Pół miesiąca minęło od momentu, w którym FC Barcelona potwierdziła transfer Roberta Lewandowskiego. Polak najpierw przeszedł testy, potem podpisał kontrakt i został oficjalnie zaprezentowany. A to wszystko podczas tournée Katalończyków po USA.
W Polsce wiązano wielkie nadzieje na świetne wypromowanie transferu Lewandowskiego przez Barcelonę, ale po wszystkich działaniach więcej było w tym temacie krytyki niż pochwał. Przyjęło się, że klub mógł to wszystko opakować lepiej pod względem marketingowym. Teraz głos w tej sprawie zabrał Marcin Gortat.
- Nie ma co ukrywać, że transfer do Barcelony to ogromny skok pod względem marketingowym, wizerunkowym i PR-owym. Choć sam klub z Katalonii jak na razie mocno się ośmieszył... - przyznał były koszykarz NBA w rozmowie z WP SportoweFakty. I przyznał, że chodzi mu sposób zaprezentowania byłego snajpera Bayernu Monachium. - Tak. To była kompromitacja. Zgadzam się ze słowami Dudka, który powiedział wprost, że to on miał lepszą prezentację w Realu niż Lewandowski w Barcelonie.
Gortatowi nie umknęła też sytuacja z numerem na koszulce Lewandowskiego. Polakowi zależy na "9", bo od lat posługuje się skrótem "RL9" i nagła zmiana numeru na pewno nie wpłynęłaby dobrze na budowaną przez niego markę.
- To prawda, sam byłem w takiej sytuacji w trzech klubach NBA: Phoenix, Waszyngtonie i Clippers. Rozumiem sytuację Roberta Lewandowskiego i jego mocnego brandu "RL9". To jest pewnego rodzaju zmora zawodnika, gdy buduje swój brand na inicjałach i numerze. Robert musi coś wymyślić. Albo odkupić ten numer, albo poczekać cierpliwie na zmiany - przyznał Marcin Gortat w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
FC Barcelona zapłaciła za Lewandowskiego 45 mln euro plus pięć mln euro w bonusach. Polak związał się z Katalończykami czteroletnim kontraktem. W umowę została wpisana klauzula odstępnego w wysokości 500 mln euro.