Runął pomnik Ryana Giggsa. Słynny piłkarz i trener bił partnerkę, sypiał ze szwagierką

Dawid Szymczak
W życiu wierny był tylko Manchesterowi United, żonę zdradzał na prawo i lewo. Przez osiem lat romansował ze szwagierką i sypiał z nią nawet dzień po narodzinach swoich dzieci. Ryan Giggs na boisku lewą nogą wyrzeźbił sobie pomnik, ale tą samą nogą miał później kopać swoją wieloletnią partnerkę. Z pomnika zostały gruzy.

Poza byłaby oczywista, nad miejscem też nikt by się nie zastanawiał, trzeba by jedynie ustalić napis na cokole. "Legenda Manchesteru United"? - niewystarczające. "Piłkarz wszechczasów Manchesteru United", zgodnie z wyborem kibiców sprzed dziesięciu lat? Lepiej, ale to wciąż nie wszystko. Wypisane gole i trofea, które zdobył? Grzechem byłoby sprowadzić jego karierę tylko do liczb. Umknęłoby to, co najpiękniejsze - niespotykana wierność jednemu klubowi, ambicja i boiskowe dżentelmeństwo. Przecież nie tylko ze względu na te wszystkie gole i asysty kibice mówili o nim "sir Ryan", choć królowa szlachecki tytuł miała mu dopiero nadać. Odznaczyła go za to Orderem Imperium Brytyjskiego. I to też można by na cokole odnotować.

Zobacz wideo Koka, Dżem i kontrakt z Realem na 75 mln euro. Lewandowski jak "szedł, to biegł, bo nienawidzi chodzić"

Trudno zamknąć karierę Ryana Giggsa w jednym podpisie pod pomnikiem. Za to już wyrzeźbienie zatrzymanej w biegu chuderlawej sylwetki z ręką uniesioną nad głowę i powiewającej w niej koszulki, byłoby łatwe. Legendarnego gola z Arsenalem, po którym w ten sposób się cieszył, pamiętają przecież niemal wszyscy kibice Manchesteru United. Godne miejsce pod Old Trafford też by się znalazło. Ale Giggs pomnika raczej się nie doczeka. Nie po tych wszystkich obyczajowych aferach i pozaboiskowych skandalach, które przygniotły go w ostatnich latach. Do jego nazwiska przyczepiły się teraz znacznie mniej chwalebne zdania zasłyszane w sądowej sali podczas procesu, który wytoczyła mu była partnerka. "Prawdziwe piekło u boku Giggsa", "Rzucił torbą w jej głowę, później chciał seksu"; "Czuła się jego niewolnicą"; "Obiecał jej dzieci i cały czas domagał się seksu, ale spotykał się z ośmioma kobietami za jej plecami"; "Kopnął ją i wyrzucił z pokoju" - brzmią tytuły artykułów z ostatnich paru dni.

Robert Lewandowski zaprezentowany w BarcelonieKto pokaże mecze Lewandowskiego? Koniec walki o ważne piłkarskie prawa, multum chętnych

Osiem lat romansu ze szwagierką. Skrzywdzony brat pisze książkę, a Natasha poszła do "Big Brothera" i handlowała pikantnymi szczegółami

Jego legendę splamiło kilka skandali. Świat dowiedział się, że Giggs, uchodzący za najszlachetniejszego ucznia klasy ’92 sir Alexa Fergusona, święty nie jest, gdy tuż przed finałem Ligi Mistrzów w 2011 r., brukowce zaczęły zdradzać kolejne szczegóły z jego sypialni. Przez kilka dni nie zdejmowały go z okładek: "Giggs przez osiem lat sypiał z narzeczoną, a potem żoną swojego brata"; "Giggs opłacił jej aborcję, żeby w ciąży nie szła do ślubu z bratem"; "Giggs proponował bratu ćwierć miliona funtów za milczenie o innych aferach"; "Giggs podrywał matkę swojej kochanki; żona Giggsa zostanie z nim tylko pod warunkiem, że pójdzie na terapię seksoholizmu". Nie było widać końca. 

Zaczęło się od Imogen Thomas, byłej gwiazdy "Big Brothera", która chlapnęła plotkarskim mediom, że miała romans z bardzo znanym brytyjskim piłkarzem. Tabloidy ruszyły za tropem, zaczęły węszyć, ale kobieta umówiła się z "The Sun", że to na jego łamach sprzeda szczegóły tej historii. Dosłownie, bo miała za to dostać kilkadziesiąt tysięcy funtów. Giggs błyskawicznie wywalczył jednak w sądzie tzw. gag order zabraniający i jej, i gazetom podawania jakichkolwiek szczegółów, które mogłyby go zdekonspirować. Udało mu się zakneblować media, ale nie dziesiątki anonimowych kont na Twitterze, które publikowały w tej sprawie własne informacje. I wskazywały, że chodzi o Giggsa. Po kilku tygodniach o romansie napisał szkocki "Sunday Herald", którego nie ograniczał zakaz angielskiego sądu, ale i tak nie podał nazwiska. W końcu jeden z parlamentarzystów zasłonił się immunitetem i rozwiał wątpliwości. Chodziło o Giggsa - męża i ojca dwójki dzieci, które zawsze chętnie brał na ręce, by razem z nim świętowały zdobycie kolejnego pucharu. Ruszyła lawina.

Wtedy do akcji wkroczyła Natasha Giggs, żona brata Ryana, która ze szczegółami opowiedziała o swoim wieloletnim romansie ze szwagrem: o zdradzie, o aborcji, na którą dał jej pieniądze i o tym, że wpadał do niej, gdy jego żona nie zdążyła jeszcze wyjść ze szpitala po urodzeniu dziecka. Ponoć wygadała się, bo sama poczuła się zdradzona, gdy na jaw wyszedł romans Ryana z gwiazdą z domu wielkiego brata. O sprawie huczała cała Wielka Brytania. Nawet ówczesny premier David Cameron w polemice na temat polityki swojego rządu rzucił żartem: "Czy powierzylibyście moim krytykom zarządzanie gospodarką? Przecież to tak, jakby zostawić siostrę z Ryanem Giggsem". Na finał Ligi Mistrzów między Manchesterem a Barceloną jedna z firm bukmacherskich zdążyła zamówić reklamy z Imogen Thomas, która ubrana w koszulkę United, zachęcała do obstawiania. A wszystkie kobiety, chcące sprzedać prasie więcej intymnych szczegółów swoich przygód z Giggsem, reprezentował piarowiec Max Clifford - brytyjski Krzysztof Rutkowski, zawsze chętnie mieszający się w medialne sprawy i jeszcze zwiększający ich rozgłos.

Brukowce wyciągnęły, że ojciec Ryana Giggsa, Danny Wilson, były świetny rugbysta, też zdradzał swoją żonę. I całkiem poważnie zastanawiały się, czy niewierność bywa dziedziczna. I dlaczego Ryan, tak zbulwersowany zachowaniem ojca, że zerwał z nim kontakt i przejął nazwisko matki, zachowuje się podobnie? Dzień bez wstrząsającej ploteczki o Giggsie był stracony. "Sunday Herald" zwiększył sprzedaż o 10 proc., reszta tabloidów nie zanotowała aż takiego wzrostu, ale też nie narzekała. Kto miał wywiad ze zdradzonym bratem, był cytowany w każdym innym plotkarskim serwisie. - Ja i Ryan mieliśmy swoje wzloty i upadki, ale ten jest najniższy z najniższych - stwierdził upokorzony i zdruzgotany Rhodri Giggs, który w zeszłym roku wyjawił, że pisze książkę o wszystkich zdradach swojej żony i podłym bracie, "którego rozjechałby, gdyby tylko spotkał na ulicy".

Natasha, jego żona, także postanowiła wykorzystać chwilę sławy i rok po tym, jak jej romans ze szwagrem został upubliczniony, załatwiła sobie miejsce w celebryckiej edycji "Big Brothera". Chętnie opowiadała współlokatorom o romansie. Ryan natomiast przez następne lata, gdziekolwiek się nie pojawił, ciągnął za sobą ogon paparazzich wypatrujących kolejnych skandali. Gdy zrobili mu zdjęcia ze Stancy, żoną, którą zdradził przynajmniej z dwiema kobietami, starsze panie w tramwajach debatowały, jak to możliwe, że mu wybaczyła. A cztery lata później, po wypłynięciu informacji o jego kolejnym romansie - z Kate Greville - nawet nie potrafiły jej żałować. 

Efekt oglądalność Roberta LewandowskiegoTaki jest efekt Lewandowskiego. Widownia razy trzy. "Rekordowe wyniki"

"Było osiem kobiet, z którymi miał romanse. To były zaawansowane relacje, które trwały nieprzerwanie od 2014 r."

Giggs odszedł wtedy od żony i związał się z kochanką, która w listopadzie 2020 r. oskarżyła go o napaść i uderzenie jej głową, gdy próbowała z nim zerwać. Kate Greville, dziesięć lat młodsza od niego specjalistka od PR, zarzuca mu także kontrolowanie jej zachowania i stosowanie przymusu w trakcie trzyletniego  związku. Były piłkarz w listopadzie został aresztowany. Nie przyznał się do winy i wyszedł za kaucją. Był to jednak początek jego kolejnych problemów i początek końca pracy w reprezentacji Walii. Federacja go zawiesiła, a w czerwcu sam podał się do dymisji. W oficjalnym oświadczeniu wspomniał, że zamierza udowodnić w sądzie swoją niewinność, oczyścić się z zarzutów i wrócić do pracy. W poniedziałek ruszył proces, który codziennie ze szczegółami relacjonują dziennikarze rozmaitych gazet - od sportowych, przez plotkarskie, po całkiem poważne. Zeznania Kate Greville i jej młodszej siostry Emmy brzmią przerażająco. Adwokat Giggsa przekonuje jednak, że ich zarzuty wobec są wyolbrzymione i znacząco zniekształcone, a dowody sfabrykowane. 

Prokurator już pierwszego dnia powiedział wszystkim zebranym, że Giggs był świetnym piłkarzem i idolem uwielbianym przez kibiców na całym świecie, ale poza boiskiem, w domowym zaciszu, miał o wiele brzydszą i bardziej złowrogą stronę. Oskarżył go o przemoc domową i znęcanie się psychiczne nad Kate, m.in. poprzez groźby wysłania jej prywatnych zdjęć do agencji marketingowej, w której pracowała. Giggs miał też "nieustannie bombardować" ją wiadomościami, gdy tylko wychodziła ze znajomymi. Treść niektórych SMS-ów została ujawniona. Były piłkarz miał pisać chociażby: "Jestem teraz tak cholernie wściekły, że boję się, bo mogę zrobić wszystko". Walijczyk miał też nachodzić ją, gdy próbowała zakończyć ich związek. Prokurator nazwał jego zachowanie toksycznym i przemocowym, a Greville dodała, że przez trzy lata wielokrotnie była okłamywana, zastraszana i określiła się "ofiarą przemocy, również fizycznej".  

Kobieta, łamiącym głosem, przy zasłoniętym kurtyną Giggsie, by nie musiała zeznawać, patrząc na niego, szczegółowo opowiedziała, co skłoniło ją do zgłoszenia sprawy na policję. Wróciła do wydarzeń z 1 listopada 2020 r. Kilka tygodni wcześniej, mając niemal pewność, że Giggs regularnie ją zdradza, przejrzała jego tablet. - Rzeczywistość była gorsza niż mogłam sobie wyobrazić. Było osiem kobiet, z którymi miał romanse. To były zaawansowane relacje, które trwały nieprzerwanie od 2014 r. Miałam wszystko czarno na białym - opowiada. To wtedy podjęła ostateczną decyzję o rozstaniu, potajemnie wynajęła dla siebie mieszkanie i poczekała aż Ryan wyjedzie na zgrupowanie reprezentacji Walii, której był selekcjonerem. Kobieta twierdzi, że ucieczka przed nim była jedyną możliwością rozstania. Wcześniej kilkukrotnie Giggs miał uniemożliwiać jej odejście. Tym razem, wraz z siostrą, zaczęła pakować swoje rzeczy i wynosić do auta, ale Ryan, wbrew pierwotnym planom, wrócił na chwilę do domu. Miał zastawić swoim samochodem bramę. - Błagałam go, żeby mnie wypuścił. Był bardzo zły. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wściekłego - relacjonowała.  

Gdy znaleźli się w domu, Giggs rzekomo ją popchnął i przygniótł jej głowę do podłogi. Wydawało jej się, że upadając, złamała rękę. - Trzymał mnie. Krzyczałam do siostry, żeby mi pomogła i odciągnęła go ode mnie - zeznawała. Wtedy były piłkarz miał uderzyć jej siostrę łokciem w twarz. - [Ryan - red.] powiedział, że dzwoni na policję i oskarży mnie o atakowanie go i bycie psychopatką - wyznała przed sądem kobieta. Na policję zadzwoniła jednak jej siostra Emma, która powiedziała rejestratorce, że jej siostra została uderzona w głowę. Podała adres zamieszkania byłego piłkarza Manchesteru, a gdy rejestratorka zapytała, czy wie, kto uderzył jej siostrę, nerwowo wykrzyczała: "Ryan Giggs! Piłkarz Ryan Giggs!". Pod dom przyjechały dwa radiowozy, a policjanci zanotowali w protokole, że Kate miała spuchniętą i rozbitą wargę.

- Powiedziałam mu, że cieszę się, że policja jest w drodze, a on podszedł do mnie i uderzył mnie głową w twarz. Złapał mnie za ramiona i uderzył głową! Upadłam do tyłu. Zakryłam usta dłońmi i poczułam smak krwi. Byłam w szoku. Za każdym razem, kiedy mnie ranił, było inaczej. Tutaj był ewidentny zamiar. Nie chwycił mnie ani nie popchnął. Naprawdę chciał mnie skrzywdzić. Patrzył mi prosto w oczy i uderzył głową w twarz. Był inny. Nie mogłam uwierzyć, że to zrobił. Powiedział wtedy, żebym się zastanowiła, co powiem policji, bo to zrujnuje i jego, i mnie. Mówił o swoich dzieciach. "Pomyśl o mojej karierze, pomyśl o mojej pracy, pomyśl o moich dzieciach". Powiedziałam: "To ty nie powinieneś tego robić" - zeznała.  

Gdy Greville została zapytana, czy dochodziło w ich związku do innych aktów przemocy, opowiedziała o trzech takich sytuacjach. Pierwszy raz spotkała się z agresją ze strony Giggsa w dubajskim hotelu. Miał złapać ją za ramię i wyrzucić jej rzeczy z pokoju na korytarz. - Miałam czarne ramię, bardzo mocno posiniaczone - powiedziała. Wspominała też noc w Londynie, podczas której mieli się pokłócić i rozejść w nocnym klubie. Ona wróciła do hotelu, a on bawił się dalej. Kate wspominała, że obudziła się w środku nocy. - Kopał mnie w plecy tak mocno, że spadłam z łóżka na podłogę - relacjonowała. Giggs miał ją wtedy zaciągnąć do innego pokoju w ich apartamencie i zakazać powrotu do sypialni. Gdy płakała, miał rzucić w nią torbą z laptopem i trafić w głowę. - Rano miałam guza. Powiedział, że go do tego zmusiłam, oskarżając o flirt z inną kobietą. Powiedział, że wkurzam go tak bardzo, że musiał to zrobić - odpowiadała. Nadmieniła też, że zazdrość i wzajemne oskarżenia o zdrady były źródłem wielu kłótni w ich związku. Według Greville, Giggs zawsze wypierał się zdrad i twierdził, że jest przewrażliwiona. - Niejednokrotnie go za to przepraszałam - przyznała. - Jeśli tylko nie odbierałam telefonu, wysyłał mi SMS, że pewnie się z kimś pie***lę i jestem dziwką - dodała. 

Zeznała też, że wracała do związku z Giggsem, ponieważ była zmęczona, zastraszona i czasem brakowało jej sił, by odrzucać jego kolejne próby jej odzyskania. Wyjaśniła, że łatwiej było jej do niego wrócić niż zmagać się z jego "nieustannym bombardowaniem". - Docierałam do punktu, w którym czułam się, jakbym przebiegła maraton. Miałam ataki paniki i nie mogłam oddychać. On nie przyjmował odpowiedzi "nie". Był nieustępliwy. Chodził za mną i potrafił na mnie czekać w różnych miejscach nawet po trzy godziny. Groził, że wyśle upokarzające mnie nagrania na grupę WhatsApp mojej firmy. Przerażało mnie to, bo mógł zrobić wszystko, nie był racjonalny - mówiła.

Powiedziała też, że zachowanie Giggsa pogorszyło się podczas lockdownu, gdy zamieszkali w jednym domu. - Nieustannie kazał mi odejść. Raz wyszłam, a potem błagał mnie, żebym wróciła. Zawsze chciał uprawiać seks w nocy, nie było innego wyjścia - opowiada Greville i przyznaje, że czuła się traktowana jak sprzątaczka i służąca. Giggs miał robić jej awantury o źle załadowaną zmywarkę, niedokładnie pościelone łóżko czy zaparzenie niewłaściwej herbaty. Czas spędzony z nim nazwała piekłem.

Widzew zdobył gola w 99. minucie, ale to Legia cieszy się ze zwycięstwaWidzew zdobył gola w 99. minucie, ale to Legia cieszy się ze zwycięstwa

Siniaki? "To przez ostry seks"

W kolejnych dniach procesu Chris Daw, reprezentujący Giggsa, powiedział, że część zeznań Greville była nieprawdziwa, np. według jego wiedzy, siniaki na ciele kobiety nie były spowodowane napaścią, tylko wynikały z ostrego seksu, który uprawiali. I na podparcie tej tezy przedstawił szereg wiadomości, w których para umawiała się na taką formę współżycia. Daw wyjawił też, że Greville nie chciała udostępnić policji swojego telefonu, by "zataić materiały, które podważałyby jej zeznania". Greville odpowiedziała, że straciła dwa telefony, które zawierały wiadomości wymieniane z Giggsem. Pierwszy miała zalać wodą, gdy jej pies zaczął topić się w rzece, a ona ruszyła mu z pomocą, a drugi został jej skradziony przez rowerzystę w centrum Manchesteru, co niezwłocznie zgłosiła policji. Przyznała jednak, że rzeczywiście nie ufa policji, odkąd treść jej przesłuchania ws. Giggsa niemal w całości trafiła do dziennikarzy.

Daw odczytał też kilkanaście miłosnych wiadomości wysłanych przez Giggsa Kate, co miało świadczyć o jego łagodności i prawdziwości uczucia, którym darzył kobietę. Część z nich pochodziła z okresu, w którym Greville miała zostać przez niego zaatakowana w Dubaju. Inne sugerowały, że kobieta cieszy się z siniaków, które pojawiają się po seksie.

Greville w swoich zeznaniach wspomniała też o mailu z tytułem "SZANTAŻ", który na jej służbową skrzynkę wysłał Giggs. W treści żądał, by natychmiast się do niego odezwała. Kobieta zeznała, że od razu usunęła tę wiadomość, nie wyświetlając załączonego nagrania, ale podejrzewała, że mógł to być jej film o treści seksualnej, ponieważ Ryan groził w wiadomości, że jeśli natychmiast do niego nie zadzwoni, wyśle wiadomość do wszystkich jej kolegów i przełożonych. Załącznika nie wyświetliła, spodziewając się, co w nim jest i od razu zadzwoniła do Giggsa, by zapobiec upublicznieniu nagrania. Jego prawnik wyświetlił natomiast nagranie, na którym Kate podczas wigilii firmowej tańczy i śpiewa hit zespołu Wham - "Last Christmas", przekonując, że to ten film załączył były piłkarz, a sam mail - i jego tytuł - był żartobliwy.

Obrońca Giggsa zarzucił też kobiecie, że próbowała zajść w ciążę z byłym piłkarzem i zamierzała czerpać z tego korzyści finansowe. Kate temu zaprzeczyła. Udowodnił za to, że Greville niedługo przed rozstaniem okłamała Ryana, że podczas badania cytologicznego lekarze wykryli u niej komórki rakowe. Daw pokazał SMS-y, które para wysyłała wówczas do siebie. Giggs wydawał się autentycznie przerażony i zmartwiony chorobą partnerki. Okazało się, że kobieta zmyśliła całą tę historię. Wytłumaczyła sądowi, że zdecydowała się na tak "okropny krok, którego do dziś żałuje", ponieważ był to jej zdaniem jedyny sposób, by Giggs przez kilka tygodni dzielących ją od zaplanowanej już wtedy potajemnej wyprowadzki nie wymuszał na niej uprawiania seksu.

Daw stwierdził też, że Kate zainscenizowała zdjęcie, które trafiło do "The Sun", na którym widać jej zranioną twarz po rzekomym uderzeniu Giggsa. Prawnik pokazał czat, na którym Greville z przyjaciółką szacują, że zarobią w ten sposób 5 tys. funtów. Kobieta powiedziała sądowi, że nigdy nie poprosiła gazety o zapłatę i nie osiągnęła żadnych korzyści z opublikowania tego zdjęcia. - Fotografowie koczowali przed moimi drzwiami, nigdzie nie mogłam wyjść, czułam się uwięziona. Chodziło o to, by raz dać się sfotografować i mieć spokój - tłumaczyła. Zaprzeczyła też, że przed wyjściem z domu na spacer z psem, podczas którego miały zostać zrobione zdjęcia, podkreśliła ślady makijażem, by wyglądały poważniej niż w rzeczywistości.

Marco PantaniPrzebił nawet Ala Capone. Skończył za łóżkiem, w kałuży krwi, martwy. Upadek idola

Z sądowej ławy na trenerską ławkę lub więzienną prycz

Przesłuchania trwają już pięć dni. W poniedziałek przed sądem stanie Emma, siostra Kate. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zeznania złoży Ryan Giggs. Proces potrwa jeszcze przynajmniej dwa tygodnie, a jednym ze świadków powołanych przez byłego piłkarza jest sir Alex Ferguson. Przed sądem w Manchesterze regularnie pojawiają się kibice w koszulkach United, którzy śpiewają przyśpiewki na cześć Giggsa. Zapewniają, że wierzą w jego niewinność i czekają aż najpierw oczyści siebie, a później oczyści Manchester United. Wierzą, że z sądowej ławy pójdzie na ławkę trenerską. Jeśli jednak okaże się winny, usiądzie na więziennej pryczy. Grozi mu do pięciu lat. O ile mecz przed sądem może jeszcze wygrać, o tyle ten z brukową prasą, po wypłynięciu wszystkich szczegółów jego związku, przegrał już dawno. 

Więcej o: