Raków z awansem, ale ma się czego bać. Rywal z wyższej półki niż Lazio i Valencia

Kacper Sosnowski
Chociaż rewanż w Częstochowie do spacerków nie należał (1:0), Raków pokazał swą przewagę nad wicemistrzem Słowacji, głównie dzięki spotkaniu w Trnawie (2:0). Teraz poprzeczka przed ekipą Marka Papszuna zawiśnie wysoko. Na poziomie ćwierćfinału Ligi Konferencji i fazy grupowej Ligi Mistrzów. W tych rozgrywkach w ostatnim czasie dobrze prezentowała się Slavia Praga. To kolejny rywal Rakowa w decydującym boju o jesień w Europie.

Za pierwszy mecz ze Spartakiem w Trnawie w el. 3. rundy Ligi Konferencji Europy Rakowowi należały się brawa. Była w nim kontrola meczu, nieustępliwość pressing, kilka znakomitych akcji, dobra kondycja graczy i wynik 2:0. To dzięki niemu w rewanżu można było zagrać spokojniej. O ile w pierwszej połowie Raków pamiętał, za co był ostatnio chwalony, tak w drugiej oddał inicjatywę rywalowi. Zrobiło się nerwowo i w kilku sytuacjach pachniało bramką dla gości, ale gospodarze po jednym z kontrataków za sprawą trafienia Władysława Koczerhina zdobyli bramkę i w Częstochowie odebrali Spartakowi jakiekolwiek nadzieje na dobry wynik.

Zobacz wideo Papszun ostro odpowiada agentom piłkarza Rakowa. "Gwiazda jest jedna" [SEKCJA PIŁKARSKA #94]

Slavia, rywal rankingowo mocniejszy niż Lazio i Valencia

Wicemistrz Słowacji nie był tak mocnym rywalem, jak choćby 4 lata temu, gdy odprawiał z kwitkiem Legię w 2. rundy el. Ligi Mistrzów. Teraz to był zespół, u którego w pierwszym składzie w starciu z Rakowem zobaczyliśmy, czterech graczy znanych z Ekstraklasy (Bukata, Stafanik, Miković, Daniel) i taki ekstraklasowy poziom Spartak właśnie prezentował. Ze zrywami i szybszymi akcjami, ale też prostymi błędami w przyjęciu czy dograniu piłki. To zespół, który obecnie wyraźnie ustępuje słowackim ligowym liderom: Slovanowi Bratysława i Dunajskiej Stredzie.

Nowy stadion Rapid WiedeńDekadę temu mieli gorszą ligę od Polski, aż wskoczyli na inny poziom. Lechia ma problem

Raków zrobił to, co powinien. Wygrał z Trnawą dwa mecze, zdobył komplet możliwych punktów do krajowego rankingu UEFA i zameldował się w 4. rundzie el. Ligi Konferencji Europy (LKE). Przy okazji został najskuteczniejszym polskim debiutantem w historii rozgrywek, patrząc na pierwsze 10 meczów w Europie i uzyskując awans do kolejnej rundy w 4 na 5 przypadków.

Teraz jednak przed ekipą z Częstochowy rywal z pierwszej trzydziestki rankingu UEFA. Gdybyśmy napisali, że to Lazio, Valencia, czy Dynamo Kijów, pewnie zrobiłoby to jakieś wrażenie, ale to ekipy, które rankingowo są za najbliższym rywalem Polaków. Raków o wejście do fazy grupowej LKE zagra bowiem ze Slavią Praga, która właśnie wyeliminowała Panathinaikos Ateny (3:1 w dwumeczu), a w europejskich pucharach od pewnego czasu zadomowiła się na dobre.

Zaprawieni w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Slavia "przewyższa każdy polski klub"  

Stąd też zresztą jej znakomity ranking. W każdym z ostatnich sezonów mocno doładowywany punktami. Po tym jak Slavia odpadła w zeszłym roku z Legią w 4. rundzie el. Ligi Europy, wpadła do fazy grupowej LKE i spisała się tam świetnie. Wyszła z grupy i doszła do ćwierćfinału tych rozgrywek wyrzucając z nich Fenerbahce, LASK Linz i zatrzymując się dopiero na późniejszym ćwierćfinaliście Feyenoordzie. Rok wcześniej Czesi błyszczeli w Lidze Europy i awansowali do jego ćwierćfinału, gdzie lepszy okazał się Arsenal. W jeszcze poprzednim sezonie Slavia grała z potęgami w Lidze Mistrzów z Interem, Barceloną i Borussią Dortmund. Chociaż Slavia zajęła ostatnie miejsce, to zyskała uznanie w oczach potęg – zdobyła dwa punkty, a żadnego meczu nie przegrała wyżej niż dwoma golami.

W sezonie 2018/19 Slavia awansowała aż do ćwierćfinału Ligi Europy, gdzie okazała się minimalnie gorsza od późniejszego triumfatora rozgrywek – Chelsea.

- Slavia doświadczeniem w pucharach przewyższa każdy polski klub. Jeśli jednak chodzi o obecną kadrę tej drużyny na ofensywnych pozycjach, to Raków nie musi czuć się gorszy. Takich zawodników, którzy odeszli w poprzednich sezonach jak Thomas Soucek (West Ham) czy Abdallah Sima (Brighton) nie da się znaleźć na poczekaniu. Slavia przegrała też ze Spartą rywalizację o swego wychowanka wracającego z Lokomotiwu – Jana Kuchtę. W mojej opinii z przodu nie są już tak mocni - mówi nam Paweł Zimończyk, współzałożyciel polsko-słowackiej agencji menedżerskiej Fair Sport.

Menedżer zwraca uwagę na rolę trenerów obu drużyn. Zarówno Marek Papszun jak i Jindrich Trpisovsky pracują w swoich klubach długo. Czech 4,5 roku, Polak 6 lat i obaj są charyzmatycznymi postaciami.

– W mojej ocenie to może być mecz trenerów. Pojedynek na taktykę, na to, kto ma lepiej wypracowane schematy. Oba zespoły bazują też na znakomitym przygotowaniu fizycznym, więc będzie walka, ale Rakowa bym nie skreślał - mówi nasz rozmówca.

Transfery za miliony euro, "drużyna w ciągłej przebudowie"

Dobra gra w Europie w ostatnich latach dawała też Czechom ogromne zastrzyki finansowe i była okazją na znakomitą promocję graczy. Klub sprzedawał swych piłkarzy nawet za kilkanaście milionów euro. To było i dobrodziejstwo europejskich pucharów i pewien problem.

Efekt oglądalność Roberta LewandowskiegoTaki jest efekt Lewandowskiego. Widownia razy trzy. "Rekordowe wyniki"

- Oni właściwie co roku mają zawodnika, za którego dostają około 10 mln euro, ale tych zawodników też trudno jest zastąpić, bo znaleźć teraz kogoś na poziomie Baha będzie ciężko. To sprawia wrażenie, jakby oni byli w ciągłej przebudowie, uzupełniając skład zawodnikami z Czech. Ich trener jest już do tego przyzwyczajony – zaznacza Zimończyk, przypominając niedawną utratę Alexandra Baha, za którego Benfica wyłożyła 8 mln euro.

- Slavia długo była klubem, którego interesowała Liga Mistrzów. Ta ich determinacja związana ze wzmacnianiem składu, by osiągnąć swój cel, teraz przy Lidze Konferencji osłabła - dodaje Zimończyk.

To nastawienie na Ligę Mistrzów czy Ligę Europy wzięło się też z tego, że mocna liga czeska w rankingu UEFA niedawno była w pierwszej piętnastce. To dawało Czechom drugą drużynę, która biła się o Champions League i kolejną w Lidze Europy, ale te czasy teraz minęły. Slavia tęskniąc za bardziej prestiżowymi rozgrywkami będzie miała w pucharach taki cel jak przed rokiem - dojść jak najdalej. Raków powalczy o to, by tak jak przed rokiem nie odpaść z el. Ligi Konferencji w jej decydującym momencie, czyli 4. rundzie. Wtedy mimo wygranej w pierwszym meczu z Gent, Belgowie okazali się za mocni w rewanżu. Teraz Raków rewanż ze Slavią też zagra na wyjeździe. Pierwsze spotkanie zaplanowano na 18 sierpnia, drugie tydzień później.

Więcej o: