Raków okradziony przez sędziego. Borek: "Detale, które decydują o milionach"

Raków Częstochowa prowadzi po pierwszej połowie 1:0 ze Slavią Praga w pierwszym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Tuż przed przerwą duży błąd popełnił arbiter tego spotkania, nie odgwizdując ewidentnego rzutu karnego na korzyść wicemistrzów Polski.

Raków Częstochowa znakomicie spisuje się w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Wicemistrzowie Polski w dwóch poprzednich rundach pokonali Astanę i Spartaka Trnawa, nie tracąc przy tym ani jednej bramki. W starciu ze Slavią Praga nie byli faworytami, jednak przebieg pierwszej połowy pokazał, że znajdują się w bardzo dobrej formie.

Zobacz wideo W Lechu Poznań mówią o rewolucji. Nowy trener przeciwieństwem Skorży [Sport.pl LIVE]

Erik ten HagManchester United szaleje. Jeszcze w sierpniu planuje pięć transferów

Kontrowersyjna decyzja sędziego

Po początkowej przewadze drużyny ze stolicy Czech, od drugiego kwadransa lepiej zaczęli wyglądać gospodarze. Choć brakowało wielu dogodnych sytuacji bramkowych, to Raków częściej przebywał na połowie Slavii Praga i otrzymał za to nagrodę.

W 29. minucie Fran Tudor podał do Iviego Lopeza, który po raz kolejny pokazał, że jest absolutnie kluczową postacią zespołu. Hiszpan pięknie przymierzył po długim słupku i wyprowadził Raków na prowadzenie.

Ivi Lopez strzela gola dla Rakowa Częstochowa w meczu ze Slavią PragaIvi Lopez nie zawodzi. Przepiękny gol dla Rakowa w meczu ze Slavią [WIDEO]

Tuż przed przerwą mogło być 2:0. Po dośrodkowaniu Hiszpana z rzutu wolnego piłka trafiła w rękę Ivana Schranza, jednak arbiter tego nie dostrzegł i nie podyktował jedenastki dla gospodarzy. Frustracji nie kryli też komentatorzy. - Ręka. To jest jednak nieporozumienie, żeby na tym etapie rozgrywek nie było VAR-u. Ręka ewidentna. To są te detale. To są te sytuacje, które potem decydują o całej przygodzie jesiennej, o ekspozycji piłkarza na świat, o milionach - powiedział podczas transmisji Mateusz Borek.

Więcej o: