Paul Stratton aktywnie zaangażował się w pomoc Ukraińcom po rozpoczęciu wojny. 44-latek wraz z bratem Garym postanowił pojechać do Przemyśla, nieopodal granicy Polski z Ukrainą, żeby pomagać uchodźcom. Anglik wykorzystał swój roczny urlop, żeby pomóc pojawiającym się uchodźcom. - Kiedy zapytałem burmistrza Przemyśla, co mogę zrobić, to powiedział, żebym kupił czekoladę dla dzieci, bo to jedyna rzecz, która sprawia, że się uśmiechną - mówił Stratton.
Everton zagrał mecz charytatywny z Dynamem Kijów tuż przed rozpoczęciem sezonu Premier League. Zespół prowadzony przez Franka Lamparda szybko wyszedł na prowadzenie po bramce Dominica Calverta-Lewina, a po 80 minutach prowadził 3:0 dzięki dubletowi Dwighta McNeila. W pewnym momencie Everton otrzymał rzut karny, a klub stwierdził, że to dobry moment, żeby podziękować Paulowi Strattonowi za jego pracę przy pomocy uchodźcom. Nagranie tej sytuacji zamieszczone przez ESPN ma blisko 3 mln wyświetleń.
44-letni kibic Evertonu pojawił się na boisku w miejsce Delego Allego, żeby wykorzystać rzut karny. Kiedy Strattonowi to się udało, to padł na kolana, żeby celebrować ten moment. Rusłan Neszczeret, bramkarz Dynama Kijów, także bił brawo kibicowi. Teraz Stratton planuje powrót do Polski za kilka tygodni, żeby znów pomagać uchodźcom. Anglik jest też obecnie zatrudniony w radzie miasta Liverpoolu w roli śledczego.
- Polacy są wspaniali, są bohaterami. Dają przykład światu, czym jest okazywanie człowieczeństwa. Ulice Przemyśla są puste, bo wszyscy są wolontariuszami. Niestety nie ma tu wystarczająco dużo personelu, bo nie ma lokalnego samorządu czy Czerwonego Krzyża - dodawał Stratton w rozmowach z brytyjskimi mediami.