Karol Świderski zachwycił w starciu z mistrzem. Klasa [WIDEO]

Karol Świderski błysnął w wyjazdowym meczu Charlotte FC z New York City FC. Polak strzelił gola i zaliczył kapitalną asystę przy trafieniu Brandta Bronico, a jego drużyna wygrała 3:1.

Karol Świderski zimą przeniósł się z PAOK-u Saloniki do Charlotte FC i wygląda na to, że był to genialny ruch. Reprezentant Polski świetnie radzi sobie w drużynie z MLS, co kolejny raz udowodnił w ostatnim meczu ligowym z New York City FC. Świderski poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa nad aktualnym mistrzem kraju.

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Karol Świderski błysnął w MLS. Kapitalna i asysta w meczu z aktualnym mistrzem

Już w 4. minucie Polak otworzył wynik meczu, pokonując z bliskiej odległości golkipera rywali, Seana Johnsona. 33-latek był wprawdzie w stanie odbić uderzenie Świderskiego, ale jak wykazała analiza VAR, piłka znajdowała się już za linią bramkową. Sędzia po chwili wskazał na środek boiska. Na przerwę drużyny schodziły, remisując, gdyż w 28. minucie kapitalnym uderzeniem z dystansu wyrównał Maxime Chanot. 

Wisła Kraków - Arka GdyniaWisła Kraków zrezygnowała z transferu mistrza Polski i szuka dalej

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

W 77. minucie Charlotte znów jednak wyszło na prowadzenie. Kolejny raz wielki udział przy golu miał Karol Świderski, który kapitalnie odegrał piętą do Brandta Bronico, a ten mocnym strzałem umieścił piłkę w bramce. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry, wynik na 3:1 ustalił uderzeniem z rzutu karnego Christian Fuchs. 

Dla Świderskiego była to już ósma bramka zdobyta w tym sezonie MLS. 25-latek jest obecnie najlepszym strzelcem Charlotte FC. Na swoim koncie ma także cztery asysty. Zespół z Karoliny Północnej zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli konferencji wschodniej, ze stratą punktu do miejsca gwarantującego udział w play-offach. 

W meczu z New York City FC w drużynie Charlotte wystąpili także dwaj pozostali reprezentanci Polski. Jan Sobociński wyszedł w pierwszym składzie i zagrał do końca. Kamil Jóźwiak pojawił się natomiast na placu gry w 64. minucie. 

Krychowiak ma dość. Krychowiak ma dość. "Nie można cały czas powtarzać, że to jego wina"

Więcej o: