Robert Lewandowski przerwał spektakularną passę. Siedem lat i koniec

Siedem sezonów z golem w pierwszej kolejce i koniec. Robert Lewandowski pierwszy raz od 2014 roku nie strzelił bramki w meczu otwierającym nowy sezon ligowy. Tym razem Polak nie pomógł FC Barcelonie, która tylko bezbramkowo zremisowała z Rayo Vallecano.

Robert Lewandowski będzie musiał poczekać na pierwszego gola w oficjalnym meczu ligowym FC Barcelony. Polak nie zdołał otworzyć swojego dorobku w starciu z Rayo Vallecano, a na to liczyli przecież kibice. 

Zobacz wideo Lewandowski czy Messi? Pytamy kibiców w Barcelonie. Miażdżąca różnica

Koniec rekordowej passy Lewandowskiego

"To nie był wieczór Lewandowskiego" - napisał kataloński "Sport", który zauważył, że polski snajper nie tylko nie strzelił gola, ale nie wyróżnił się niczym szczególnym w trakcie gry. Co prawda Lewandowski trafił do siatki rywali, ale sędzia nie zaliczył bramki, uznając, że napastnik był na pozycji spalonej.

Piotr Zieliński może odejść z Napoli do Bayernu MonachiumWłosi wychwalają Zielińskiego. Trener zachwycony. "Perfekcja. On pierwszy przeprosił"

Dziennikarze podkreślili, że zakończenie spotkania z Rayo Vallecano bez gola dla Roberta Lewandowskiego oznacza przerwanie rekordowej passy. Kapitan reprezentacji Polski bowiem przez siedem kolejnych sezonów strzelał bramki w pierwszej kolejce.

"Sport" przypomina, że ostatni raz w pierwszym meczu nowego sezonu Lewandowski nie trafił do bramki 22 sierpnia 2014 roku. Był to jego premierowy ligowy mecz w barwach Bayernu. Jego klub mierzył się wówczas z Wolfsburgiem, a strzelcami goli dla Bawarczyków byli Thomas Mueller i Arjen Robben. Różnica tylko taka, że wówczas "Lewy" asystował przy trafieniu tego drugiego piłkarza.

"Przerwał spektakularną passę" - czytamy w artykule hiszpańskiego dziennika. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że były piłkarz Bayernu musi przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości, bo w Barcelonie piłkarze częściej myślą o własnym dorobku. "Wszyscy pracują dla zespołu, ale każdy ma świadomość, że musi dobrze widzom sprzedać swoje walory. Stąd pojawiają się sytuacje, że dany zawodnik bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna grać egoistycznie" - ocenił w felietonie na łamach "Przeglądu Sportowego" Kamil Kosowski, były reprezentant Polski. 

Więcej o: