anna Lewandowska" - pisał w dniu prezentacji kapitana reprezentacji Polski dziennikarz Sport.pl Dominik Wardzichowski, który z bliska przyglądał się, jak Lewandowscy witają się z Katalonią. Polka fotografowała się z fanami, udzielała wywiadów mediom, w tym także Sport.pl. - Zawsze będę miała sentyment do Monachium - podkreślała, a myśl rozwinęła w rozmowie z Dariuszem Faronem.

- Przyjechałam do Niemiec na półtora dnia, żeby się spakować. Spotkaliśmy się z bliskimi, wręczyliśmy im małe prezenty. Praktycznie wszyscy płakali, ja też nie potrafiłam powstrzymać łez. Dom w Monachium był dla nas bardzo ważny, tam urodziły się nasze córki. Dotarło do nas: "OK, naprawdę się przeprowadzamy" - opowiedziała Lewandowska.

- Pamiętam, jak przyjechaliśmy po raz ostatni do przedszkola. Dzieci wręczyły Klarze książeczkę ze zdjęciami i historyjkami. Wtedy znów się popłakałam. Uświadomiłam sobie, że moje dzieci nie są już takie małe. Mają swoich bliskich, swoje emocje, przeżycia. Inne żony piłkarzy opowiadały mi nieraz, jak przeprowadzka jest trudna emocjonalnie. Teraz doświadczyłam tego na własnej skórze. Najbardziej "trafiło" mnie w przedszkolu, ale zapamiętam też moment, kiedy córki po raz ostatni biegały na murawie Allianz Arena, a Robertowi robiono zdjęcia z trofeami. Wtedy to jemu popłynęły łzy - dodała.

Legenda Bayernu z wielką klasą o Lewandowskim. Legenda Bayernu z wielką klasą o Lewandowskim. "Tak, tęsknię za nim"

"Ludzie zwracają tu uwagę na drobne, ale ważne gesty"

Dominik Wardzichowski opisywał, jak ogromnym wydarzeniem było na Camp Nou przywitanie polskiego napastnika. Widok kapitana reprezentacji Polski w koszulce w katalońskich barwach z numerem "9" wielu z nich zapamięta na długo. Podobne odczucia ma Anna Lewandowska.

- Bardzo miło przyjął nas prezydent Joan Laporta, który przywitał serdecznie zwłaszcza mamę Roberta. Kiedy na to patrzyłam, czułam wielką radość. Ona jest największym kibicem Roberta i bardzo przeżywała transfer. Ludzie zwracają tu uwagę na drobne, ale ważne gesty. Napisało już do mnie kilka żon piłkarzy. Julia Vigas, żona Thiago Alcantary, z którą poznałyśmy się w Monachium (rodziłyśmy nawet ściana w ścianę), bardzo nam pomogła. Gdy szukaliśmy domu, służyła radą i pomagała jako tłumaczka. Jestem też w kontakcie z innymi żonami, z kilkoma umówiłam się na lunch. To bardzo miłe - opisała żona polskiego napastnika.

Robert Lewandowski i kibice pozujący z Anną LewandowskąLewandowski zrobił furorę, ale show skradła Lewandowska. Tego nie pokazali w TV

Relacje Dominika Wardzichowskiego z Barcelony można znaleźć na Sport.pl, Instagramie oraz TikToku. A jest czym się emocjonować: obrazki, smaczki, relacje na żywo, zdjęcia i wideo prosto z kluczowych miejsc wydarzeń związanych z prezentacją Roberta Lewandowskiego na Camp Nou.

Więcej o: